Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanapki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanapki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 grudnia 2015

Pasta ze słonecznika

Mam takie dziwne upodobania, że największą radość sprawia mi przeglądanie blogów i książek z książkami wegańskimi. Wynika to chyba z faktu, że weganie muszą wykazywać się największą kreatywnością w kuchni. Z przygotowywaniem mięsnych potraw nie mam szczególnego problemu, bo robiłam je miliony razy i wiem, „z czym to się je”. Kuchnia wegetariańska jest większym wyzwaniem, ale nabiał zdecydowanie ułatwia sprawę, bo zawsze można skleić warzywne kotlety jajkiem, a na kanapce położyć plaster sera.
Weganizm zaś odrzuca najpopularniejsze w naszej diecie składniki, co znacznie utrudnia sprawę.
Nie oznacza to jednak, że JEST TRUDNY – wymaga po prostu większej pomysłowości, eksperymentowania i korzystania z porad osób bardziej doświadczonych.
Nie wymaga on drogich składników, bo przecież nie trzeba objadać się tofu, serkami sojowymi i gotowymi produktami typu „pieczeń z seitanu”.
Ostatnio zaczęłam trochę bawić się tą kuchnią i stąd cały ten wstęp. Chodzi o to, że podobnie jak wiele znanych mi osób nie wyobrażałam sobie życia bez nabiału, a dzięki tej paście dowiedziałam się, że twarożek mleczny naprawdę da się zastąpić wersją roślinną.
Ta pasta jest przepyszna – lekko kwaskowa, z dodatkiem sporej ilości szczypiorku i aromatycznego czosnku. Zajadałam się nią trzy dni i poważnie smuci mnie fakt, że już się skończyła.

Pasta/”serek” ze słonecznika



Składniki:


  • Szklanka słonecznika
  • Ząbek czosnku
  •  Sok z połowy cytryny
  • Pęczek szczypiorku
  • Sól i pieprz do smaku



Słonecznik zalewamy wodą i odstawiamy na noc do lodówki.
Namoczony słonecznik odsączamy, łączymy z sokiem z cytryny i ząbkiem czosnku i miksujemy na pastę. Jeśli będzie za bardzo grudkowata, to podczas miksowania stopniowo dolewamy zimną wodę – ale ostrożnie, bo zależy nam, żeby pasta pozostała gęsta.
Gdy otrzymamy już odpowiednią konsystencję dodajemy szczypiorek i doprawiamy całość do smaku solą i pieprzem.

Smacznego!

środa, 22 lipca 2015

Ekspresowa pasta z zielonej soczewicy (v)

Powiem szczerze, że robią tę pastę nie sądziłam, że podam przepis na blogu. Ot, taka tam pasta z puszkowanych/słoikowanych rzeczy. Jednak po pierwszym gryzie kanapki, którą z nią przygotowałam, wiedziałam, że muszę podzielić się tym przepisem ze światem.

Składniki narzuciła mi zawartość szafki i lodówki. Miałam akurat resztkę oliwek i suszonych pomidorów w oleju, oraz puszkę zielonej soczewicy. Okazało się, że przypadkiem wstrzeliłam się w smak idealny!
Oliwek nie jest za dużo, ale są wyczuwalne. Podobnie z suszonymi pomidorami. Każdy składnik dał coś od siebie, jednocześnie nie przytłaczając reszty.

Polecam wszystkim, nie tylko jako dodatek do chleba, ale także jako dip do świeżych warzyw. :)

Pasta z zielonej soczewicy


Składniki:


  • puszka zielonej soczewicy
  • 6 zielonych oliwek 
  • 4 suszone pomidory w oleju
  • 2 ząbki marynowanego czosnku (był w słoiczku z suszonymi pomidorami)
  • jedna papryczka chilli (opcjonalnie) - bez pestek
  • szczypta soli i słodkiej papryki mielonej, do smaku
Wszystkie składniki wrzucamy do miski - papryczkę chilli wcześniej kroimy w grubą kostkę, żeby nie stawiała oporu. Miksujemy całość na gładką pastę.

