Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

Delikatne bułeczki śniadanowe

Nie wiem, czy cokolwiek może się równać z zapachem i smakiem świeżo upieczonych bułeczek o poranku. Uwielbiam testować coraz nowsze przepisy na domowe pieczywo i dlatego dziś chcę się z Wami podzielić kolejnym.

Szczerze polecam upiec sobie te bułeczki w jakiś spokojny, leniwy poranek. :)

Bułeczki śniadaniowe


Składniki na 8 bułeczek


  • 7g świeżych drożdży
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • około 2 szklanki mąki (u mnie jasna orkiszowa)
  • łyżka cukru
  • szczypta soli
  • łyżka masła
Z drożdży, cukru i wody robimy rozczyn - odstawiamy na 15 minut do spienienia.
Masło topimy i studzimy.
Do rozczynu dodajemy mąkę, sól i masło. Zagniatamy elastyczne ciasto i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Po tym czasie jeszcze raz szybko zagniatamy ciasto. Formujemy osiem małych bułeczek i układamy je na blasze wyłożonej papierem. 
Pozostawiamy je do ponownego wyrośnięcia na jakieś 20-30 minut. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 15-20 minut.

Smacznego!

sobota, 18 lipca 2015

Wegańskie bułki do burgerów i wegeburgery

Niedawno miałam urodziny i dostałam to, co lubię najbardziej - nowe naczynia, które ładnie będą wyglądały na zdjęciach, a także... KSIĄŻKI!

Tak, tak, książki. I to nie byle jakie, tylko wymarzone. Jedną z nich, jest książka "Jadłonomia", którą chciałam mieć odkąd dowiedziałam się o jej wydaniu.

Dzięki niej poznałam masę świetnych przepisów, a jeden z nich, to przepis na bułki, który chcę Wam dzisiaj przekazać. Ciasto bardzo łatwo się wyrabia, a bułki wychodzą bardzo smaczne. Podane z dobrym kotletem warzywnym i odpowiednimi dodatkami, sprawia, że obiad staje się czymś wyjątkowym...

Wegebułki


Przepis z książki "Jadłonomia" - zmodyfikowany
 

Składniki na 6-8 sztuk:

  • 3 szklanki mąki (u mnie żytnia)
  • 3 łyżki świeżych drożdży 
  • łyżka mielonego siemienia lnianego
  • pół szklanki ciepłego mleka roślinnego (u mnie owsiane)
  • pół szklanki ciepłej wody + 3 łyżki do zalania siemienia
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
  • 3 łyżki oleju
Z drożdży i ciepłej wody, oraz cukru robimy zaczyn - odstawiamy na 15 minut do spienienia.
Siemię zalewamy 3 łyżkami ciepłej wody i również odstawiamy na kwadrans.
Do zaczynu dodajemy mąkę, olej, sól, mleko, a na końcu siemię. Zagniatamy gładkie ciasto.
Odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę, lub do podwojenia objętości.

Następnie formujemy okrągłe bułeczki i układamy je na blasze. Odstawiamy jeszcze na 20 minut.

Pieczemy 15 w 180 stopniach.

Jak zrobiłam swoje burgery?


Do każdej bułeczki włożyłam kotlet sojowy panierowany w otrębach żytnich i siemieniu. Dodałam plasterki pomidora i po łyżce konfitury z czerwonej cebuli i gotowe!

Smacznego!

czwartek, 9 kwietnia 2015

Lunchbox 10

Dawno nie było tutaj moich pudełeczek. A przecież cały czas coś jadam poza domem :)




Dzisiejszy zestaw to marchewka z guacamole, a także bułka jogurtowa, a do niej twarożek z rzodkiewką.
Na zdjęciu już nie ma, ale w końcu wzięłam jeszcze bułkę z serem i sałatą.

