poniedziałek, 8 lipca 2013

Awaryjne ciasto urodzinowe - Biszkopt Królowej Wiktorii

Ach, co to był za dzień! Wczoraj skończyłam 22 lata i z tej okazji wyprawiałam obiad rodzinny. Oczywiście, jak zwykle w takich sytuacjach, gdy czas goni a potrawy powinny być idealne, wszystko się zaczyna sypać.
Zaczęło się od problemów z przystawką - drożdże na chlebek do odrywania nie chciały "ruszyć". Sytuacja została opanowana i sądziłam, że już pójdzie z górki. Niestety...
Na deser zaplanowane były lody, ponieważ bałam się, że nie wyrobię się z ciastem. Lody mieliśmy kupić w dniu przyjęcia, ale okazało się, że nasz sklepik okoliczny jest zamknięty... No to co? Szybkie kombinowanie czegoś na deser.
Najszybszym ciastem jakie znam jest biszkopt. Miał być przykryty puszystą warstwą bitej śmietany z owocami, ale tutaj kolejna tragedia - śmietana postanowiła się nie ubić. Mama wpadła na pomysł dodania żelatyny i wyszło:

Biszkopt Królowej Wiktorii 


Potrzebujesz (na 1 blat):

  • 100g cukru
  • 100g mąki
  • 100g miękkiego masła
  • 2 średnich jajek
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Ucieramy cukier z masłem na puch. Stale ucierając dodajemy po jednym jajku. Następnie dodajemy mąkę i proszek i całość mieszamy na gładką masę.
Przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy i pieczemy przez 20 minut w piecu nagrzanym do 190 stopni.




Na masę śmietankową:

  • kartonik śmietany kremówki
  • żelatyny
  • cukru pudru
Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie wrzątku (ilość zależy od tego co podają na opakowaniu). Śmietanę energicznie mieszamy dodając po łyżeczce rozpuszczoną żelatynę. Stale mieszając słodzimy do smaku.
Masę wstawiamy do lodówki na ok godzinę, aż stężeje, na tyle aby dało się ją przełożyć na biszkopt.

Przekładamy masę na biszkopt i dekorujemy wierzch świeżymi owocami.

Smacznego!



sobota, 6 lipca 2013

Kotlety z jajek

Te kotlety to moja zmora... Kiedyś jadałam je w szkolnej stołówce i uwielbiałam do tego stopnia, że ciągle szukam przepisu bliskiego tamtemu smakowi. Jak dotąd próby były średnie ponieważ zamiast mleć jajka siekałam je drobniutko, a to jednak nie to samo.
Jakiś czas temu dowiedziałam się poza faktem o mieleniu, że warto masę na kotlety lekko... posłodzić! Podobno to sprawia, że kotlety są mniej mdłe.
Obie rady wcieliłam tym razem w życie i wyszło nieźle. :)

Kotlety jajeczne

Przygotuj:

  • 5 ugotowanych na twardo jaj
  • surowe jajko
  • namoczoną bułkę
  • cebulę
  • sól
  • pieprz
  • odrobinę cukru 
Cebulę siekamy drobno i obsmażamy na złoto. Jajka mielimy razem z bułką. Dodajemy cebulę, surowe jajko i przyprawy.
Formujemy z masy kotleciki/placuszki i smażymy na rozgrzanej patelni. Należy smażyć dość długo z pierwszej strony żeby dobrze się ścięły, bo łatwo się rozwalają.

Można je dodatkowo obtoczyć w bułce tartej, ale ja akurat nie miałam - może to lepiej, bo wyszło danie wyszło lżejsze :)

Smacznego!





piątek, 5 lipca 2013

Smoothie/Shake malinowo - waniliowy

Ale upał! Byłam dziś na targu i muszę przyznać, że mimo wczesnej pory doszłam do domu zgrzana i wykończona. Nawet najlepsze buty są w stanie obetrzeć gdy jest powyżej 30 stopni w Słońcu...
Oczywiście nie narzekam. Lubię lato i satysfakcję gdy wykończona dotrę do domu z zakupami, bo takie na targu to sama radość. Dziś kupiłam buraczki, włoszczyznę, bób, maluteńkie ziemniaczki i młodą cebulę a także spódnicę do ziemi, bo w końcu dorwałam taką jaką zawsze chciałam mieć. I nie obchodzi mnie że z targu, a nie H&M czy innej sieciówki. Na pierwszy rzut oka nikt nie zauważy a jest piękna i idealna, i w ogóle się cieszę jak dziecko. :)
Jak upał to wiadomo - zimne napoje, lody, świeże owoce. Dlaczego, więc nie połączyć tego wszystkiego w jedno? Robi się w minutkę, a efekt super:)