Podałam ją posypaną siekanym szczypiorkiem.

Smacznego!
Piknik

piątek, 26 czerwca 2015

Tosty z wędzonym pstrągiem i szpinakiem

W poprzednim poście prezentowałam Wam ciasto szpinakowe. Na jego zrobienie potrzebowałam 3/4 opakowania szpinaku, więc w lodówce została mi rozmrożona resztka. Za mała, żeby potraktować ją jako dodatek do obiadu, czy makaronu, ale za duża, żeby bez żalu ją wyrzucić.
Dlatego też postanowiłam zjeść go na kanapce z delikatną wędzoną rybą. Miałam dzięki temu przepyszną kolację :)


Tosty ze szpinakiem i wędzoną rybą


Składniki:

  • ok. 80g rozmrożonego szpinaku, odciśniętego z nadmiaru wody
  • jedno białko
  • pół ząbka czosnku
  • 100g wędzonego pstrąga (lub na przykład łososia)
  • ćwiartka cytryny
  • 2 kromki chleba żytniego
  • sól do smaku
Szpinak wrzucamy na patelnię i podgrzewamy. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, białko i odrobinę soli. Smażymy, aż białko się zetnie.
Chleb podpiekamy w opiekaczu, lub w piekarniku żeby był chrupiący z obu stron. Na kromkach kładziemy szpinak, a na wierzch dajemy pstrąga. Skrapiamy delikatnie sokiem z cytryny.

Smacznego!

wtorek, 2 czerwca 2015

Wegeburgery kalafiorowo-jaglane

Czasami, gdy nie mam pomysłu na obiad, a mam ochotę na coś wegetariańskiego przeglądam fanpage wege-knajpek. Wynika to z faktu, że nie zawsze szukam konkretnego przepisu - czasem wystarczy inspiracja. A poza tym, recenzje dań knajpek sugerują, że jak nikt znają się na rzeczy.
Ten przepis jest zainspirowany burgerem dostępnym w popularnym wegańskim lokalu - Krowarzywa.
Nie wiem, czego oni tam dodają, ale to jest mój pomysł na burgera z dodatkiem kalafiora i kaszy jaglanej :)

Są naprawdę proste w wykonaniu, a przy tym bardzo smaczne. Szczerze polecam :)

Burgery jaglano-kalofiorowe


Składniki:

  • szklanka kaszy jaglanej
  • średni kalafior
  • sól, koperek i pieprz ziołowy do smaku
Kalafiora i kaszę jaglaną gotujemy do miękkości. Blendujemy na gładką masę i doprawiamy do smaku.
Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formujemy niewielkie kotlety. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 20 minut - muszą się zrumienić. Po wyjęciu z pieca odczekujemy kilka minut, ponieważ inaczej nam się popsują - jak trochę przestygną łatwo odejdą od papieru.

Podajemy jako kotlety z ziemniakami i surówką, lub, tak jak ja, jako burgery - z chlebem żytnim, sałatą, ogórkiem małosolnym, pomidorem, ketchupem i co tam jeszcze sobie zamarzycie :)

Smacznego!





czwartek, 21 maja 2015

Pikantna pasta sojowa z bazylią

Gdy postanowimy zrobić sobie przerwę od mięsa największym problemem jest to, co położyć na kanapce. No bo ile można jeść ser żółty? A gotowe wege smarowidła? Koszt nieporównywalny do jakości składników i smaku, który został osiągnięty.
Po co przepłacać za średnie pasztety, skoro samodzielnie można wykonać coś znacznie lepszego? Zwłaszcza, że nie jest to trudne, ani szczególnie czasochłonne.

Powiem Wam całkiem szczerze, że nie sądziłam, że to będzie mi tak smakowało. Jednak gdy w pracy najpierw zjadłam kanapkę z tą pastą, to późniejsza kanapka z serem była wielkim rozczarowaniem.


