Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Żytni pieczony naleśnik czekoladowy

To wspaniały przepis na śniadanie, lub pyszny lunch. Można go przygotować wieczorem, żeby rano nie tracić czasu. Przed samym jedzeniem wystarczy dorzucić ulubione dodatki i gotowe.
Zapach czekolady, który unosi się podczas pieczenia jest obłędny!

Pieczony naleśnik






Składniki:

  • pół szklanki mąki żytniej
  • 3 łyżki cukru
  • łyżka kakao
  • pół szklanki mleka (u mnie bez laktozy)
  • 2 jajka
Wszystkie składniki łączymy w misce. Mieszamy dokładnie przy pomocy trzepaczki, żeby nie było grudek. Przelewamy do formy, którą uprzednio smarujemy masłem, lub wykładamy papierem do pieczenia. Pieczemy około 25 minut w 220 stopniach.
Podajemy z serkiem naturalnym, dżemem, jogurtem, lub ulubionymi owocami.

Smacznego!

czwartek, 25 czerwca 2015

Żytnie ciasto szpinakowe z lekkim kremem truskawkowym


Trochę bałam się tego ciasta. Jednak robiłam już ciasto z fasoli, czy z dodatkiem dyni, więc szpinak również postanowiłam oswoić. Absolutnie tego nie żałuję!
Ciasto jest inne niż wszystkie biszkopty, jakie kiedykolwiek jadłam, ale jednocześnie bardzo smaczne. Jest przy tym pożywne i sycące, więc jakoś udaje się poprzestać na jednym kawałku :)
Przepis na krem to nic odkrywczego, ale wpadłam na ten pomysł, żeby nie dodawać niepotrzebnych kalorii. Większość ciast szpinakowych, które widziałam w sieci, zawiera krem na bazie tłustego serka mascarpone. Ja wybrałam chudy twaróg i soczyste truskawki. Efekt jest świetny, więc szczerze polecam Wam to rozwiązanie.

Ciasto szpinakowe

 

Składniki:

  • 120g szpinaku - rozmrożonego, odciśniętego z nadmiaru wody i zmiksowanego na pulpę 
  • sok z jednej cytryny
  • 100g cukru
  • 2 jajka
  • 100g oleju
  • 200g mąki żytniej
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Na krem:

  • 100g chudego sera białego
  • 100g truskawek
  • cukier do smaku

 Dodatkowo - kilka truskawek na wierzch


Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy szpinak, sok z cytryny, mąkę, olej i proszek do pieczenia. Dokładanie łączymy wszystkie składniki. Przekładamy do okrągłej foremki i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 20 minut.
UWAGA: Możecie też zrobić inaczej - podzielić ciasto na dwie części i piec osobno. To dobry pomysł, jeśli nie macie wystarczająco wysokiej foremki.

Ciasto po wyjęciu z piekarnika od razu wyjmujemy z formy i studzimy na kratce.

Przygotowujemy krem - truskawki miksujemy z serem na gładką masę, dosładzamy do smaku.

Ciasto przekrawamy wzdłuż na pół. Spód smarujemy połową kremu, przykrywamy drugą częścią ciasta. Wierzch smarujemy resztą kremu i ozdabiamy truskawkami.

Gotowe ciasto przechowujemy w lodówce.

Smacznego!

czwartek, 14 maja 2015

"Pudding" z płatków jaglanych

Ugotowałam za dużo płatków jaglanych i postanowiłam, że zrobię z nich coś ciekawego i smacznego.

Nie licząc czasu gotowania płatków, przygotowanie tego prostego deseru zajęło mi 5 minut, a może nawet mniej. Jeśli więc macie ochotę na coś słodkiego, bez wyrzutów sumienia to polecam!

To moja wariacja na temat składników, które należy jeść w okresie przygotowawczym do detoxu - płatków jaglanych, miodu i kakao (prawdziwego - nie jakiegoś słodkiego ohydztwa ;)).


Jaglany pudding czekoladowy 

 

Składniki:

  • 30g suchych płatków jaglanych
  • łyżeczka kakao
  • miód do smaku
Płatki jaglane gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, czyli jak tutaj.
Gdy ostygną wstawiamy je na godzinę do lodówki, żeby się porządnie schłodziły.
Następnie blendujemy je na gładko z miodem i kakao.
Podajemy od razu - gdy odstoją mogą puścić wodę i stracić "puddingową" konsystencję, na rzecz stanu ciekłego.