Smoothie malinowo - waniliowe

 

Potrzebujesz:

  • malin
  • lodów waniliowych 
Proporcje zależą od smaku i liczby spożywających. Miksujemy lody i maliny na gładko i gotowe! A pyszne niebywale!


czwartek, 4 lipca 2013

Odrywany chlebek z fetą i oliwkami

Wiem, że upał nie sprzyja staniu przy gorącym piecu, ale jednak świeży chlebek to fajna sprawa o każdej porze roku. Zwłaszcza taki, który nie wymaga już potem wykorzystywania go do kanapek, bo już ma nadzienie, więc tylko  pakować go do koszyka i zabierać na piknik!
Od dawna kusił mnie ten rodzaj wypieków, ale jakoś ciągle mi się nie składało. Sądziłam poza tym, że będzie pracochłonny i czasochłonny, ale to był błąd! Wiadomo, że jeśli chodzi o drożdże, to potrzebują czasu na wyrośnięcie, ale przecież nie trzeba ich jakoś szalenie pilnować. Dlatego szczerze zachęcam do wypróbowania tego przepisu, bo warto!

Przepis (lekko zmodyfikowany) pochodzi z mojej ulubionej książki dotyczącej ciast i chleba - "Wypieki" Anneki Manning :)

Chlebek odrywany

 

Przygotuj:

Na ciasto:

  • ok 400g mąki pszennej
  • 10g świeżych drożdży 
  • 125ml lekko ciepłego mleka
  • 150ml lekko ciepłej wody
  • 30g roztopionego masła
  • szczyptę cukru
  • łyżeczkę soli

Na nadzienie:

  • 80g posiekanych oliwek
  • 150 sera typu feta
  • garść posiekanych świeżych ziół (u mnie melisa i bazylia)
Przygotuj rozczyn z 60ml wody, drożdży i cukru. Poczekaj aż się spieni.
Następnie dodaj mleko, masło, resztę wody, sól oraz połowę mąki i pomieszaj dokładnie.
Stopniowo dodawaj resztę mąki aż ciasto będzie dawało się wyrabiać i będzie elastyczne. Jeśli będzie za mokre dodaj więcej mąki.
Uformuj z ciasta kulę i odstaw do wyrośnięcia, aż podwoi objętość.

Przygotuj nadzienie - wymieszaj razem wszystkie składniki.

Wyrośnięte ciasto rozwałkuj na spory prostokąt i nałóż na nie nadzienie. Złóż na pół wzdłuż dłuższego boku i porządnie zlep brzegi.
Pokrój na plastry, które następnie zwijaj w roladki i układaj ciasno w wyłożonej papierem podłużnej blasze (keksówce).
Znów odstaw do wyrośnięcia, na ok. godzinę.
Piecz w 180 stopniach mniej więcej przez 45-50 minut.

Smacznego! 




środa, 3 lipca 2013

Leciutki koktajl truskawkowy

W końcu lato! Nie to kalendarzowe, bo to już od jakiegoś czasu, ale takie prawdziwe. 30 stopni ciepła, dużo Słońca i prawie żadnych chmur na horyzoncie. Żyć nie umierać!
W takie ciepło apetyt trochę (ale dosłownie trochę :P) mniejszy i ciągnie raczej do napojów niż ciężkich dań.
Oczywistym jest, więc, że zamarzył mi się koktajl, ale najlepiej taki zdrowy. Często koktajle "psujemy" białym cukrem i robimy na jogurcie lub mleku, ale tak naprawdę oba te składniki mają wspaniałe zamienniki, które ulepszą nasz napój bez szkody dla smaku:)

Po pierwsze miód  - ma bardzo dużo właściwości dobrych dla zdrowia - przykładowo jest dobry na serce, wzmacnia odporność i jest dużo mniej szkodliwy od białego cukru!