Najwięcej czasu zajmuje przygotowanie soi - ale przecież namoczymy ją nocą, a podczas gotowania nie musimy nad nią stać, jak kat nad dobrą duszą. W zasadzie ugotuje się sama, a nam pozostanie szybkie zmiksowanie składników i zajadanie się pastą sojową, ze znanych i dobrych składników.

Pasta sojowa o smaku pomidorowym


Składniki:

  • pół szklanki suchej soi (lub szklanka puszkowanej, jeśli taką znajdziecie)
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • spora garść świeżych liści bazylii
  • kilka kropel sosu tabasco, albo innego ostrego (opcjonalnie)
  • sól do smaku
Soję moczymy przez noc, a następnie gotujemy do miękkości w osolonej wodzie - około godzinę.
Blendujemy ją, ale nie koniecznie na gładko - mogą zostać większe kawałki, bo zupełnie nie przeszkadzają :)
Dodajemy porwaną drobno bazylię, koncentrat pomidorowy, tabasco i sól do smaku.

Smacznego!

niedziela, 28 września 2014

Pasta z bakłażana i pieczonej papryki

Lubię kanapki ze wszelkimi smarowidłami. Wolę je od suchych pajdek z szynką i serem, bo, zwłaszcza rano, lepiej mi "wchodzą" ;) Ostatnio widziałam urywek jakiegoś programu, w którym pojawiła się pasta z bakłażana i pieczonej papryki.
Jakiś czas potem doszłam do wniosku, że chcę ją zrobić. Nie znalazłam przepisu, bo nie wiem gdzie ją przyuważyłam, dlatego jest ona owocem mojej inwencji twórczej ;) Wszystko na oko i do smaku, ale dla Was mam już porządną wersję, w której wiadomo ile czego dać :)

Pasta z pieczonego bakłażana i papryki


Składniki:

  • mały bakłażan
  • papryka czerwona
  • łyżka serka naturalnego (typu Philadelphia)
  • mały ząbek czosnku
  • sól
  • pieprz
  • oliwa
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Bakłażana rozcinamy wzdłuż na połówki, lekko solimy i skrapiamy oliwą jego miąższ.
Wstawiamy do pieca paprykę (w całości) i bakłażana i pieczemy - bakłażan piekł się nieco krócej, bo 20 minut, a papryka 30. Bakłażan ma być miękki, a z papryki ma łatwo schodzić skórka.
Pozwalamy naszym warzywom ostygnąć po czym je obieramy.
Miąższ bakłażana kroimy w kostkę i blendujemy.
Paprykę oczyszczamy z pestek, rozdrabniamy i blendujemy razem i bakłażanem.

Dodajemy serek i mieszamy. Doprawiamy czosnkiem przeciśniętym przez praskę, solą i pieprzem.

Podajemy jako pastę kanapkową, lub jako dip do warzyw.

Smacznego!


środa, 20 sierpnia 2014

Hummus - nie hummus

To już kolejna odsłona tej ciecierzycowej pasty, której do miana hummusu brakuje tahiny, ale oprócz tego jest absolutnie w porządku. Pierwsza wersja wyglądała tak: (klik! klik!), a teraz przyszła pora na wersję z suszonymi pomidorami, mocno doprawioną ziołami i lepszą na randkę, ponieważ nie dodałam czosnku ;)
Świetnie sprawdza się jako dip do wszelkich chrupiących warzyw i jako pasta kanapkowa. Myślę, że dałoby się nawet utoczyć z niej kotlety, ale na razie wolę ją na zimno.

Hummus z suszonymi pomidorami





Składniki:

  • puszka ciecierzycy
  • pół słoika suszonych pomidorów w oliwie
  • 2 łyżki oliwy z pomidorów
  • sok z połowy cytryny
  • sól
  • garść świeżych ziół - u mnie mięta, mięta ananasowa i fioletowa bazylia
Ciecierzycę miksujemy na gładko. Dodajemy 3/4 pomidorów i też miksujemy na gładką pastę.
Pozostałe pomidory siekamy nieco grubiej i mieszamy z pastą. Dodajemy oliwę, sok z cytryny i sól do smaku.
Zioła siekamy i dodajemy na końcu, zostawiając odrobinę do przybrania.