Smacznego!


piątek, 27 lutego 2015

Pełnoziarniste chlebki bananowe

Już piąteczek! To idealny dzień na przepis na pyszne ciasto, które osłodzi Wam weekend.
Pomyślcie tylko... chrupiące orzechy i wilgotne banany połączone w cieście... No najlepiej.
Zawiera niewiele tłuszczu i jest proste w wykonaniu - wystarczy wcześniej przygotować składniki, potem połączyć je mikserem lub łyżką, przełożyć do foremek i pieczemy.
Przepis znaleziony w książce Gotuj i chudnij - podobno jeśli podzielimy ciasto na 14 części, to jeden kawałek ma 201 kalorii. Przy czym ich ciasto jest na białej mące samorosnącej, co oznacza, że moja wersja jest zdrowsza - kaloryczności może to drastycznie nie obniża, ale dodaje nam błonnika - myślę, że warto!

Jeżeli chodzi o formę - kupiłam w życiu wiele gadżetów kulinarnych, ale te foremki to jeden z najlepszych jakie mam. Z jakiegoś powodu najbardziej pasują mi do chlebków bananowych - poprzednie ich wykorzystanie możecie znaleźć tutaj: klik! klik!
Jeżeli nie macie małych foremek to nie ma problemu! W dużej formie wyjdzie równie smaczne :)
Ja po prostu rozdzieliłam całość ciasta na 3 blaszki i piekłam nieco krócej niż w oryginalnym przepisie.

Chlebek bananowy




Składniki:

  • 50g masła
  • 180g cukru
  • 2 jajka
  • 350g rozgniecionych bananów - ja zużyłam 3 banany
  • 200g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 75g orzechów laskowych
Za pomocą miksera ucieramy masło z cukrem. Jajka lekko ubijamy i dodajemy do masła z cukrem, miksujemy na gładko.
Dodajemy banany i ponownie miksujemy.
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Stopniowo dodajemy ją do mokrych składników - teraz mieszamy łyżką zamiast miksera, żeby ciasto nie stało się gliniaste.
Dodajemy orzechy, mieszamy.

Foremki lub jedną dużą keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę.

Wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i pieczemy - małe chlebki około 50 minut, duży jakąś godzinę i 15 minut - sprawdzamy patyczkiem (jak po nakłuciu ciasta wyjdzie suchy to chlebek jest gotowy).

Chlebek jest idealny zarówno na słodkie śniadanie, jak i na przekąskę, lub po prostu deser.
Pyszny z gorącą kawą lub szklanką zimnego mleka.

Smacznego!


wtorek, 17 lutego 2015

Żytnie drożdżówki z białym serem

Wracam po dłuższej przerwie i od razu startuję z pysznym pomysłem na drożdżówki!
Długich wstępów nie będzie, ponieważ wczoraj wróciłam z Wrocławia i jeszcze mogę myśleć tylko o tym :) Każdemu należy się kilka dni relaksu i luzu - nie trzeba wydawać dużo pieniędzy i jechać w egzotyczne miejsce, by choć na trochę oderwać się od rzeczywistości. Warto o tym pamiętać i raz na jakiś czas wziąć kilka dni wolnego i wyjechać ze znajomymi.

A wracając do drożdżówek - przepis znalazłam na niezawodnych "Moich Wypiekach". Lekko przerobiłam, aby spełniały moje wymagania dietetyczne i gotowe. Wyszły naprawdę pyszne - bardzo długo zachowują świeżość i pozostają miękkie. Idealne na słodkie śniadanie, lub przekąskę do kawy.

Drożdżówki z białym serem





Składniki na ciasto (około 15 małych drożdżówek lub 8 dużych):

  • 500 g mąki żytniej
  • 40 g świeżych drożdży
  • 40 g miodu
  • 2 jajka
  • 250 g mleka
  • 75 g masła

Składniki na masę serową:

  • 4 łyżki masła
  • ½ szklanki cukru
  • 1 żółtko
  • 400 g chudego twarogu
Z drożdży, łyżki cukru i połowy mleka (ciepłego) robimy rozczyn – odstawiamy na 15 minut do spienienia. Następnie łączymy z mąką, masłem, jajkami i miodem – zagniatamy gładkie ciasto.
Odstawiamy na godzinę, do podwojenia objętości.
Przygotowujemy nadzienie serowe – wszystkie składniki dokładnie ucieramy na gładką masę.
Formujemy bułeczki (8/15 kulek) i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia, na jakieś 30 minut.
Następnie w każdej bułce robimy wgłębienie przy pomocy dna szklanki, a każde wgłębienie wypełniamy nadzieniem.
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy około 20 minut.
Smacznego!
A oto ja i mój nowy kolega z Wrocławia ;)
 