Drożdżowe bułeczki z jogurtem

W naszych sklepach i piekarniach jest bardzo ubogi wybór, jeśli chodzi o pieczywo bez dodatku mąki pszennej.
Już się nauczyłam, że nazwa przeważnie o niczym nie świadczy i nie nabieram się na "chleb orkiszowy", który ma mąki orkiszowej 20%, czy "jęczmienny" z 10% tejże mąki.
Mam w pobliżu sklep z pysznym chlebem z samej mąki żytniej, ale ile można się nim zajadać? Poza tym nie zawsze jest, a wtedy pozostają mi sztuczne chleby, szczelnie zapakowane w folię.

Dlatego, jak tylko mam więcej czasu, to lubię upiec coś sama. Zwłaszcza bułeczki, bo tych to już od dawna nie mogę nigdzie kupić.

Żeby nie piec w kółko tego samego, postanowiłam wypróbować wersję z jogurtem. To był strzał w 10!
Są delikatne, puszyste i naprawdę smaczne... Wspaniałe!


Bułeczki jogurtowe

 

Składniki:

  • 15g świeżych drożdży
  • 180g jogurtu naturalnego + łyżka na wierzch
  • 120g mleka
  • jajko
  • około 500g mąki - u mnie mieszanka żytniej i orkiszowej (obie pełnoziarniste)
  • trochę płatków owsianych
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
 Jogurt mieszamy z mlekiem i podgrzewamy - mają być ciepłe, ale nie gorące. Dodajemy cukier, drożdże i mieszamy. Zostawiamy na 15-20 minut, do spienienia.

Następnie wbijamy jajko, dodajemy sól i połowę mąki. Mieszamy i przekładamy na stolnicę. Stopniowo, zagniatając ciasto, dodajemy resztę mąki, aż ciasto przestanie nam się kleić do rąk i będzie elastyczne.
Przekładamy z powrotem do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia, na godzinę.

Następnie ponownie zagniatamy, w razie potrzeby podsypując mąką. Dzielimy ciasto na 8 części i formujemy bułeczki. Każdą smarujemy po wierzchu odrobiną jogurtu i posypujemy płatkami owsianymi.

Wstawiamy do zimnego pieca i ustawiamy, żeby stopniowo nagrzewał się do 200 stopni.
To oszczędza nam czas, bo nie odstawiamy do ponownego wyrastania - zrobią to w piekarniku.

Pieczemy jakieś 10 minut, odkąd piec będzie nagrzany. Czas pieczenia zależy od Waszego piekarnika - ja mam z termoobiegiem i piekłam właśnie 10 minut. Bułki mają być rumiane, a po uderzeniu w dno, mamy usłyszeć "głuchy" dźwięk.

Smacznego!

środa, 15 października 2014

Bułki hamburgerowe - choć niekoniecznie

To są bułki... Matulu jakie były dobre!
Wszystko dlatego, że naszła mnie straszna ochota na hamburgera. Aczkolwiek nie na takiego zwykłego, tylko wegetariańskie cudeńko. O cudeńku będzie kolejny post, a dziś skupię się na bułkach, bo wyszły naprawdę wspaniale.
Są idealne nie tylko do hamburgerów, ale również jako pieczywo kanapkowe :)
Gorąco polecam!

Bułki hamburgerowe



Składniki:

  • ok. 500g mąki - u mnie po połowie jasnej orkiszowej i orkiszowej razowej
  • 20g drożdży
  • 340g ciepłej wody
  • 3 łyżki cukru
  • 1,5 łyżeczki soli
  • jajko
  • 2 łyżki oliwy
W wodzie rozpuszczamy cukier i drożdże. Dodajemy połowę mąki i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Po tym czasie powinniśmy uzyskać gąbczastą masę, która zajmuje dużo więcej miejsca niż wcześniej :)
Do naszej gąbki dodajemy sól i resztę mąki. Mieszamy dokładnie i dodajemy oliwę i jajko.
Zagniatamy elastyczne ciasto, w razie potrzeby podsypując mąką.
Odstawiamy na godzinę, do podwojenia objętości.