Smacznego!

piątek, 25 lipca 2014

Bajgle żytnie

Nie ma nic lepszego niż domowe pieczywo na śniadanie. Ewentualnie na drugie śniadanie. No, na kolację też nie pogardzę ;)
W wakacje, jako studentka dzienna, chwilowo niepracująca, mam dużo czasu na krzątanie się po kuchni. Największą zaletą tego stanu rzeczy, są leniwe poranki, w które można upiec sobie takie bajgle.
Od dawna miałam na nie chrapkę, ale nie mogłam zapamiętać, że ciasto ma odpoczywać noc w lodówce. Przez to, co i rusz, gdy brałam się za pieczenie, byłam zdecydowana upiec coś natychmiast, a ciasta na bajgle brak.
W końcu się udało. Nawet nie było tak trudno i dziwnie jak mi się zdawało, bo ciasto w lodówce? Jak to tam urośnie? - Urosło. Obgotowywanie pieczywa? - No w sumie to nie pierwszy raz... Precle robiłam podobnie i były smaczne.
To przykład na to, że warto eksperymentować, bo kto nie ryzykuje, jak wiadomo, nie pije szampana (oraz nie je żytnich bajgli, a to straszna perspektywa...).

Bajgle żytnie




Składniki:

  • ok 3 szklanki mąki żytniej pytlowej
  • pół szklanki wody w temperaturze pokojowej
  • pół szklanki ciepłej wody
  • 5g świeżych drożdży
  • 3 łyżki cukru
  • łyżka oliwy
  • łyżka sody oczyszczonej

W misce łączymy zimną wodę, drożdże, łyżeczkę cukru i szklankę mąki. Mieszamy, a następnie zagniatamy elastyczne ciasto, w razie potrzeby podsypując mąką. Przekładamy z powrotem do miski, którą przykrywamy następnie folią spożywczą. Wstawiamy na noc do lodówki.

Rano wyjmujemy ciasto i dodajemy do niego 2 szklanki mąki, pół szklanki ciepłej wody, resztę cukru i oliwę. Zagniatamy ciasto i odstawiamy na godzinę, do podwojenia objętości.
Następnie dzielimy ciasto na 6 części, z których formujemy kule, a następnie w każdej robimy dziurkę, przy pomocy palców.
W dużym garnku zagotowujemy wodę i dodajemy do niej sodę. Partiami wrzucamy bajgle (u mnie weszły 3 naraz) i gotujemy 2 minuty z pierwszej i 90 sekund z drugiej strony.
Przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni.
Pieczemy około 20 minut, aż bajgle się zrumienią.

Smacznego!

wtorek, 24 czerwca 2014

Pasta a'la hummus

Dziś kolejny przepis z serii "jak nie ma różnicy, to po co przepłacać?". Czasami jest tak, że coś kupuję, zjadam i dochodzę do wniosku, że sama też umiem to zrobić, a wyjdzie mnie taniej i zdrowiej.
Oczywiście uważam, że to dobrze, że możemy kupić różne gotowce. Nie zawsze mamy czas, ochotę i umiejętności, aby samemu coś wykombinować. Można też zainspirować się jakimś daniem i potem je odtworzyć.
Tak było z tą pastą. W Lidlu czasami trafia się hummus, który szalenie przypadł mi do gustu. Jednak nie jest on w stałej podaży, więc w okresach posuchy mocno tęsknię. To znaczy tęskniłam - bo wczoraj odtworzyłam jego smak w domu :)
Jest to nieco inny hummus niż ten tradycyjny. Bez pasty tahini, za to z serkiem. Jest delikatny, kremowy, czosnkowy i kwaskowy w sam raz... Mogłabym tak wymieniać godzinami, ale lepiej sami spróbujcie :)

Hummus inaczej


Składniki:

  • puszka ciecierzycy
  • 60g serka naturalnego
  • sok z 1/4 cytryny
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • łyżka oliwy
Miksujemy na gładko ciecierzycę i serek. Dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, sól, pieprz, sok z cytryny i mieszamy dokładnie. Przekładamy pastę do naczynia, w którym zamierzamy ją podać i smarujemy wierzch oliwą, aby hummus nam nie obsychał.