 

wtorek, 27 stycznia 2015

Pełnoziarniste pieczone "pączki"

Od dawna chodziły za mną pączki. Niestety nie mogę pójść do sklepu i sobie kupić pączka, bo oczywiście są pszenne. Dlatego w końcu upiekłam je samodzielnie.
W zasadzie nie smakują idealnie jak pączki. Są jednak bardzo smaczne i dużo zdrowsze od tych tradycyjnych, smażonych w głębokim tłuszczu.
Polecam wszystkim, tym na diecie i tym, którzy przykładają wagę do tego, co jedzą, a także każdemu, kto ma ochotę na delikatne bułeczki nadziane dżemem, bo są naprawdę smaczne :)


Pieczone pączki

 

Składniki na 6 sztuk:

  • 2/3 szklanki letniego mleka
  • 10g świeżych drożdży
  • łyżka oleju
  • 1/3 szklanki cukru
  • jajko
  • około 3 szklanki mąki - u mnie pełnoziarnista orkiszowa
  • ulubiony dżem
Z drożdży, łyżeczki cukru i połowy mleka robimy rozczyn, zostawiamy do spienienia.
Następnie dodajemy jajko, mąkę, resztę mleka i mieszamy. Na koniec dodajemy olej i zagniatamy elastyczne ciasto w razie potrzeby podsypując mąką.
Zostawiamy do wyrośnięcia na godzinę (w misce oprószonej mąką i przykryte ściereczką)

Następnie dzielimy ciasto na 6 części. Z każdej formujemy placuszki i na każdy nakładamy solidną łyżkę dżemu. Zakrywamy dżem brzegami placków i formujemy z nich kulki.

Pozostawiamy do ponownego wyrośnięcia, na kolejną godzinę.

Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 10-15 minut.

Smacznego!


wtorek, 6 stycznia 2015

Tarta z kremem pomarańczowym i karmelizowanymi pomarańczami - pełnoziarnista i lekka!

Witajcie Noworocznie! W końcu udało mi się zrobić coś godnego uwagi i na dodatek wykonać zadowalające zdjęcia, dlatego nareszcie mogę podzielić się kolejnym, ciekawym przepisem.

Tym razem będzie to tarta, która w zasadzie przypomina lekki, orzeźwiająco pomarańczowy serniczek.
Spód wykonałam z pełnoziarnistej mąki orkiszowej, a nadzienie nie zawiera jajek, więc jest chudsze i delikatniejsze od tradycyjnego sernika.
W związku z tym, możecie zjeść kawałek nie rezygnując z postanowień noworocznych, jeżeli planujecie zgubić parę kilo ;)

Ja zrobiła trzy tarty - jedną większą i dwie małe, ponieważ nie mam aż tak dużej formy. Możecie oczywiście zrobić jedną dużą, lub kilka małych - wszystko zależy od Was!

Przepis, to modyfikacja tego odnalezionego w najnowszym numerze magazynu Kuchnia.

Tarta z kremem pomarańczowym i karmelizowanymi pomarańczami


Składniki:


Na spód:

  • 250g mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
  • 80g cukru pudru
  • 125g zimnego masła
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki bardzo zimnej wody

Na krem:

  • 250g ricotty
  • 200g serka mascarpone
  • 100g cukru pudru
  • 2 pomarańcze

Na karmelizowane pomarańcze:

  • pomarańcza
  • 150g cukru pudru
  • 150 ml wody
Zaczynamy od przygotowania ciasta - mąkę łączymy z cukrem i masłem pokrojonym na małe kawałeczki.
Mieszamy, albo w mikserze, albo przy pomocy noża, aż uzyskamy konsystencję bułki tartej/mokrego piasku.
Dodajemy żółtko i wodę, zagniatamy elastyczne ciasto. Formujemy kulę, owijamy ją w folię i wkładamy na pół godziny do lodówki.

Następnie wałkujemy i przekładamy do formy/foremek na tarty. Nakłuwamy spód widelcem i wkładamy na kwadrans do zamrażalnika.
Wkładamy schłodzone ciasto do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i pieczemy 5-10 minut, aż lekko się zrumieni.

