Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania główne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania główne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 października 2015

Lekkie zrazy z kurczaka

Przerabianie dań tradycyjnych na nowe wersje, to jedna z tych rzeczy, które w kuchni sprawiają mi największą radość. Tym razem na warsztat wjechały zrazy, w wersji szybszej i chudszej.
Przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale na prawdę warto, ponieważ efekt smakowy wynagradza cały trud.

Zrazy z kurczaka


Składniki:


  • pierś z kurczaka
  • około 200g pieczarek
  • cebula
  • duży ogórek kiszony
  • papryczka chili (opcjonalnie)
  • pół pęczka natki pietruszki
  • szklanka bulionu
  • sól, pieprz do smaku
Pierś kroimy w chude plastry i rozklepujemy jak najcieniej, doprawiamy solą i pieprzem.
Pieczarki  i cebulę siekamy w kostkę. Na odrobinie oleju szklimy cebulę, dorzucamy pieczarki i smażymy aż zmniejszą objętość. Jeżeli puszczą wodę, to zlewamy ją z patelni - zależy nam, aby pieczarki były suche. Siekamy papryczkę i natkę, dorzucamy do pieczarek. Smażymy jeszcze chwilę aby smaki się połączyły. Doprawiamy całość solą i pieprzem do smaku.
Ogórek kroimy w wąskie paski - mają mieć długość podobną do najszerszego miejsca każdego z plastrów kurczaka.
Na każdy plaster kurczaka nakładamy trochę farszu z pieczarek i po dwa paski ogórka. Zawijamy ciasno i spinami wykałaczkami.
Obsmażamy roladki z każdej strony, aż będą zrumienione.
Podsmażone zrazy przekładamy do garnka i zalewamy bulionem. Dusimy całość pod przykryciem, przez około 20 minut.

Smacznego!

wtorek, 2 czerwca 2015

Wegeburgery kalafiorowo-jaglane

Czasami, gdy nie mam pomysłu na obiad, a mam ochotę na coś wegetariańskiego przeglądam fanpage wege-knajpek. Wynika to z faktu, że nie zawsze szukam konkretnego przepisu - czasem wystarczy inspiracja. A poza tym, recenzje dań knajpek sugerują, że jak nikt znają się na rzeczy.
Ten przepis jest zainspirowany burgerem dostępnym w popularnym wegańskim lokalu - Krowarzywa.
Nie wiem, czego oni tam dodają, ale to jest mój pomysł na burgera z dodatkiem kalafiora i kaszy jaglanej :)

Są naprawdę proste w wykonaniu, a przy tym bardzo smaczne. Szczerze polecam :)

Burgery jaglano-kalofiorowe


Składniki:

  • szklanka kaszy jaglanej
  • średni kalafior
  • sól, koperek i pieprz ziołowy do smaku
Kalafiora i kaszę jaglaną gotujemy do miękkości. Blendujemy na gładką masę i doprawiamy do smaku.
Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formujemy niewielkie kotlety. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 20 minut - muszą się zrumienić. Po wyjęciu z pieca odczekujemy kilka minut, ponieważ inaczej nam się popsują - jak trochę przestygną łatwo odejdą od papieru.

Podajemy jako kotlety z ziemniakami i surówką, lub, tak jak ja, jako burgery - z chlebem żytnim, sałatą, ogórkiem małosolnym, pomidorem, ketchupem i co tam jeszcze sobie zamarzycie :)

Smacznego!





poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Faszerowane warzywa

To danie proste w wykonaniu, ale efektowne. Po prostu chwytamy warzywa, które dają się wydrążyć i napełniamy je mięsem, które jest tak przygotowane, że przypomina farsz na gołąbki.
Ja miałam patisona (który został pokazany na zdjęciu), kabaczek. Ale ten farsz jest na tyle uniwersalny, że nada się do wszelkich warzyw - czy to cebul, czy papryk.