Wspaniale smakuje na chlebie, waflach ryżowych i jako dip do warzyw.

Smacznego!


środa, 28 maja 2014

Pasta z jajek i tuńczyka

Dziś mam dla Was prosty przepis na pyszną pastę kanapkową. Niestety jestem fanką kanapek, chociaż wiem, że zdrowiej byłoby je ograniczyć. Niemniej, skoro już się nimi zajadam, to dobrym pomysłem jest zjedzenie ich ze smaczną domową pastą.
Pomysł powstał w mojej głowie, gdy zastanawiałam się czy wolę pastę jajeczną, czy sałatkę z tuńczyka.
Postanowiłam stworzyć połączenie obu "zachcianek" i powstała taka pasta:

Pasta jajeczno - tuńczykowa


Składniki:

  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • pora garść szczypiorku
  • duży ogórek kiszony
  • majonez
  • sól, pieprz
Jajka kroimy i ogórka kroimy w kostkę, siekamy szczypiorek. Łączymy z odsączonym z zalewy tuńczykiem, łyżką majonezu i doprawiamy solą i pieprzem.
Proste i smaczne!

Smacznego!


czwartek, 27 marca 2014

Lunchbox 5

Zauważyłam, że wpisy dotyczące lunboxów cieszą się dużym zainteresowaniem, więc zamierzam dodawać je częściej :)
Dziś kolejny pomysł na jedzenie na wynos:

Lunchbox 5


Składniki:

  • 3 garście mixu sałat
  • kilka pomidorków koktajlowych pokrojonych na ćwiartki
  • ogórek kiszony
  • 1/4 papryki żółtej
  • tuńczyk z puszki (ja miałam z "Tygodnia DeLuxe" w Lidlu - w słoiczku, zalany oliwą, więc dałam połowę zawartości opakowania)
Ogórek i paprykę kroimy w kostkę. Wszystko razem mieszamy i gotowe! Mi baaardzo smakowało, mam nadzieję, że jeśli zrobicie będziecie równie zadowoleni :)

Do sałatki zjadłam kanapki zrobione z domowej focacci, którą przełożyłam serem żółtym.

Smacznego!


czwartek, 20 lutego 2014

Ziołowy smalec

Dziś bez większej filozofii i kombinowania. Prosty smalec wzbogacony od zioła.
U mnie jest ich tak dużo, że cały smalczyk jest zielony, ale oczywiście każdy powinien dodać ich według gustu.
Dla tych bardziej tradycyjnych podniebień najodpowiedniejszy będzie smalec z samym majerankiem.
Dla odważnych nada się taki, w którym pojawi się więcej gatunków ziół.
Generalnie dobry smalec nie jest zły, zwłaszcza z kiszonym ogórkiem i smacznym pieczywem!

Ziołowy smalczyk


Składniki:


  • słonina
  • majeranek
  • oregano
  • sól
  • pieprz

Słoninę kroimy na drobną kostkę i wrzucamy do garnka. Smażymy aż się stopi i zostaną rumiane skwarki. Dodajemy zioła, sól i pieprz.
Przelewamy do słoika lub specjalnej kamionki na smalec. Czekamy aż wystygnie i zastygnie.
Przechowujemy w lodówce.



poniedziałek, 23 grudnia 2013

Pasztet bezglutenowy

Nadal walczę z przygotowaniami świątecznymi, więc bez wstępów - oczywiście nie jest to danie na Wigilię, ale na śniadanie w Boże Narodzenie jak najbardziej.