Gdy ciasto się piecze przygotowujemy krem: Sery, cukier, sok i skórkę z dwóch pomarańczy dokładnie mieszamy przy pomocy miksera.

Przelewamy krem na podpieczone spody i zapiekamy 30 minut.

Teraz czas na karmelizowane pomarańcze - na głębokiej patelni łączymy cukier puder i wodę. Mieszamy, tylko na początku, zanim zaczniemy podgrzewać!
Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jakieś 10 minut, aż karmel zacznie się rumienić.
Pomarańczę kroimy na cienkie plasterki, wkładamy do gorącego karmelu i gotujemy całość ok 4 minuty.

Układamy pomarańcze na wierzchu naszej tarty/małych tart i gotowe!

Możemy też, po wystudzeniu, ozdobić wierzch bitą śmietaną.

Smacznego!



Tarta słodka czy wytrawna? Pomarańcze - wszyscy tańczą i ja tańczę

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Żytni placek marchewkowy z czekoladą

Wracam poświątecznie, ale nadal jeszcze się nie przejadłam, więc przepis nie będzie na super lekkie danie.
Świątecznych przepisów w tym roku nie było, ponieważ mam swoje ulubione dania, które są co roku i bez nich nie wyobrażam sobie Świąt. Na nie przepisy są od dawna na blogu, więc nie ma co się powtarzać;)

Dziś ciasto marchewkowe – trochę inne.
Tak naprawdę nie wiem, czy przepis, z którego korzystałam, był błędny, czy tak miało wyjść.
Mi całkiem odpowiada jego konsystencja, ale jest raczej zaskakujące.
Mianowicie, zazwyczaj do ciast z marchewką, która jest ciężka, dodaje się proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną. Tutaj nie dodajemy nic z tych rzeczy, więc ciasto wyjdzie ciężkie, sycące i wyraziste w smaku.
Możliwe, że w przepisie zamiast mąki, miała być mąka samorosnąca, ale tłumacz się pomylił.
Jednak ciasto jest dobre takie jakie jest, więc nie przejmujcie się, że wyjdzie płaskie i gliniaste, bo smak Wam to wynagrodzi! ;)

Czekoladowe ciasto marchewkowe



Składniki:

  • 5 jajek
  • 150g mąki (u mnie żytnia, jasna)
  • 150g cukru
  • 175g startych marchewek, odciśniętych z soku
  • 40g kakao
  • 50g orzechów laskowych – posiekanych
  • 2 łyżki oleju neutralnego w smaku

Krem:
  • 350g półtłustego twarogu
  • 175g cukru pudru
  • 175g mlecznej czekolady
  • orzechy lub płatki czekoladowe do dekoracji

Nad garnkiem z gotującą się wodą umieszczamy jajka i cukier. Ubijamy na puszystą, gładką masę.
Zdejmujemy miskę z kąpieli wodnej i stopniowo dodajemy resztę składników – mąkę, kakao, marchewkę, olej i orzechy. Delikatnie, ale także dokładnie, mieszamy nasze składniki.
Przekładamy ciasto do okrągłej formy do pieczenia i wstawiamy do pieca nagrzanego do 190 stopni. Pieczemy ok 30-40 minut.

Gdy ciasto się piecze, przygotuwujemy krem:
Topimy mleczną czekoladę. Twaróg ucieramy z cukrem. Dodajemy czekoladę i ubijamy całość na gładką masę.

Gdy ciasto ostygnie przecinamy je na dwie warstwy. Przekładamy je połową kremu, a drugą połowę wykładamy na wierzch ciasta. Ozdabiamy wierzch orzechami laskowymi, płatkami czekolady, lub zostawiamy bez niczego :)

Smacznego!



wtorek, 2 grudnia 2014

Ciasteczka dla księżniczek małych i dużych

Ciasteczka w formie serduszek i z różowymi posypkami nie mogłyby się nazywać inaczej. Kojarzą mi się z dzieciństwem, marzeniami o stukających pantofelkach i rozłożystych sukienkach księżniczki. Z pragnieniem posiadania diademu, wielkiego pokoju o różowych, atłasowych zasłonach i z wielkim łożem.
Z marzeniem o byciu piękną i elegancką księżniczką! ;)

Z biegiem czasu marzenia się zmieniają i już nie chcemy być księżniczkami - kierujemy nasze nadzieje, raczej w stronę książąt, najlepiej bohaterskich, przystojnych i walecznych. Takich, którzy będą mieli fioła na naszym punkcie :)

Nawet, gdy i te marzenia zostaną zweryfikowane i marzymy głównie o leniwym dniu w piżamie i kapciach, podczas którego możemy oddawać się nic-nie-robieniu, bez wyrzutów sumienia i świadomości goniących nas terminów, warto czasem rozpieścić nasze "dziecko w środku". Warto pielęgnować to nasze wewnętrzne dziecko i przypominać sobie, jakie życie wtedy było piękne. Wrócić do księżniczkowych marzeń, chociaż na chwilę i przez moment zapomnieć, że jesteśmy już na to "za stare".