Warzywa faszerowane


Składniki:

  • pół kilo mięsa mielonego (u mnie indyk, nie garmażeryjny)
  • cebula
  • szklanka suchego ryżu
  •  pieprz ziołowy, sól, 1/2 łyżeczki kurkumy, 1/2 łyżeczki ostrej papryki, łyżeczka słodkiej papryki
  • warzywa: kabaczek, patison - ja miałam mały kabaczek i patison i zużyłam zaledwie połowę farszu, więc spokojnie starczy go na ogromny kabaczek, lub kilka mniejszych warzyw
  • oliwa
  • opcjonalnie trochę twardego sera na wierzch
Warzywa, które zamierzamy faszerować myjemy, przekrawamy - kabaczek na pół, patisonowi odcinamy kapelusz. Drążymy dokładnie usuwając wszystkie pestki. Jeśli warzywo nie ma ich wiele, to drążymy również część miąższu, tak aby było jak najwięcej miejsca na farsz. Zostawiamy centymetrowy margines miąższu przy skórce, żeby nam się nie przerwała.
Pestki wyrzuciłam, ale miąższ jeszcze się przyda!
Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na patelni z niewielką ilością oliwy. Dodajemy mięso, które obsmażamy następnie na złoty kolor, doprawiamy do smaku - oczywiście moje propozycje przypraw nie są wiążące ;)
Miąższ warzyw, który wydłubaliśmy tworząc nasze "miseczki", kroimy w kostkę i dodajemy do mięsa z cebulą. Smażymy jeszcze około 10 minut.
Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją - do miękkości (ja gotuję 18-20 minut) w osolonej wodzie. Mieszamy z mięsem.
Wydrążone warzywa lekko solimy i napełniamy farszem. Wkładamy do naczynia żaroodpornego, do którego nalewamy następnie odrobinę wody - warzywa mają stać w jej płytkiej warstwie.
Pieczemy około 20 minut w piecu nagrzanym do 180 stopni. Następnie posypujemy tartym serem i zapiekamy 5 minut.
Warzywa są gotowe, gdy są miękkie.

Smacznego!



wtorek, 19 sierpnia 2014

Duszone warzywa

Ten prosty przepis może rozwiązać nam problem dania głównego, lub dodatku do mięsa.
Świetnie sprawdzi się jako danie wegetariańskie, jeśli podamy je z ryżem, lub ziemniakami. Sprawdza się również jako jarzynka na ciepło, którą podajemy do dania mięsnego.
Danie to jest lekkie, łatwe w wykonaniu i uniwersalne. Korzystajmy z warzyw, póki są takie smaczne i świeże!

Duszone warzywa


Składniki:

  • cebula
  • 2 marchewki
  • cukinia
  • 2 pomidory
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa do smażenia
Cebulę kroimy w piórka i szklimy na dnie garnka. Chwilę dusimy i przez ten czas obieramy (umyte wcześniej) marchewki, które następnie kroimy w plasterki. Dorzucamy marchewki do cebuli i dusimy, aż marchewka zacznie mięknąć.
Cukinię obieramy i kroimy na plastry, wrzucamy do naszego garnka. Znowu dusimy - ok. 5-10 minut.
Pomidory obieramy ze skóry i kroimy w kostkę, dodajemy do reszty warzyw, dusimy kolejny kwadrans.
Doprawiamy solą i pieprzem, podajemy gorące.

Smacznego!


piątek, 8 sierpnia 2014

Curry z ziemniaków

Ojejku, ostatnio mam urwanie głowy i jakoś nie miałam czasu dodać tego wpisu, a obiecywałam go już dawno na Facebooku... W końcu dziś się zebrałam i się nim dzielę, bo danie jest naprawdę ciekawe.
Przepis na nie znalazłam w magazynie "Moje Gotowanie" i od razu mnie zachęcił, bo na zdjęciu jest strasznie apetyczne. Żółciutkie ziemniaki w sosie, zielone kuleczki groszku... Mmm...
Niestety, mimo licznych prób, nie udało mi się zdobyć nigdzie świeżego zielonego groszku, a w upał mrożony by się nie zachował podczas drogi ze sklepu do domu, więc musiałam zadowolić się puszkowanym.
Jeśli jednak macie dostęp do świeżego groszku, to koniecznie go użyjcie :)]


Curry ziemniaczane


Składniki:

  • 800g ziemniaków
  • 500ml jogurtu naturalnego
  • łyżka pasty curry zielonej
  • łyżeczka kurkumy
  • łyżeczka suszonego imbiru
  • mała puszka groszku
  • papryczka chilli
  • 2 cebule
  • szklanka bulionu roślinnego
  • sól
  • oliwa do smażenia 
Cebule kroimy w kostkę. W dużym garnku rozgrzewamy łyżkę oliwy i wrzucamy cebulę. Podduszamy aż zmięknie. Następnie wsypujemy kurkumę, imbir, posiekane chilli i dodajemy pastę curry. Smażymy przez jakieś 5 minut.
Ziemniaki obieramy, kroimy na ćwiartki/ósemki, lub  w dużą kostkę. Dorzucamy do garnka i smażymy przez chwilę z mieszanką przypraw. Wlewamy jogurt i bulion, dodajemy szczyptę soli. Mieszamy i gotujemy 45 minut bez przykrycia, aż ziemniaki zmiękną a sos się zredukuje.
Na końcu dodajemy groszek, gotujemy jeszcze chwilę, aż będzie podgrzany. Doprawiamy solą do smaku.
Podajemy gorące.