Następnie formujemy nieduże bułeczki (mi wyszło 10 sztuk) i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia.

Nagrzewamy piec do 180 stopni i wstawiamy nasze bułeczki  - na jakieś 20 minut. Są gotowe, gdy wierzch się zrumieni, a po uderzeniu w spód słyszymy głuchy odgłos.

Smacznego!

piątek, 25 lipca 2014

Bajgle żytnie

Nie ma nic lepszego niż domowe pieczywo na śniadanie. Ewentualnie na drugie śniadanie. No, na kolację też nie pogardzę ;)
W wakacje, jako studentka dzienna, chwilowo niepracująca, mam dużo czasu na krzątanie się po kuchni. Największą zaletą tego stanu rzeczy, są leniwe poranki, w które można upiec sobie takie bajgle.
Od dawna miałam na nie chrapkę, ale nie mogłam zapamiętać, że ciasto ma odpoczywać noc w lodówce. Przez to, co i rusz, gdy brałam się za pieczenie, byłam zdecydowana upiec coś natychmiast, a ciasta na bajgle brak.
W końcu się udało. Nawet nie było tak trudno i dziwnie jak mi się zdawało, bo ciasto w lodówce? Jak to tam urośnie? - Urosło. Obgotowywanie pieczywa? - No w sumie to nie pierwszy raz... Precle robiłam podobnie i były smaczne.
To przykład na to, że warto eksperymentować, bo kto nie ryzykuje, jak wiadomo, nie pije szampana (oraz nie je żytnich bajgli, a to straszna perspektywa...).

Bajgle żytnie




Składniki:

  • ok 3 szklanki mąki żytniej pytlowej
  • pół szklanki wody w temperaturze pokojowej
  • pół szklanki ciepłej wody
  • 5g świeżych drożdży
  • 3 łyżki cukru
  • łyżka oliwy
  • łyżka sody oczyszczonej

W misce łączymy zimną wodę, drożdże, łyżeczkę cukru i szklankę mąki. Mieszamy, a następnie zagniatamy elastyczne ciasto, w razie potrzeby podsypując mąką. Przekładamy z powrotem do miski, którą przykrywamy następnie folią spożywczą. Wstawiamy na noc do lodówki.

Rano wyjmujemy ciasto i dodajemy do niego 2 szklanki mąki, pół szklanki ciepłej wody, resztę cukru i oliwę. Zagniatamy ciasto i odstawiamy na godzinę, do podwojenia objętości.
Następnie dzielimy ciasto na 6 części, z których formujemy kule, a następnie w każdej robimy dziurkę, przy pomocy palców.
W dużym garnku zagotowujemy wodę i dodajemy do niej sodę. Partiami wrzucamy bajgle (u mnie weszły 3 naraz) i gotujemy 2 minuty z pierwszej i 90 sekund z drugiej strony.
Przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni.
Pieczemy około 20 minut, aż bajgle się zrumienią.

Smacznego!

piątek, 4 lipca 2014

Jagodzianki orkiszowo-żytnie

Jakoś nie mogłam się zabrać za ten wpis, w sumie nie wiem czemu. Problemem jest pewnie stres przed licencjatem, który zbliża się wielkimi krokami, oraz to, że tyle czasu spędzam na gotowaniu, że już na umieszczanie wpisów brakuje mi wolnej chwili :)
Jagodzianki... Zawsze je kochałam miłością szczerą i prawdziwą. Niestety nie mogę ich sobie kupować, bo wszędzie są standardowe pszenne.
Na szczęście umiem piec, więc moje możliwości nie ograniczają się jedynie do tego, co oferują mi piekarnie i cukiernie. Sama sobie jestem piekarzem i cukiernikiem, a te jagodzianki są tego najlepszym przykładem.
Zebrały jak najlepsze recenzje, nikt nie wierzył, że nie są z mąki pszennej, a na dodatek na następny dzień nadal były pyszne, a nie kamiennie twarde i suche.