Po takiej chwili może uda nam się wrócić do codziennych zajęć z nieco lepszym nastawieniem:)

Jeśli zaś macie w domu małą księżniczkę, która nadal wielbi róż i błyskotki, to na pewno będzie zachwycona takim podwieczorkiem!

Księżniczkowe ciasteczka




Z podanej ilości składników wyszło mi 18 ciastek, ale zależy to od rozmiaru foremek. 

Składniki:

  • 170g masła
  • jajko
  • 150g cukru
  • 280g mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropli ulubionego aromatu do wypieków
  • cukier puder + woda na lukier
  • kolorowe posypki (ja moje zdobyłam w Lidlu - nawet oni uznali, że to ozdoby dla księżniczek ;))
Masło rozcieramy na puch, a następnie ucieramy z cukrem na gładką masę. Dodajemy jajko i znów dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy mąkę, proszek do pieczenia i aromat i zagniatamy całość na gładkie ciasto.

Aby łatwiej się wałkowało warto włożyć je na godzinę do lodówki.

Następnie rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 1 centymetra i wycinamy pożądane kształty - powtarzamy aż skończy się ciasto.

Układamy ciasteczka na blasze do pieczenia, zachowując odstępy, aby się nie pozlepiały.

Pieczemy ok 8-10 minut w 180 stopniach - do zrumienienia.

Gdy są gotowe studzimy je i ozdabiamy lukrem (najlepiej gęstym - pół łyżeczki wody na pół szklanki cukru - mniej więcej, sami musicie ocenić, czy taka gęstość Wam odpowiada) i posypujemy cukrowymi dekoracjami.

Smacznego!


Prezenty na Mikołajki

poniedziałek, 24 listopada 2014

Żytnie Bostońskie tartaletki kremowe

 Ostatnio miałam dziką ochotę na ciasto z kremem. To jeden z tych smakołyków, których nie jadłam od bardzo dawna - z powodu diety bezpszennej. Jednak łatwiej mi było zabrać się za drożdżowe lub sernik, bo wychodziłam z założenia, że to są sprawdzone ciasta i na pewno wyjdą.
Przed dietą też sama nie piekłam kremowych ciast częściej niż raz na ruski rok. Krem wydawał mi się na tyle pracochłonny, że wolałam pójść na łatwiznę i od czasu do czasu skonsumować porcję kupnego wypieku.
Teraz to oczywiście nie wchodzi w grę. Nie wiem czemu jeszcze nie odkryto tej niszy, jaką jest wypiekanie rzeczy dla alegików/ludzi na diecie/ludzi fit. Przecież ciasto wyjdzie z każdej mąki, a nie tylko pszennej...
Póki co sama muszę sobie serwować takie smakołyki - może to lepiej, bo przynajmniej czasem chęć na coś ekstra wygrywa z moim lenistwem ;)

Jeśli chodzi o same tartaletki - ja zrobiłam 4 mini sztuki. Jednak wyszło mi za dużo kremu i połowa została.
Dlatego podaję podwojoną ilość składników na spody - wyjdzie 8 małych sztuk, lub jedna duża tarta.

Przepis na ciasto - z ukochanej książki Wypieki Anneki Manning, a na krem z książeczki "Przysmaki z czekolady".

 Bostońskie tarty kremowe


Składniki:

Na spód:
  • 500g mąki - żytniej/orkiszowej
  • 60g cukru
  • 250g masła
  • 2 jajka
Na krem:
  • 3 jajka
  • 120g cukru
  • 150g mąki - u mnie jasna żytnia
  • 400ml mleka - u mnie owsiane
  • 150ml jogurtu naturalnego
  • 70g mlecznej czekolady
  • 80g gorzkiej czekolady
  • odrobina likieru owocowego
  • 150ml kwaśnej śmietany i wiórki czekoladowe na wierzch
Z mąki i cukru usypujemy na stolicy "górkę" i robimy w niej dołek, w który wbijamy jaja. Mieszamy ręką i dodajemy zimne masło pokrojone w drobną kostkę. Szybko zagniatamy gładkie ciasto.
Dzielimy na 8 porcji i wyklejamy nimi formy (chyba, że chcecie mieć jedną, dużą tartę, to po prostu wyklejcie dużą formę całym ciastem ;)). Widelcem robimy w cieście dziurki, żeby nie urosło.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy na złoty kolor - jakieś 15-20 minut.