Pasztet bezglutenowy:





Składniki:

  • kilogram mieszanego mięsa (boczek, karkówka, kark wołowy, łatki z kurczaka - w równych proporcjach)
  • włoszczyzna, umyta i obrana
  • 4 jajka od szczęśliwych kurek
  • 4 łyżki kaszki kukurydzianej
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • ziele angielskie
  • liście laurowe
  • sól, pieprz
Włoszczyznę zalewamy zimną wodą, dodajemy kilka kulek ziela angielskiego i liści laurowych, oraz sól. Doprowadzamy do wrzenia i dokładamy mięso.
Gotujemy jakieś 2 godziny, aż będzie całkiem miękkie, wręcz rozpadające się.

Gdy mięso wystygnie przepuszczamy je dwukrotnie przez maszynkę do mielenia i doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dodajemy jajka i kaszkę kukurydzianą i zagniatamy ja ciasto.

Podana ilość starczy na dwie blaszki średniej wielkości, a ja mam małą rodzinę, więc zamroziłam połowę masy i czeka na lepsze czasy.

Drugą część upiekłam w piecu nagrzanym do ok 190 stopni przez 40 minut.

Smacznego!


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Burgery przygotowane dla WINIARY

Oto kolejne danie, które przygotowałam w ramach reportażu przygotowywanego dla firmy Winary :)

Hamburgery - jeszcze w normalnych bułkach, bo jeszcze wtedy nie zorientowałam się, że gluten jest moim wrogiem...

TUTAJ możecie znaleźć relację z przygotowania tych pyszności :)

Hamburgery


Składniki na 4 porcje

  • 500g mięsa mielonego wołowego
  • 4 bułki
  • ok. 100g serka (typu Philadelphia, Almette, Ostrowia) - ja miałam ziołowy, ale można użyć każdego :)
  • sól, pieprz, papryka mielona (ostra i łagodna)
  • majonez
  • sos sojowy
  • ogórek kiszony
  • sałata
  • oliwa do smażenia
Mięso doprawiamy solą, pieprzem i papryką do smaku. Dodajemy serek i wyrabiamy na gładką masę.
Formujemy burgery i smażymy na dobrze rozgrzanej patelni.

Bułki podgrzewamy i przekrawamy na połówki. Kładziemy na nie po listku sałaty, po burgerze, kilka plasterków ogórka i dekorujemy sosem zrobionym z majonezu z odrobiną sosu sojowego do smaku.  Przykrywamy drugą częścią bułki  i gotowe!

Smacznego!

Zdjęcia są autorstwa fotografa firmy Winiary.

piątek, 18 października 2013

Pasta z wędzonej makreli

Czy to pasta, czy to sałatka, to w zasadzie ciężko stwierdzić. Można ją spożywać w obydwu wersjach :)
Jest to prosty sposób wykorzystania wędzonej makreli, który nie wymaga zbyt wiele wysiłku, co niewątpliwie jest zaletą tej pasty.

Pasta z makreli



Składniki:

  • wędzona makrela
  • mała puszka kukurydzy
  • 2 jajka na twardo
  • cebula
  • majonez
  • sól i pieprz
Mięso makreli oddzielamy od skóry i ości, dzielimy na małe kawałeczki. Kukurydzę odsączamy z zalewy, jajka oraz cebulę drobno siekamy. Łączymy wszystko razem i dodajemy majonezu, oraz przypraw do smaku.
Smacznego!

P.S. Radzę szybko zjeść, bo wytrzyma max 3-4 dni w lodówce!


niedziela, 5 maja 2013

Zapiekanki na włoską nutę

Ale wstyd... zaniedbałam bloga i nie mam na to wymówki, bo przecież miałam wolny czas w majówkę, coś tam jadłam, nawet czasem coś sama przyrządziłam. No, ale leń wewnętrzny wygrał, ponieważ po pierwsze pogoda niezbyt majowa, po drugie byłam poza domem i nie miałam warunków do dobrych zdjęć, po trzecie Narzeczony był głównym kucharzem w te wolne dni, a ja raczej kuchcikiem.