Po drugie maślanka - ma stosunkowo mało kalorii, a dużo białka, przez co pobudza metabolizm i jest idealna dla osób na diecie, czy po prostu dbających o zdrowe odżywianie.

Koktajl truskawkowy (2 porcje)


Potrzebujemy:

  • ok 300g truskawek, umytych i odszypułkowanych
  • ok 250 ml maślanki
  • miodu do smaku
Wszystko razem miksujemy na gładko. Jeśli za "truskawkowe" dodajemy maślanki, jeśli za mało słodkie dosładzamy miodem.

Smacznego!


A tu jeszcze kilka widoków z mojego ogrodu:






wtorek, 2 lipca 2013

Ogórki małosolne

Zaliczyłam całą sesję w pierwszym terminie, więc mogę już bez krępacji cieszyć się wakacjami i siedzieć w kuchni. Jedyny kłopot leży w tym, że na razie ciężko mi się przekonać do wydziwionych dań skoro tyle dobrego można mieć prawie bez wysiłku. I nie chodzi mi tutaj o ogórki, o których za chwilę, ale raczej o fakt, że zamiast piec ciasto wolę zajadać się słodziutkimi czereśniami, bo ciasta mogę piec cały rok, a czereśnie mogą zaraz zniknąć - chociaż muszę pomyśleć jak te wszystkie smaki lata pozamykać w słoikach, żeby tym razem zima była pyszniejsza :)

A teraz ogórki - czekam na nie z utęsknieniem jak tylko znikną, więc oczywistym jest, że będę je pewnie w te wakacje robiła nie raz. Może pomyślę też o kiszonych na zimę?

Ogórki małosolne


Potrzebne są:

  • ogórki - u mnie, na moje naczynie 3/4 kilograma
  • koper
  • korzeń chrzanu
  • liść chrzanu
  • 3 ząbki czosnku
  • ok 1,5 litra wody
  • 3 łyżki soli
Ogórki porządnie myjemy i wycieramy do sucha. Układamy w naczyniu wraz z ząbkami czosnku, koprem i chrzanem w obu postaciach.
Wodę doprowadzamy do wrzenia, dodajemy sól i zalewamy ogórki. Odstawiamy na jakieś 3 dni lub dłużej, w zależności jaki stopień ukiszenia lubimy najbardziej.

Smacznego!


poniedziałek, 1 lipca 2013

Młoda kapusta z przepisu Babci

W końcu dorwałam młodą kapustę i cieszę się niezmiernie. Młoda kapusta + młode ziemniaczki + jakieś mięsko, to drugi (zaraz po zestawie ziemniaczki + jajko sadzone + maślanka) z najbardziej kojarzących mi się z latem i wakacjami obiadów. Czekam na niego od jesieni aż do następnego lata, ale myślę sobie, że może to lepiej, że takie przysmaki są tak krótko, to przynajmniej mi się nie przejedzą :)
Mój przepis nieco się różni od tych, które widziałam na innych stronach, ponieważ obróbka cieplna kapusty trwa u mnie o niebo krócej. Lubię taką jeszcze lekko jędrną, bo miękki to może być dla mnie bigos :P
Przepis dodatkowo darzę ogromnym uczuciem, bo pochodzi od mojej babci Heli, z którą rzadko mam okazję się spotkać, zresztą z racji swoich lat, już nie w smak jej godzinne wystawanie przy garach, dlatego każdy odtworzony babciny przepis jest na wagę złota.

Kapusta jak u mojej babci

 

Przygotuj:

  • główkę młodej kapusty
  • cebulę
  • cytrynę
  • pęczek koperku
  • masło, olej
  • sól, cukier
Kapustę opłukujemy w zimnej wodzie i przekrawamy na pół. Następnie w miarę drobno szatkujemy. W duuuużym garze gotujemy wodę. Poszatkowaną kapustę wrzucamy na wrzątek i blanszujemy - ok.5 minut, aby nadal zachowała kolor i jędrność.
Cebulę szklimy na oliwie. Dodajemy kapustę, posiekany koperek i łyżkę masła, sok z cytryny, sól i cukier do smaku. Chwilę gotujemy, aby smaki się przegryzły, ale nie dusimy na papkę! Gotujemy ok 15 minut i gotowe.



Smacznego!