Polecam Wam ten przepis - upieczcie, a nie będziecie żałowali!

Jagodzianki




Składniki na 6 bułeczek:

  •  ok. 3 szklanki mąki (u mnie 2 mąki jasnej orkiszowej i 1 żytniej pytlowej)
  • 15g drożdży
  • 50g cukru + łyżeczka na rozczyn
  • 1/4 szklanki ciepłej wody
  • 3 jajka
  • 115g masła
  • ok 1 szklanka jagód wymieszanych z dwiema łyżkami cukru
  • cukier puder+woda (na lukier)
Z drożdży, wody i łyżeczki cukru robimy rozczyn, odstawiamy do spienienia.
Następnie dodajemy resztę cukru i 1/3 mąki. Mieszamy drewnianą łyżką, lub w mikserze.
Potem dodajemy po jednym jajku, za każdym razem dokładnie łącząc składniki.
Dodajemy po kawałku masła, cały czas mieszając, a następnie dodajemy kolejną część mąki i mieszamy.

Przekładamy ciasto na blat/stolnicę oprószoną mąką i dokładnie zagniatamy,  w razie potrzeby podsypując mąką. Gdy ciasto jest gładkie, elastyczne i odchodzi od rąk przekładamy je do miski i odstawiamy na godzinę do podwojenia objętości.

Gdy ciasto urośnie, znowu szybko je zagniatamy i dzielmy na 6 części. Z każdej formujemy placek, na środek którego nakładamy jagody - jak najwięcej, tyle, żeby dało się nasze bułeczki "zamknąć".
Łączymy brzegi placków i formujemy z nich podłużne bułeczki.
Układamy na blasze wyłożonej papierem i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia, na około 30 minut.
Pieczemy około 20 minut w 180 stopniach.

Gdy wystygną smarujemy je gęstym lukrem z cukru pudru i wody.

Smacznego!


Słodkie jagodowe lato

niedziela, 29 czerwca 2014

Bułki orkiszowe na dwa sposoby

W zasadzie ciasto jest to samo, ale rozdzieliłam je, aby mieć bułki wytrawne i takie, które będą komponowały się również z dżemem (ostatnio mam na niego wieczną ochotę).
Są białe, puszyste i smaczne. Takie jak zwykłe pszenne, a mogę je zajadać bez obaw - żyć nie umierać!
Wszystko dzięki temu, że u mnie w okolicy otworzył się nowy sklep. Sklep z moich marzeń!
Można w nim kupić każdy rodzaj mąki o jakim się zamarzy, wszelkie orzechy (nawet surowe pistacje), świeże owoce i warzywa, oraz duuużo więcej. Dodatkowo ceny nie są jak z kosmosu, więc zakupy tam nie nadszarpną za bardzo mojego budżetu. Fajnie, że powstają takie miejsca, w których można kupić coś innego niż w przeciętnym "spożywczaku" :)

Bułki orkiszowe


Składniki (na 6 sztuk):

  • około 3 szklanki mąki orkiszowej (białej)
  • 25g drożdży świeżych
  • szklanka wody (ciepłej)
  • 2 łyżki oleju
  • łyżeczka soli 
  • łyżeczka cukru
  • łyżka posiekanych suszonych pomidorów z oliwy
  • łyżka posiekanych czarnych oliwek
Z drożdży, wody, cukru i łyżki mąki robimy zaczyn. Odstawiamy na 15 minut do spienienia.
Następnie dodajemy olej, sól i stopniowo dosypujemy mąki. Zagniatamy elastyczne, gładkie ciasto.
Dzielimy ciasto na dwie części i do jednej z nich dodajemy suszone pomidory i oliwki. Zagniatamy, aby się z nim połączyły.
Obie kule odstawiamy do wyrośnięcia, na około godzinę.

Następnie dzielimy obie porcje na trzy części i z każdej formujemy bułkę. 
Przekładamy na blachę wyłożoną papierem i odstawiamy do ponownego wyrastania na godzinę.

Wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 15-20 minut, aż się zrumienią i po uderzeniu w spód będą wydawały głuchy odgłos.

Smacznego!


piątek, 28 marca 2014

Bułeczki z mąki żytniej

"Z samej mąki żytniej nie da się upiec bułek. Jeśli ktoś będzie Pani wmawiał, że bułki są z samego żyta, to na pewno kłamie." - taką odpowiedź uzyskała moja mama pytając w piekarni o skład bułek opisanych jako "żytnie".
Zawsze podejrzewałam, że to nie są stuprocentowo żytnie wypieki, ale teraz mam pewność. Jedyne co można kupić to chleby żytnie, ale i tu należy uważać na skład. Przeważnie (na szczęście) jest to mąka żytnia z domieszką wody i drożdży/zakwasu, ewentualnie dodano siekane ziarno żyta, ale to też dobrze.
Najbardziej zaskakujące jest to, że zdaniem tej Pani nie da się upiec bułek, a chleb się da... Ciekawe...

Moje dzisiejsze bułki dowodzą, że nie należy słuchać sprzedawców, nawet jeśli pracują w piekarni, bo mogą się zupełnie nie znać... Uważajcie i sprawdzajcie sami słuszność ich twierdzeń, bo kiedyś pan - w piekarni! - twierdził, że chleb ProBody (ten niskowęglowodanowy) nie zawiera glutenu... A w składzie jak byk białko pszenne, mąka orkiszowa, mąka pszenna pełnoziarnista... Szkoda gadać...

Wracając do bułek, to obaliłam teorię przytoczoną na początku posta. Upiekłam bułki z samej mąki żytniej i to zarówno słone jak i słodkie. Dziś podzielę się z Wami przepisem na wersję wytrawną :)

Bułki żytnie


Składniki:

  • 15g drożdży (świeżych)
  • ok 3 szklanki mąki - pół na pół żytnia typ 720 i żytnia razowa
  • szklanka letniej wody
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka oregano do posypania (opcja)
Z drożdży, cukru, połowy wody i łyżki mąki przygotowujemy zaczyn. Odstawiamy do spienienia.
Po około 15 minutach dodajemy sól, resztę wody i połowę mąki. Mieszamy drewnianą łyżką do połączenia składników.
Stopniowo dosypujemy resztę mąki cały czas mieszając, aż uzyskamy gładkie ciasto. Przekładamy na stolnicę oprószoną mąką i zagniatamy.
Przekładamy z powrotem do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na około godzinę do wyrośnięcia.
Gdy ciasto urośnie (nie oczekujcie spektakularnych efektów - mąka żytnia jest trochę mniej podatna na drożdże niż pszenna) dzielimy na bułki. Mi wyszły zaledwie cztery sztuki, ale dla mnie to w sam raz.
Uformowane bułki obsypujemy oregano i wkładamy do zimnego pieca, który (już z nimi w środku) będzie się grzał do 200 stopni. Pieczemy jakieś 20 minut. Są gotowe, gdy się zrumienią i wydają głuchy dźwięk po uderzeniu ich spodów :)

Smacznego!


poniedziałek, 3 marca 2014

Bułki orkiszowe

Ostatnio coraz więcej eksperymentuję i jak na razie wszystko jest ok.
Po etapie chleba żytniego (oczywiście trzeba go kupić w miejscu, gdzie sprzedawca może ze stuprocentową pewnością potwierdzić, że zawiera tylko mąkę żytnią, bo często są "oszukane" - 50% mąki pszennej, 30% żytniej i dodatki) przyszła pora na próby z orkiszem.
Mamie udało się kupić mąkę orkiszową razową i od razu postanowiłam upiec bułeczki.
Wyszły przepyszne, chociaż wiadomo, że nie każdy lubi razowe produkty - mi odpowiada ten lekko orzechowy smak :)

Aby nie było wątpliwości - wiem, że orkisz to pszenica, ale:

"Ziarno orkisz w odróżnieniu od innych zbóż nie alergizuje. Często osoby uczulone na pszenicę nie maja alergii na orkisz." - więcej: tutaj (klik!)