Majówka się kończy - akurat dziś jest już ładnie, żeby jeszcze ciężej szło się jutro ludziom do pracy czy szkoły... A jak chcieliśmy grillować to akurat padało...
Na to jednak wpływu nie mamy, więc koniec narzekań i wracam dziś skromnie z zapiekankami, które w końcu zjadłam z przyjemnością na ogródku:)

Zapiekanki 


Potrzebujemy:

  • kilku kromek chleba
  • masła
  • kulki mozzarelli (u mnie opakowanie mini kulek)
  • suszonych pomidorów
  • szynki
  • bazylii świeżej
Każdą kromkę smarujemy masłem i układamy: trochę szynki, suszonego pomidora, listek bazylii i warstwę sera. Zapiekamy przez jakieś 5-10 minut w temperaturze ok 200 stopni, aż ser się rozpuści.




poniedziałek, 11 marca 2013

Kanapkowy schab palce lizać

Jeśli ktoś jest spostrzegawczy i śledzi mojego bloga to bez trudu zauważy, że zdjęcie powstało jakiś czas temu. Teraz zaczęłam trochę mocniej kombinować (z różnym efektem), więc to zdjęcie na tle nowszych trochę się wyróżnia. Niemniej jednak postanowiłam podzielić się tym przepisem, ponieważ jest on wprost idealny na Wielkanocne śniadanie :)

Pieczony schab

Potrzebujemy:

  • schabu
  • czosnku
  • soli
  • pieprzu
  • ulubionych ziół
Nacieramy schab czosnkiem i przyprawami i chowamy do lodówki na kilka godzin.
Następnie pieczemy w 180 stopniach przez około godzinę na kilogram mięsa.

Ot i cała filozofia, a jacy wdzięczni będą współbiesiadnicy! 
   

piątek, 1 marca 2013

Najlepsze śniadanie aby uczcić wolny dzień

Ten tydzień mimo, że na uczelni teoretycznie spędziłam "tylko" trzy dni, absolutnie mnie wykończył i czuję jakby minął miesiąc...
Dlatego też nie mając siły iść na zakupy ani zbyt wielu składników pod ręką, postanowiłam nie wysilać się w kuchni, aczkolwiek chociaż jeden posiłek należał mi się "odświętny".

Najlepsze śniadanie 

  • jajko na miękko
  • grzanki z: szynką szwarcwaldzką, serem camembert, pomidorem i bazylią/polędwicą drobiową, serem żółtym, pomidorem i bazylią
  •  herbata: żurawina z granatem, yerba mate i guaraną
 



piątek, 25 stycznia 2013

Odchudzone burgery "najlepsze jakie w życiu jadł mój tata" :)

Dziś przedstawiam przepis, który niby nie jest skomplikowany, no bo każdy umie usmażyć mięso i włożyć w bułkę.
Ale, ale! Ten przepis naprawdę zachwycił mnie i moich rodziców - a uwierzcie bywają naprawdę wybredni :D
To kolejna propozycja z książki "Rewolucja na talerzu", do której z całego serca zachęcam, zwłaszcza tych, którym "dieta" kojarzy się z pozbawionym smaku jedzeniem "dla królika". Przepis lekko zmieniłam.

Dietetyczne burgery


Potrzebujemy (na 6-8 burgerów)

  • 500g mięsa mielonego z indyka
  • 2 łyżki serka typu "fromage"
  • łyżeczki musztardy
  • soli, pieprzu i ulubionych przypraw
A dodatkowo:
  • pełnoziarnistych bułek
  • ketchupu
  • sałaty lodowej
  • pomidora
  • cebuli
 Mięso starannie mieszamy z serkiem i przyprawami. Smażymy na patelni grillowej, teflonowej... ważne, że bez tłuszczu, lub z minimalną jego ilością.
 Bułkę rozcinamy i napełniamy sałatą, mięsem, pomidorem, cebulą i ketchupem.

Smacznego!