Następnie bierzemy się za nadzienie - w dużej misce postawionej na garnku z gorącą wodą, ubijamy na parze jajka z cukrem - aż uzyskamy puszystą masę, a następnie dodajemy mąkę.
Mleko mieszamy z jogurtem i przelewamy do rondelka - stawiamy na kuchenkę i doprowadzamy do wrzenia, a następnie przelewamy do miski z jajkami. W dalszym ciągu trzymamy miskę na parze i mieszamy do uzyskania gęstego kremu.

Rozpuszczamy czekoladę z dodatkiem likieru, a następnie przelewamy ją do kremu, szybko mieszamy do połączenia składników i całość odstawiamy do ostygnięcia.

Gdy spody i krem są wystudzone, przekładamy nadzienie na tarty.

Wierzch każdej smarujemy łyżką kwaśnej śmietany i posypujemy wiórkami czekoladowymi.

Smacznego!


niedziela, 19 października 2014

Beztłuszczowy sernik dyniowy

Wszędzie dynie! Królują na działach warzywnych, kusząc swoimi kształtami i kolorami.
Dlatego w końcu zebrałam się do upieczenia tego sernika, bo przyznam, że trochę mnie przerażał.
Okazało się, że to kolejny bardzo udany eksperyment.
Sernik wyszedł bardzo wilgotny, ale ja właśnie taki lubię. Dynia nie jest wyczuwalna w smaku, ale nadaje mu zupełnie nowej konsystencji.
Polecam wypróbować ten przepis, póki sezon dyniowy w pełni. Zwłaszcza, że to bardzo lekki deser - w przepisie nie ma tłuszczu, więc co za tym idzie, kalorii też jest nieco mniej :)

Dyniowy sernik


Składniki:

  • 750g kremowego serka
  • 2/3 szklanki cukru
  • 3 jajka
  • 425g puree z dyni*
  • 2 łyżki mąki orkiszowej (lub innej)
  • szczypta cynamonu
  • kilka kropli aromatu waniliowego
*puree z dyni - dynię kroimy na kawałki, oczyszczamy z pestek i pieczemy w 180 stopniach przez 30 minut.
Następnie obieramy ze skórki i miksujemy na gładko.

Najprościej wszystko załatwić mikserem: zaczynamy od zmiksowania serka z cukrem. Następnie pojedynczo wbijamy jajka, cały czas miksując. Dodajemy dynię, mąkę i cynamon, oraz aromat, znowu dokładnie mieszamy.
Przelewamy masę do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy ok. 70 minut, aż sernik się zetnie i lekko zrumieni.

Po upieczeniu studzimy go całkowicie, a następnie wkładamy na 2-3 godziny do lodówki.

Podajemy zimny.

Smacznego!



środa, 24 września 2014

Ciasto dyniowe + suszenie pestek dyni

Sezon dyniowy trwa. To wspaniałe warzywo ma to do siebie, że jest uniwersalne, tanie i... ogromne!
Kupiłam dynię na  zupę dyniową z fenkułem, ale zużyłam tylko połowę. Z reszty musiałam coś wyczarować, bo przecież nie wyrzucę połowy tej rudej piękności!
Od razu pomyślałam o cieście, bo jestem łakomczuchem, a w chłodne pory roku ta cecha dodatkowo się u mnie nasila - ciepła herbata i coś słodkiego to najlepszy sposób na spędzanie coraz dłuższych i zimniejszych wieczorów ;)

Dobra, miąższ wiem jak zużyć, a pestki? Hmm... pestki przecież też są całkiem spoko.