Smacznego!


czwartek, 24 lipca 2014

Zapiekanka warzywno-mięsna

Jedną z najważniejszych zdolności dobrej Pani Domu, powinna być inwencja związana z resztkami.
Ja powoli staram się nauczyć gospodarowania pozostałościami obiadowymi, bo wyrzucanie jedzenia to tragiczny proceder, ale z drugiej strony jedzenie identycznego obiadu przez tydzień, to też nie jest sytuacja pożądana.
Ostatnio na obiad miałam placki ziemniaczane, które zjedliśmy z sosem a'la bolognese. Placki wyszły wszystkie, ale sosu zostało pół rondelka, więc trzeba było coś z tego wyczarować.
W domu jak zawsze znalazło się trochę ziemniaków, więc po krótkim namyśle, padło na zapiekankę z ziemniakami i mięsem, do której trzeba było dokupić jedynie kilka pomidorów, kawałek sera i małego bakłażana. Wyszło smacznie, a nie musiałam się zbytnio narobić, więc polecam :)
Oczywiście warto też zrobić to danie od zera, więc podaję pełen przepis, włącznie z sosem bolońskim w naszym, domowym wydaniu.

Zapiekana z sosem a'la bolognese


Składniki:


→Sos:
  • kartonik passaty pomidorowej
  • pół kilo mielonej wołowiny
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • bazylia, oregano, sól, pieprz, cukier 
  • oliwa do smażenia
→Zapiekanka:
  • sos
  • kilka ziemniaków (5-6)
  • bakłażan
  • 3 pomidory
  • spora garść tartego sera
  • sól, pieprz do smaku
Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na oliwie. Dorzucamy ząbek czosnku, uprzednio drobno posiekany, lub przeciśnięty przez praskę. Następnie dodajemy mięso i smażymy do zrumienienia.
Zalewamy całość passatą i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i ziołami. Jeśli passata jest kwaśna, odrobinę słodzimy.
Dusimy sos przez jakieś 30 minut.

Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry. W garnku zagotowujemy wodę, solimy i wrzucamy nasze ziemniaki. Gotujemy 3 minuty od ponownego wrzenia, odlewamy.
Pomidory sparzamy i obieramy ze skóry. Kroimy na plastry.
Bakłażan kroimy w plastry i układamy na dnie naczynia żaroodpornego. Na nich układamy plastry pomidorów, które lekko solimy. Kolejna warstwa to ziemniaki, które zalewamy sosem, a następnie wierzch posypujemy serem.
Wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni na 30 minut.

Smacznego!



czwartek, 22 maja 2014

Sałatka cesarska (jak z sieciówki)

Wpis o tej sałatce miał się pojawić już parę dni temu, ale źle się czułam i nie napisałabym go z odpowiednim nastawieniem i entuzjazmem. Dziś w końcu jest lepiej, więc z nowymi siłami wracam, aby podzielić się przepisem na tę sałatkę.
W tytule napisałam, że jest ona "jak z sieciówki", ale to zaledwie półprawda. Rzeczywistość natomiast jest taka: dużo lepsza niż z sieciówki! Wolałabym nie podawać nazwy miejsca, o którym mowa, ale sądzę, że każdy, kto tam był, się domyśli. Sieciówka, o której mowa, to lokal z sałatkami. Oprócz nich można tam zjeść zupę, napić się świeżo wyciskanego soku, lub zjeść kanapkę (wrapa z sałatką przez nas wybraną).
Staram się nie jadać na mieście, ale nie zawsze mogę zjeść z domu, a także nie zawsze chcę nosić ze sobą cały dzień pojemnik z jedzeniem, bo po paru godzinach mocno straciłoby na świeżości.
Z tego powodu, podczas ostatniej wizyty w galerii handlowej, powodowana głodem wylądowałam w barze z sałatkami. Cena nie zachęca, ale menu całkiem ciekawe, duży wybór i udało mi się najeść małą sałatką, mimo, że nie wzięłam do niej pieczywa.
Następnego dnia doszłam do wniosku, że odtworzę ją w domu. Na stronie lokalu podane są składniki sałatek i dressingów, więc bez problemu uzyskałam podobny efekt - podobny, ale o niebo lepszy!
Polecam Wam takie zabawy w realizację przepisów z fast foodów. Wychodzi taniej, zdrowiej, smaczniej i jeszcze mamy satysfakcję :)