Przepis lekko zaczerpnęłam z Kwestii Smaku - lekko go zmieniłam

Bułki orkiszowe razowe

 

Składniki: 

  • 500g mąki orkiszowej razowej
  • 25g drożdży
  • ok 350ml ciepłej wody
  • 2 łyżki cukru
  • płaska łyżka soli
  • dwie łyżki ulubionych ziół (u mnie bazylia i lubczyk)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
Z łyżki mąki, połowy wody, drożdży i łyżki cukru robimy rozczyn.
Odstawiamy na 15 minut aż się spieni.
Do miski wsypujemy mąkę (najlepiej nie całą - łatwiej potem zagniatać podsypując mąką, aż ciasto będzie elastyczne), dodajemy zioła, sól, cukier, zaczyn i resztę wody.
Mieszamy dokładnie łyżką pod koniec dodając oliwę.
Przekładamy na stolnicę i wyrabiamy, aby "napowietrzyć" ciasto. Formujemy z niego kulę i odkładamy do wyrośnięcia przykryte ściereczką na godzinę - aż podwoi objętość. 
Po tym czasie znów szybko zagniatamy. Dzielimy ciasto na kawałki, z których formujemy bułeczki.
Odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę i wstawiamy do gorącego pieca, lub - to moja metoda - wkładamy do zimnego pieca, który powoli rozgrzewamy do 180 stopni. Pieczemy ok 30 minut aż będą rumiane, a po uderzeniu w spód usłyszymy głuchy dźwięk.

Smacznego! 


 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Burgery przygotowane dla WINIARY

Oto kolejne danie, które przygotowałam w ramach reportażu przygotowywanego dla firmy Winary :)

Hamburgery - jeszcze w normalnych bułkach, bo jeszcze wtedy nie zorientowałam się, że gluten jest moim wrogiem...

TUTAJ możecie znaleźć relację z przygotowania tych pyszności :)

Hamburgery


Składniki na 4 porcje

  • 500g mięsa mielonego wołowego
  • 4 bułki
  • ok. 100g serka (typu Philadelphia, Almette, Ostrowia) - ja miałam ziołowy, ale można użyć każdego :)
  • sól, pieprz, papryka mielona (ostra i łagodna)
  • majonez
  • sos sojowy
  • ogórek kiszony
  • sałata
  • oliwa do smażenia
Mięso doprawiamy solą, pieprzem i papryką do smaku. Dodajemy serek i wyrabiamy na gładką masę.
Formujemy burgery i smażymy na dobrze rozgrzanej patelni.

Bułki podgrzewamy i przekrawamy na połówki. Kładziemy na nie po listku sałaty, po burgerze, kilka plasterków ogórka i dekorujemy sosem zrobionym z majonezu z odrobiną sosu sojowego do smaku.  Przykrywamy drugą częścią bułki  i gotowe!

Smacznego!

Zdjęcia są autorstwa fotografa firmy Winiary.

piątek, 15 listopada 2013

Drożdżowe bułeczki "kaszubskie"

Lubicie gazety kulinarne? Ja uwielbiam! Nigdy nie mogę przejść koło tego działu obojętnie.
Jednak nie jestem bezkrytyczna - nie każda gazeta jest warta uwagi, tak samo jak nie każda książka.
Od dłuższego czasu pozostaję wierna dwóm tytułom - Magazynowi "Kuchnia" i "Moje gotowanie".
Uwielbiam zdjęcia, które są tam zamieszczane, fakt, że przepisy są zróżnicowane pod względem trudności, recenzje książek i nowinki związane z kulinariami, które ostatnio pojawiły się na rynku.
Ostatni numer "Kuchni" jest nieco grubszy - jest w nim dodatek o pieczeniu chleba. I właśnie z niego jest dzisiejszy przepis na bułeczki "kaszubskie".
Wyszły niesamowite, ponieważ baaardzo rosły. Najpierw rozczyn prawie uciekł z miski, potem ciasto prawie zakryło cały blat, a potem bułeczki rosły aż popękały i wyszły w zabawnych kształtach :)
Oczywiście są najpyszniejsze pierwszego dnia, ale następnego, jedzone na uczelni, też były niczego sobie :)