Pestki oczyściłam z resztek dyni i przełożyłam na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę. Suszyłam w 100 stopniach przez 40 minut, co jakiś czas uchylając drzwiczki pieca, aby uciekła para i nie nawilżała schnących pestek.
Wysuszyłam, a teraz na bieżąco łuskam ile mi potrzeba i podjadam ;)

Ciasto Dyniowe


Składniki:


  • 3 szklanki mąki (u mnie jasna żytnia)
  • 3/4 szklanki oleju
  • 1 szklanka cukru
  • 2 szklanki startej dyni
  • 2 łyżeczki kakao
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • opcjonalnie - pół szklanki cukru pudru + odrobina wody na lukier, oraz suszone pestki dyni 

Ubijamy jajka z cukrem, a następnie stopniowo dolewamy olej.
W osobnej misce mieszamy suche składniki: mąkę, kakao, cynamon, sodę i proszek do pieczenia.
Łączymy zawartość obu misek i dodajemy tartą dynię, dokładnie mieszamy.
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy do niej masę.
Pieczemy w 18o stopniach przez około 45-55 minut.

Wystudzone możemy udekorować lukrem z cukru pudru i odrobiny wody, oraz posypać pestkami dyni.

Smacznego!
Dynia na słodko i słono

niedziela, 7 września 2014

Żytni chlebek bananowy, podwójnie czekoladowy

 To jest wspaniały przepis na wspaniałe, wilgotne, czekoladowe, słodko bananowe ciasto.
W wykonaniu jest zaskakująco proste, a najwięcej czasu zajmie mu pobyt w gorącym piekarniku.
Jeśli lubicie czekoladę, to zakochacie się w tym cieście, które lekko "uzdrawia" mąka żytnia, której smaku w ogóle nie wyczujecie, bo inne składniki są szalenie intensywne.
Jeśli nie lubicie czekolady lub bananów to... nie wiem nawet co mogę powiedzieć: współczuję, że omijają Was takie doznania smakowe ;)

Przepis pochodzi stąd: klik! klik!


Chlebek bananowy mocno czekoladowy

Składniki:

  • 3 duże, bardzo dojrzałe banany
  • ½ szklanki oleju
  • ¾ szklanki cukru
  • jajko
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • szklanka mąki (u mnie pół szklanki jasnej żytniej i pół szklanki żytniej razowej)
  • ½ szklanki kakao (gorzkiego)
  • szklanka kawałeczków gorzkiej czekolady (około tabliczki)

Rozgniatamy banany i łączymy je z jajkiem, olejem i cukrem. Dokładnie mieszamy.
W drugiej misce mieszamy mąkę z sodą i kakao.
Łączymy mokre i suche składniki i dodajemy czekoladę, mieszamy.

Przekładamy do blachy wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do pieca nagrzanego do 180 stopni.

Pieczemy 50-60 minut, do suchego patyczka (oczywiście smuga z roztopionej czekolady się nie liczy jako „mokry patyczek”;))

Wyjmujemy z blaszki i studzimy na kratce, żeby nie zawilgotniało. Podajemy wystudzone.

Smacznego! 


środa, 27 sierpnia 2014

Jabłkowe ciasto "Salceson"

Po wpisaniu w google hasła "czekoladowe ciasto z jabłkami" wyskakuje milion przepisów, a większość z nich to właśnie przepisy na "Salceson". Miałam mało mąki orkiszowej, z której chciałam upiec ciasto, więc przy wyborze kierowałam się właśnie tym kryterium.
I bardzo dobrze, bo wybrałam przepis na naprawdę pyszne ciasto, które znika w oka mgnieniu!
W sumie mogłam się spodziewać, że się uda, bo korzystałam z bloga, który ma u mnie bardzo dobrą opinię, ale nie wiedziałam, że ciasto wzbudzi aż taki zachwyt we wszystkich degustujących, ze mną na czele :)

Przepis zaczerpnęłam stąd: klik! klik!

Salceson


Składniki:

  • 230g mąki (u mnie orkiszowa, biała) + 2 łyżki (do obtoczenia jabłek)
  • 200g cukru
  • 3 jajka
  • 100ml oleju
  • 10g kakao (około 3 łyżeczek)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2 jabłka - ja miałam antonówki
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy do niej proszek do pieczenia, sodę i kakao.
Jajka ucieramy dokładnie z cukrem. Do jajek dodajemy olej, a następnie stopniowo dodajemy suche składniki, dokładnie mieszając.
Jabłka obieramy, pozbawiamy ogryzka i kroimy w kostkę. Obtaczamy dokładnie w 2 łyżkach mąki (to sprawi, że będą w całym przekroju - inaczej mogłyby opaść na dno).
Dodajemy jabłka do ciasta, mieszamy.
Przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.
Wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i pieczemy do suchego patyczka - ja miałam niską blaszkę i piekłam 40 minut, co całkowicie wystarczyło. Jeśli macie wyższe formy sprawdźcie po 40 minutach, ale pewnie jeszcze z 15 będzie potrzebne ;)

Smacznego!