Sałatka cesarska z dressingiem cesarskim


Składniki na jakieś 4 małe porcje, lub 2 bardzo duże

  • opakowanie miksu sałat
  • 100g wędzonego boczku (pokrojonego w kostkę)
  • 300g piersi z kurczaka
  • 50g tartego parmezanu
  • 3 jajka gotowane na twardo
  • 2 kromki chleba żytniego
  • oliwa
  • sól, pieprz, bazylia, oregano
Na dressing:
  • ząbek czosnku
  • 5 filecików anchois
  • 50g parmezanu (tartego)
  • oliwa
 Boczek smażymy na gorącej patelni (bez dodatku oliwy), aż do wytopienia się większości tłuszczu i uzyskania prawie suchych kosteczek. Odsączamy na ręczniku papierowym, aby pozostały tłuszcz się w niego wchłonął.
Kurczaka kroimy w grube paski, doprawiamy solą, pieprzem, bazylią i oregano. Pieczemy lub smażymy, bez dodatku tłuszczu.
Chleb nacieramy lekko oliwą i opiekamy, aż będzie chrupiący. Kroimy w kosteczkę.
Łączymy miks sałat, boczek, parmezan, jajka pokrojone w ćwiartki/ósemki, pokrojonego w kostkę kurczaka i grzanki z chleba.

Aby przygotować dressing wszystkie składniki blendujemy na gładko - oliwy dolewamy do uzyskania pożądanej konsystencji. Sos ma być gładki i aksamitny. Nie solimy! Anchois już to zrobiły;)

Sałatkę zalewamy sosem tuż przed podaniem.

Smacznego!



niedziela, 4 maja 2014

Uproszczone curry z kurczakiem

Ostatnie dni przyniosły chłód i deszcz. Znów zamiast lodów dla ochłody zaczęłam marzyć o daniach rozgrzewających i sycących. Naszła mnie więc ochota na coś ostrego i kremowego zarazem, a nic nie spełnia lepiej tych kryteriów niż pokaźna porcja curry.
Niestety nie miałam pasty curry, ani składników, których się do niej używa oryginalnie. Postanowiłam więc uprościć ten przepis i dostosować do produktów, które łatwo mi było zdobyć.
Mleko kokosowe, na szczęście, można już zdobyć w większości większych sklepów. Polecam wybrać się po nie do Lidla, bo tam jest tanie i większa puszka niż widziałam w innych sklepach.
Warzywna mrożonka azjatycka, również jest ogólnodostępna, podobnie jak zwykła przyprawa curry.
Ryż tajski jaśminowy (jest w Lidlu) można zastąpić zwykłym. Polecam Wam to danie, zwłaszcza jeśli nie chcecie wydawać góry pieniędzy na orientalne składniki, lub po prostu nie macie do nich dostępu.
Moim zdaniem ta wersja wcale nie ustępuje w niczym oryginałowi. Może tylko "lans" mniejszy ;)

Moje curry


Składniki:

  • podwójna pierś z kurczaka
  • dwa ząbki czosnku
  • czerwona cebula
  • kilka suszonych ostrych papryczek (ja dałam 5 malutkich i było piekło na ziemi - uważajcie!)
  • puszka mleka kokosowego
  • opakowanie mrożonych chińskich warzyw (bez przypraw)
  • mieszanka curry
  • sok z jednej cytryny (lub limonki - będzie bardziej azjatycko)
  • sól, pieprz
  • oliwa do smażenia
  • ryż jaśminowy (lub zwykły) do podania
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę. Cebulę siekamy, czosnek ścieramy na drobnych oczkach, lub przeciskamy przez praskę. Papryczki kruszymy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę, czosnek, papryczki. Gdy cebula się zeszkli wsypujemy łyżkę przyprawy curry, smażymy chwilę i wrzucamy mięso. Smażymy aż się zrumieni. Dodajemy warzywa i smażymy aż będą ciepłe. Dodajemy sok z cytryny i mleko kokosowe. Dusimy całość około 15 minut.
Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego!