Bułeczki "kaszubskie"


Składniki:

  • 50g świeżych drożdży
  • 500g mąki pszennej
  • 2 duże jajka (w temperaturze pokojowej)
  • 70g masła (roztopionego i ostudzonego)
  • 1 szklanka mleka
  • 4 łyżki cukru
  • duża szczypta soli
  • opcjonalnie – oliwa/masło/jajko do posmarowania po wierzchu, posypki – sól, kminek, czarnuszka (ja moją dostałam ze sklepu http://www.smakinatury.eu, ale niestety już jej nie odnalazłam na stronie...)

Drożdże rozcieramy z łyżką cukru. Dodajemy lekko ciepłe mleko (połowę szklanki) i łyżkę mąki. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15-20 minut do spienienia.

Do rozczynu dodajemy resztę mąki, sól, resztę cukru i jajka. Zagniatamy w razie konieczności podsypując mąką aż zacznie odchodzić od rąk. Następnie łączymy ciasto z masłem i znowu dokładanie zagniatamy.
Odstawiamy do wyrośnięcia na jakąś godzinę – powinno podwoić objętość.

Następnie w ciasta formujemy bułeczki (wyjdzie ok. 10 sztuk) i układamy na blasze zostawiając odstępy, bo jeszcze urosną.
Jeśli mamy ochotę smarujemy je oliwą/topionym masłem/rozkłóconym jajkiem po wierzchu i posypujemy solą morską, kminkiem lub czarnuszką.

Wstawiamy do zimnego pieca rozgrzewającego się powoli do 200 stopni. Pieczemy aż będą rumiane i śliczne (jakieś 20-25 minut).

Smacznego!



piątek, 6 września 2013

Drożdżowe ślimaczki cynamonowe

Każda pora roku rządzi się swoimi prawami. Jesień i zima mają jedną wspólną cechę - pachną cynamonem i oznaczają więcej wieczorów z książką, ponieważ aura nie zachęca do wyjścia z domu.
Na razie jeszcze nie jest źle - na przykład dziś rządzi Słońce, temperatura jest idealna i ogólnie żyć nie umierać, ale należy się już przygotowywać.

Jeśli chodzi o książki i cynamonowe ślimaczki to dla mnie mocno się wiążą. Dlaczego? Bo lubię Szwedzkie kryminały, a tam te słodkie bułeczki są więcej niż popularne. Są w praktycznie każdej książce, jedzone na prawie każdy posiłek (prócz obiadu), popijane kawą, której również tam sporo pijają :)

Przygotowując się na chłodniejsze wieczory przygotowałam sobie te cuda korzystając w przepisu zamieszczonego na blogu Moje wypieki, modyfikując go do swoich potrzeb.


Bułeczki cynamonowe


Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 20g świeżych drożdży 
  • pół szklanki mleka
  • 3 łyżki cukru
  • 60g masła (rozpuszczonego i schłodzonego)
  • jajko
  • cynamon i cukier na nadzienie
Z drożdży, połowy mleka (lekko podgrzanego, trochę cieplejszego niż temperatura pokojowa), łyżki mąki i łyżki cukru robimy zaczyn. Odstawiamy aż się spieni.

Następnie łączymy przesianą mąkę, resztę mleka, jajko, cukier i zaczyn. Mieszamy i powoli dodajemy masło. Wyrabiamy ciasto aż będzie gładkie i sprężyste, odstawiamy do wyrośnięcia (na ok. godzinę).