Jedz polskie jabłka

piątek, 22 sierpnia 2014

Polska Szarlotka

Jak szarlotka, to tylko domowa i tylko z "rozciapanych" jabłek. Nie interesują mnie amerykańskie "Apple Pies", które mają w sobie całe ćwiartki jabłek.
Nie lubię też kupnych szarlotek, bo przeważnie nie dba się w ich przygotowaniu o dokładność i tfariają się niemiłe niespodzianki w postaci fragmentów ogryzka. Poza tym przeważnie spód nie jest tak smaczny jak trzeba i nawet dobre nadzienie zostaje nim przytłumione, bo jest gruby, ciężki i mdły.

Szarlotka musi być domowa i to najlepiej z antonówkami. Na lekkim kruchym cieście. Z bezą, kruszonką, lub kratką z ciasta. Z musem, w którym wyczuwalne są niewielkie cząstki jabłek, lekko kwaskowym i o aromacie cynamonu.
Oto taka szarlotka:

Szarlotka


Składniki na spód:

  • około 250g mąki (u mnie orkiszowa biała)
  • 80g cukru
  • 2 jajka
  • 150g masła
Dodatkowo łyżka lub dwie otrąb owsianych/bułki tartej

Na masę jabłkową:

  • kilogram jabłek - antonówek
  • około pół szklanki cukru (do smaku)
  • łyżeczka cynamonu

Na kruszonkę:

  • około 50g masła
  • cukier i mąka - na oko
 Z podanych składników (mąki, cukru, jajek i masła) szybko zagniatamy kruche ciasto, które przekładamy do blaszki wyłożonej papierem i dokładanie w niej ugniatamy. Następnie podpiekamy w 200 stopniach przez 10-15 minut, na złoty kolor.

Jabłka obieramy i kroimy w kostkę, oczywiście pozbawiając je uprzednio ogryzka. Przekładamy do rondelka  i dusimy z cukrem, aż się rozpadną. Dodajemy cynamon i mieszamy.

Masło przekładamy do miski i dodajemy do niego stopniowo, w równych proporcjach, cukier i mąkę. Ucieramy czubkami palców, aż masa zacznie przypominać konsystencją mokry piasek - po prostu zacznie wyglądać jak kruszonka.

Na spód wysypujemy cienką warstewką otrąb, lub bułki tartej. Wykładamy jabłka, które następnie wygładzamy łopatka i posypujemy kruszonką.

Pieczemy około 30 minut w 200 stopniach, aż uzyskamy złoty kolor.

Smacznego!

Jedz polskie jabłka

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Pieczone placki z jabłkami

Wszyscy jedzą jabłka, więc i ja się włączam do akcji. Na targu udało mi się zdobyć piękne papierówki (chociaż na zdjęciu są inne - ale też targowe, polskie), więc żeby się nie zmarnowały zrobiłam sobie placki z jabłkami.
To dla mnie w zasadzie "smak dzieciństwa", bo jak byłam mała Mama często je robiła. Nawet wspominałyśmy sobie teraz te czasy, gdy czatowałam z sitkiem i cukrem pudrem, żeby posypać kolejną partię gorących placuszków.
Moja wersja jest lżejsza, bo je upiekłam, a zawsze były smażone. Jednak postanowiłam wyeliminować zbędny tłuszcz i zaryzykować upieczenie placków. Wyszły inne niż te mamine, wyglądają i smakują raczej jak ciastka. Fajne jest też to, że można je zajadać na zimno, a smażona wersja raczej się w takim wydaniu nie sprawdza.

Placki z jabłkami


Składniki (na 2 porcje):

  • 2 małe papierówki (lub jedno duże jabłko)
  • szklanka kefiru
  • około szklanki mąki (u mnie orkiszowa)
  • 2 jajka
  • cukier puder
Jabłka ścieramy na tarce. Dodajemy jajka, kefir i stopniowo wsypujemy mąkę, aż ciasto uzyska konsystencję bardzo gęstej śmietany (mniej rzadkie niż naleśnikowe, żeby się nie rozlewało po blaszce)
Piec nagrzewamy do 180 stopni. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy małe porcje ciasta, starając się uformować je na kształt placków. Pieczemy około 25 minut - do zrumienienia.
Wyjmujemy z pieca i od razu posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!


Jedz polskie jabłka