czwartek, 3 kwietnia 2014

Kotlety z zielonej soczewicy

Ostatnio jadłam sporo kurczaka i indyka. Doszło do sytuacji, w której dostałam awersji do moich ulubionych gatunków mięsa i musiałam je odstawić, bo przez gardło kolejna porcja drobiu by mi nie przeszła.
Coś jednak jeść trzeba, a jeśli dodatkowo nie przepada się za wołowiną i wieprzowiną, a do tego jedzenie ma być miękkie, bo wyrzynają się ósemki, to kotlety wege są bardzo na miejscu.
Początkowo miałam w planach kotlety z ciecierzycy, albo wręcz falafle, ale przy okazji innego dania ugotowało mi się za dużo soczewicy. A przecież nie wyrzucę! Postanowiłam na szybko z niej zmontować kotlety z dodatkiem ostrych przypraw i opłaciło się.
Po raz kolejny przekonałam się, że soczewica jest wspaniała i zawsze smaczna :)

Kotlety soczewicowe


Składniki:

  • szklanka ugotowanej zielonej soczewicy
  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (około - ma lekko zagęścić masę)
  • jajko
  • łyżeczka przyprawy harissa
  • pół łyżeczki słodkiej papryki
  • sól, pieprz
Soczewicę lekko rozdrabniamy widelcem. Mieszamy z jajkiem i kaszą jaglaną. Doprawiamy, mieszamy i smażymy na dobrze rozgrzanym oleju aż się zrumienią.
Najlepiej robić je nieduże i płaskie, bo inaczej mogą się rozpadać!
Pyszne na ciepło i na zimno.
Polecam z czystym sumieniem ;)


wtorek, 25 lutego 2014

Gulasz wołowy

Może i nie ma pogody, która zachęcałaby do rozgrzewających i sytych dań jednogarnkowych, ale czasem łapie mnie ochota na potrawę w zawiesistym sosie.
Uwielbiam bitki, gulasze i potrawki najróżniejszego typu.
Postanowiłam sobie ugotować gulasz w gęstym sosie z warzywami i teraz dzielę się z Wami przepisem :)

Gulasz



Składniki:

  • ok 300g mięsa wołowego
  • włoszczyzna: 2 marchewki, pietruszka, kawałek selera
  • dwa ząbki czosnku
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • woda
  • sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, majeranek
  • oliwa do smażenia
Mięso kroimy w kostkę i obsmażamy dokładnie na dużym ogniu.
Przekładamy do garnka i dodajemy pokrojone w kostkę selera i pietruszkę, oraz liście laurowe (2 duże lub 4 małe) i kilka kulek ziela angielskiego, a także czosnek przeciśnięty przez praskę. Zalewamy wodą (około szklanki) i dusimy 40 minut. Jeśli woda odparuje to odrobinę dolewamy.
Po tym czasie dodajemy marchewki pokrojone na talarki i dusimy ok. 20 minut. Sprawdzamy czy mięso i warzywa są miękkie, a jeśli nie to jeszcze trochę dusimy.
Następnie dodajemy mąkę ziemniaczaną rozrobioną w niewielkiej ilości zimnej wody, oraz doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem.
Jemy z ziemniakami lub kaszą.

Smacznego!



wtorek, 18 lutego 2014

Klops z jajkiem

Za oknem wiosna w pełni co niewątpliwie ułatwia i umila życie :) Mimo tego staram się za bardzo nie nastawiać na to, że tak zostanie, bo wolę się miło zdziwić niż rozczarować.
Na razie korzystam z pozytywnej aury i z dobrego oświetlenia – aż chce się robić zdjęcia!

Dziś pokażę Wam mój pierwszy klops z jajkiem. Do niedawna byłam przekonana, że to dużo roboty, dlatego nie mogłam się do niego przekonać.
Nic bardziej mylnego! Robi się go chwilę, a potem wystarczy upiec i niedzielny obiad gotowy.
Myślę, że każdemu zasmakuje, a co więcej ma dodatkową zaletę – świetnie sprawdzi się jako wędlina na kanapce :)
Nie musicie go ozdabiać słoniną, chociaż tłuszcz, jak wiadomo, jest najlepszym nośnikiem smaku i warto. Jeśli nie uda Wam się kupić małego kawałka kupcie większy i zróbcie smalec! Ja tak zrobiłam i jutro pokażę Wam co wyszło :)

Klops


Składniki:

  • 500g mięsa mielonego wołowego
  • 500g mięsa mielonego wieprzowego (z szynki)
  • kawałeczek słoniny pokrojony na cienkie paski i posolonej
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • 200g pieczarek
  • sól
  • pieprz
  • papryka słodka i ostra
  • oliwa/olej

Pieczarki kroimy w paski i smażymy na rozgrzanej patelni, na odrobinie oleju aż zmiękną.
Oba gatunki mięsa łączymy i doprawiamy solą, pieprzem i obydwoma rodzajami papryki. Mieszamy i dodajemy pieczarki.
Dno żaroodpornej foremki delikatnie smarujemy olejem. Układamy na spodzie połowę mięsa i kładziemy jajka. Przykrywamy je resztą mięsa.
Na wierzchu układamy paseczki słoniny.
Wkładamy do pieca nagrzanego do ok 200 stopni i pieczemy godzinę.

Pysznie smakuje z ziemniakami i mizerią :)

Smacznego!


piątek, 7 lutego 2014

Roladki z kurczaka nadziewane szynką i serem pleśniowym

Przyznam się Wam, że nie jestem fanką większości gatunków mięsa. Na pytanie "co kupić na obiad" przeważnie odpowiem, że kurczaka lub indyka i to najczęściej filet.
W związku z tym muszę kombinować, żeby nie jadać samych kotletów z piersi kurczaka, bo padnę z nudów, a razem ze mną każdy kto ze mną zechce jadać.
Roladki, które dziś Wam zaprezentuję są dziełem przypadku.
Przeglądałam książkę "Pascal vs Okrasa", którą można było w okresie świątecznym odebrać w Lidlu za nalepki, a tu nagle zobaczyłam zdjęcie roladek z kurczaka obtoczonych w płatkach kukurydzianych.
Oczywiście nie miałam takiej szynki jaka była w przepisie, ani też takiego sera jaki był w przepisie, więc zmontowałam roladki z tego co akurat miałam pod ręką.
Trochę bałam się faktu, że będą pieczone, bo obawiałam się, że wyjdą suche na wiór. Myliłam się!
Wyszły naprawdę soczyste i delikatne.

Roladki z piersi kurczaka


Składniki na ok 3-4 porcje:

  • podwójna pierś z kurczaka
  • kilka plastrów szynki dojrzewającej (u mnie Szwarcwaldzka)
  • ser camembert
  • płatki kukurydziane
  • olej
  • sól
Pierś oczyszczamy i kroimy jak na kotlety. Rozbijamy cienko tłuczkiem do mięsa.
Na każdy kawałek kładziemy plaster szynki, na to kawałek sera i ciasno zawijamy.
Doprawiamy roladki na wierzchu solą i pieprzem, smarujemy lekko olejem.
Płatki lekko rozdrabniamy np. przesypując je do torebki foliowej i ugniatając.
Obtaczamy roladki w płatkach i układamy w naczyniu żaroodpornym.
Pieczemy 25 minut w 200 stopniach.

Smacznego!



wtorek, 28 stycznia 2014

Piersi kaczki w sosie żurawinowym

To już moje drugie podejście do tego dania, ale pierwsza próba niestety miała nieudane zdjęcia.
Jako, że danie smaczne i mało skomplikowane, postanowiłam zrobić je ponownie i tym razem lepiej doświetlić zdjęcia.

Muszę przyznać, że nie jestem miłośniczką dziczyzny, w tym kaczego mięsa. Jednak w tej wersji naprawdę mi smakuje, bo wyrazisty smak kaczki jest przełamany słodko-kwaśnym smakiem żurawiny.

Kacze piersi


Składniki:

  • po piersi kaczki na osobę
  • sól, pieprz
  • oliwa
  • żurawina (ze słoiczka)
  • ocet balsamiczny
  • trochę cukru - ewentualnie
Skórę na kaczych piersiach nacinamy nie naruszając mięsa. Solimy i pieprzymy.
 Kładziemy piersi skórą do dołu na zimną, suchą patelnię i dopiero wtedy zaczynamy ją nagrzewać - skórka ma się zrumienić. Następnie na chwilę przekładamy je mięsem do dołu i pozwalamy zamknąć się porom.
Przekładamy piersi do naczynia żaroodpornego - skórą do góry. Wkładamy do pieca nagrzanego do 180-200 stopni.
Ja lubię mięso well done i piekłam je 10 minut skórą do góry, a potem 10 minut w odwrotnej pozycji.
Najlepiej po prostu obserwować, bo czas pieczenia zależy od rozmiaru piersi i często od piecyka.