Wyrośnięte ciasto zagniatamy ponownie i rozwałkowujemy na dość cienki placek (aby ułatwić sobie to zadanie można podzielić ciasto na dwie części i obie wałkować osobno) i posypujemy cukrem i cynamonem (ok. 6 łyżeczek cukru i dwóch cynamonu, ale dodajcie ile chcecie, pamiętając, że cynamon jest intensywny i trzeba z nim uważać.

Rolujemy nasze ciasto i tniemy na krążki. Pieczemy ok 20 minut w 180 stopniach.

Smacznego!



niedziela, 21 kwietnia 2013

Precle + króciutka recenzja "Wypieków"

Ojejku jej! Czy u Was też jest tak pięknie? Mam nadzieję, że majówka też będzie taka wspaniała, ale na razie cieszę się tym co jest i nie myślę o tym co będzie.
A o wiele łatwiej mi jest cieszyć się tym co jest, bo są pyszne precle...
Przepis na nie wzięłam z książki "Wypieki" Anneki Manning (seria "Klasa Mistrzów").

Miałam wielkie szczęście, bo nie wiem czemu, ale kupiłam ją przecenioną o połowę, czyli za 19,90 zamiast 39,90.
Książka jest WSPANIAŁA! Była warta pierwotnej ceny, bo za tę obniżoną, to już w ogóle jest mistrzostwem...
Fantastyczna sprawa, to fakt, że książka zaczyna się wstępem o produktach i składnikach, a następnie są przepisy na podstawowe rodzaje ciast - kruche (słodkie i słone), francuskie (w trzech wersjach); a także przepisy na kremy i uwagi dotyczące technik pieczenia. To sprawia, że książka sprawdzi się również w kuchni osoby początkującej, która chce zacząć przygodę z pieczeniem, ale również zaawansowani piekarze niewątpliwie mogą się czegoś ciekawego dowiedzieć.
W dalszej części mamy przepisy na pieczywo, bułki z dodatkami, chleby smakowe, tarty, słodkie bułeczki itp. Ja po wypróbowaniu preclowego przepisu, wiem, że będę do tej książki zaglądać często.
Zdjęcia są przepiękne i dodatkowym atutem książki są zdjęcia pomocnicze - obok tych przedstawiających gotową potrawę, zdjęcia krok po kroku, co czasem jest bardziej niż pomocne, bo łatwiej zrozumieć obrazek od zawiłych tłumaczeń.

Polecam tę książkę każdemu kto lubi piec, a także tym co nie lubią, to może zmienią zdanie.
Więcej nie będę się rozpisywać, bo to moja pierwsza "recenzja" i nie mam wprawy...

A teraz przedstawiam Wam...

Precle


 

Potrzebujemy:

  • 375 ml letniej wody
  • 1 łyżki cukru
  • 20g drożdży (w oryginale 9g suchych, ale zamieniłam na świeże, bo je wolę)
  • 550g mąki + trochę do podsypywania
  • 1 łyżka soli
  • sól morska
(W przepisie było jeszcze żółtko i mak, ale je pominęłam, bo sól i tak się przykleja do powierzchni bułeczek, więc nie trzeba ich smarować niczym kleistym)
Z wody, cukru i drożdży robimy rozczyn i odstawiamy na chwilę, aż się spieni.
W dużej misce łączymy mąkę przesianą z solą. Dodajemy rozczyn i mieszamy. Następnie wyrabiamy, w razie konieczności podsypując mąką - ale pamiętamy, że nie ma być suche, ale lekko kleiste.
Formujemy kulę z ciasta i wkładamy do natłuszczonej miski, do podwojenia objętości.
Następnie wyrabiamy szybko ponownie i dzielimy na 10 części, z których formujemy wałki, a następnie zwijamy na kształt precla.


W garnku zagotowujemy wodę. Wkładamy ostrożnie 3-4 precle na raz i gotujemy minutę na obu stronach.
Gdy są ugotowane posypujemy je solą, makiem czy czym chcemy i  pieczemy w odpowiednich odstępach 15-17 minut w 210 stopniach.