Gdy kaczka w piecu robimy sos: łączymy w proporcjach "do smaku" żurawinę, ocet balsamiczny, oliwę i pieprz. Jeśli jest za kwaśne dosładzamy.
Ja na 3 piersi zużyłam ok 1/4 słoiczka żurawiny.

Piersi układamy na talerzu, dekorujemy sosem. Świetnie smakują z pieczonymi ziemniakami i lekką sałatą.

Smacznego!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ryba z soczewicą i ziemniakami Gordona Ramsaya

No dobra, jasne, że jego była trochę inna. Bardziej efektowna, bardziej fotogeniczna i przygotowana ze świeżej ryby, bo on raczej nie ma kłopotu ze świeżymi darami mórz i oceanów...
Ja niestety za późno podjęłam decyzję, że chcę przygotować to danie, więc miałam rybę mrożoną - na dodatek flądrę. Gordon miał świeżego dorsza, więc zdecydowanie wygrywa tę rundę, ale jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa! Następnym razem zdobędę świeżego dorsza!

Jeśli chcecie zjeść obiad w 5 minut, to raczej nie jest przepis dla Was.
Jeśli chcecie zjeść rybę z niebanalnymi dodatkami i macie chwilę czasu, łapcie garnki, rondelki i patelnię i bierzcie się do dzieła :)

Przepis zainspirowany książką "Szef kuchni na każdą porę roku"

Ryba a'la Gordon


Składniki na 3 porcje

  • 3 filety z dostępnej Wam ryby morskiej - u mnie mrożona flądra (po rozmrożeniu oczywiście ;))
  • 100g zielonej soczewicy
  • marchewka
  •  kawałek selera (lub jedna łodyga selera naciowego)
  • cebula
  •  300g ziemniaków
  • cebulka ze szczypiorkiem
  • sok z połówki cytryny
  • łyżeczka musztardy
  • oliwa
  • sól, pieprz, cukier/miód
Ziemniaki gotujemy w mundurkach w osolonej wodzie, aż będą prawie całkiem miękkie - ale nie zupełnie ugotowane.

Rybę solimy po stronie skóry i odstawiamy, żeby puściła wodę i stała się delikatniejsza.

Soczewicę zalewamy zimną wodą. Dodajemy marchewkę, selera i jedną cebulę. Solimy lekko wodę i gotujemy jakieś 25 minut - uważamy, żeby nie rozgotować soczewicy!

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę.
Rozkładamy je płasko i skrapiamy oliwą oraz solimy - pozwalamy im wchłonąć tłuszcz, przez jakieś 20 minut.

Na patelni rozgrzewamy oliwę i szklimy cebulkę pokrojoną w kostkę. Przekładamy ją do miski.
Ponownie rozgrzewamy odrobinę oliwy i smażymy na niej ziemniaki - aż będą złote.
Przekładamy do miski z cebulkę, mieszamy, trzymamy w cieple.

 Z soku z połówki cytryny, oliwy, musztardy i cukru/miodu przygotowujemy winegret.
Szczypiorek siekamy.

Soczewicę lekko podgrzewamy w rondelku. Zalewamy ją sosem i dodajemy szczypiorek. Doprawiamy solą i pieprzem.

Na patelni znów rozgrzewamy oliwę i układamy rybę skórą do dołu. Smażymy ok 5 minut - większość czasu na skórce.

Na talerzu układamy ziemniaki, soczewicę i rybę.

Smacznego!




niedziela, 12 stycznia 2014

Klopsiki zapiekane z sosem pomidorowym

Witam Was serdecznie w tę ponurą Niedzielę... Pogoda nadal nie jest przesadnie miła, deszcz, deszcz ze śniegiem i niskie ciśnienie, to nie są rzeczy, które mi służą.
W ciężkie dni przed sesją ważne jest, żeby dobrze się odżywiać. Lekkie, pełne białka mięso, pomidory pełne likopenu i lekki ryż, to jest to co warto sobie przygotować :)

Przepis jest moją wersją dania, które podpatrzyłam w programie "Żołądek czy rozsądek".

Klopsiki zapiekane - bezglutenowe


Składniki:

  • 0,5kg mięsa mielonego z indyka (niesolonego)
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • kromka chleba bezglutenowego lub bułka tarta
  • ulubione zioła, sól, pieprz
  • sos pomidorowy lub krojone pomidory w puszce/kartoniku
  • oliwa
  • ryż
  • ser do posypania
Kromkę chleba blendujemy, aż uzyska zacznie przypominać bułkę tartą. Łączymy z mięsem.
Cebulę kroimy w drobną kostkę. Połowę dodajemy do mięsa, drugą odkładamy na potem.
Do mięsa dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, sól, pieprz i resztę przypraw, oraz chlust oliwy. Mieszamy dokładnie i formujemy małe klopsiki.

Na patelni rozgrzewamy oliwę i szklimy pozostałą cebulę i posiekany ząbek czosnku. Dorzucamy klopsiki i dokładnie obsmażamy ze wszystkich stron. Gdy są gotowe przekładamy je do naczynia żaroodpornego.
Na patelni po klopsikach robimy sos: wlewamy sos pomidorowy, doprawiamy do smaku i zagotowujemy.
Przekładamy go na klopsiki.

Pieczemy całość 20 minut w 180-200 stopniach.

Podajemy z ryżem, posypane serem żółtym.


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Burgery przygotowane dla WINIARY

Oto kolejne danie, które przygotowałam w ramach reportażu przygotowywanego dla firmy Winary :)

Hamburgery - jeszcze w normalnych bułkach, bo jeszcze wtedy nie zorientowałam się, że gluten jest moim wrogiem...

TUTAJ możecie znaleźć relację z przygotowania tych pyszności :)

Hamburgery


Składniki na 4 porcje

  • 500g mięsa mielonego wołowego
  • 4 bułki
  • ok. 100g serka (typu Philadelphia, Almette, Ostrowia) - ja miałam ziołowy, ale można użyć każdego :)
  • sól, pieprz, papryka mielona (ostra i łagodna)
  • majonez
  • sos sojowy
  • ogórek kiszony
  • sałata
  • oliwa do smażenia
Mięso doprawiamy solą, pieprzem i papryką do smaku. Dodajemy serek i wyrabiamy na gładką masę.
Formujemy burgery i smażymy na dobrze rozgrzanej patelni.

Bułki podgrzewamy i przekrawamy na połówki. Kładziemy na nie po listku sałaty, po burgerze, kilka plasterków ogórka i dekorujemy sosem zrobionym z majonezu z odrobiną sosu sojowego do smaku.  Przykrywamy drugą częścią bułki  i gotowe!

Smacznego!

Zdjęcia są autorstwa fotografa firmy Winiary.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Zapiekanka pasterska

Ten tydzień był trochę inny niż zazwyczaj i dlatego miałam jeszcze mniej czasu na gotowanie i dzielenie się przepisami na blogu.
W piątek wieczorem odwiedzili mnie przedstawiciele firmy Winiary, aby przygotować krótki reportaż, dlatego skupiłam się raczej na tym przedsięwzięciu.
Dopiero w niedzielę, gdy emocje opadły, a rzeczy, które przygotowałam na rzecz fotorelacji zostały zjedzone mogłam w końcu zająć się czymś innym.

Jak już kiedyś wspominałam uwielbiam puree, dlatego zapiekanka pasterska długo za mną chodziła, aż w końcu ją przygotowałam :)
Przepis to kompilacja kilku przejrzanych wcześniej i własnej intuicji :)


Zapiekanka pasterska


Składniki:

  • 500g mielonej wołowiny
  • ok 800g ziemniaków (ugotowanych)
  • przecier pomidorowy
  • odrobina bulionu
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • mleko i masło
  • sól, pieprz, świeże zioła (opcjonalnie), olej do smażenia
Na rozgrzanej patelni podsmażamy drobno pokrojoną cebulę oraz posiekany ząbek czosnku. Dodajemy mięso i smażymy aż się zrumieni. Dodajemy przecier pomidorowy (tyle, żeby sos pokrył mięso) i chlust bulionu. Doprawiamy do smaku i gotujemy na wolnym ogniu aż sos się zredukuje.

Ziemniaki ugniatamy lub przeciskamy przez praskę, gdy są jeszcze gorące dodajemy łyżkę masła. Dodajemy również przeciśnięty ząbek czosnku oraz powoli wlewamy mleko - do momentu aż ziemniaki staną się gładkie.
Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Sos mięsny wykładamy na dno naczynia żaroodpornego i posypujemy posiekanymi świeżymi ziołami (ja miałam bazylię, lubczyk i melisę). Na to wykładamy nasze ziemniaki i zapiekamy całość w piecyku rozgrzanym do 180 stopni przez ok 20 minut (aż ziemniaki się zrumienią).

Smacznego!