Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orkisz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orkisz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2016

Szkockie placki Drop Scones

Uwielbiam mieć czas o poranku i zrobić sobie placki. Nie udaje mi się to zbyt często, ale mimo tego, przerobiłam już sporo przepisów. Dziś chcę pokazać Wam przepis na szkockie Drop Scones, który podpatrzyłam u Filozofii Smaku.
Są lekkie, puszyste i i idealnie komponują się z dżemem, lub owocami.

Najwygodniej jest smażyć je na specjalnej małej patelni do placków, ponieważ wtedy łatwiej jest uzyskać podobny rozmiar każdego placuszka.

Drop Scones


Składniki:


  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowej
  • pół szklanki mleka (u mnie bez laktozy)
  • 1 jajko
  • 1 łyżka oleju
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
  • 1,5 łyżki cukru
Wszystkie składniki dokładnie łączymy - najlepiej zrobić to trzepaczką, żeby nie było grudek. Odstawiamy ciasto na 15 minut żeby odpoczęło.
Na rozgrzaną patelnię wlewamy niewielkie porcje ciasta - smażymy placki z obu stron, aż będą rumiane.
Podajemy z dżemem, owocami, cukrem pudrem, lub tym, co macie pod ręką.

Smacznego!


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Proste chlebki naan

Pokazywałam Wam ostatnio przepisy na humus i pastę z pieczonej papryki. Oczywiście można je zajadać przy pomocy świeżych warzyw, czy nachosów,  ale warto przygotować do nich chlebki naan.

Przepis jest prosty i nie wymaga dużo pracy. Jedyny wysiłek to szybkie zagniecenie ciasta, no i cierpliwe czekanie aż ciasto wyrośnie.

Efekt jest naprawdę dobry, zwłaszcza jeśli przygotujecie je w ostatniej chwili i podacie jeszcze ciepłe. J

Chlebki naan



Składniki:

  • 200g mąki (u mnie mieszanka orkiszowej jasnej i pełnoziarnistej)
  • 150ml ciepłej wody
  • Łyżeczka świeżych drożdży
  • Łyżeczka cukru
  • Łyżeczka oliwy
  • Łyżeczka soli

Z drożdży, wody i cukru robimy zaczyn. Odstawiamy na 15 minut do spienienia. Dodajemy resztę składników i zagniatamy gładkie ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 60 minut.
Wyrośnięte ciasto jeszcze raz szybko zagniatamy. Dzielimy na 8 części, z każdej robimy placek o grubości jednego centymetra. Układamy placki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez 7-10 minut, obracając je w połowie czasu pieczenia.

Smacznego!

wtorek, 8 grudnia 2015

Kulebiak z kapustą

Nastał ten magiczny czas. Dni są coraz krótsze, reklamy zostały zdominowane przez Mikołaje, a w radiu zaczyna lecieć Last Christmas.
Oznacza to, że najwyższy czas odkurzyć przepisy Wigilijne, żeby w Święta nie dać plamy.

Ja próby rozpoczęłam od kulebiaka z kapustą. Uważam, że to świetne rozwiązanie, ponieważ w ferworze przygotowań niełatwo jest znaleźć wystarczającą ilość czasu do ulepienia dziesiątek pięknych pierogów.
Kulebiak robi się prościej a w smaku jest pyszny i świetnie komponuje się z barszczem. Polecam Wam ten przepis nie tylko od święta. :)

Kulebiak


Składniki na kapustę (zużyjemy jej tylko połowę, resztę polecam po prostu zjeść, albo zamrozić)


  • kilogram kapusty kiszonej
  • 4 suszone śliwki
  • garść suszonych grzybów
  • 2 liście laurowe
  • 3 ziela angielskie
  • 3 owoce jałowca
  • 3 ziarna pieprzu
  • łyżeczka kminku suszonego
Grzyby moczymy w szklance wody.
Kapustę płuczemy, żeby nie była za kwaśna. Przekładamy do garnka. Dodajemy grzyby, wraz z wodą, w której się moczyły, oraz śliwki i przyprawy. Dusimy na małym ogniu przez około 3 godziny.
Następnego dnia ponownie dusimy naszą kapustę przez ok. 2 godziny. 

Ciasto:

  • 300g mąki (u mnie razowa orkiszowa)
  • 50g drożdży
  • łyżka cukru
  • szklanka ciepłego mleka (u mnie sojowe)
  • szczypta soli
  • 4 łyżki oleju
Z drożdży, cukru i połowy mleka robimy zaczyn. Odstawiamy na 15 minut, do spienienia.
Następnie dodajemy resztę mleka, sól, olej i stopniowo dodajemy mąkę. Zagniatamy gładkie ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę.

Następnie ponownie szybko zagniatamy ciasto, żeby pozbyć się nadmiaru powietrza.

Kulebiak:

Ciasto rozwałkowujemy na gruby placek. Nakładamy około 500g farszu z kapusty wzdłuż dłuższego boku i zwijamy ciasto jak roladę.
Przekładamy na blachę wyłożoną papierem i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.

Następnie wstawiamy kulebiak do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 30 minut, aż ciasto będzie złociste.

Smacznego!

niedziela, 8 listopada 2015

Pełnoziarniste pancakes

Odkąd dostałam syrop klonowy cały czas myślałam o usmażeniu prawdziwych, amerykańskich penkejków.
Okazało się, że są dużo łatwiejsze w przygotowaniu od tradycyjnych naleśników, pysznie puchate, a jednocześnie chrupiące na brzegach. Podane z kawałeczkiem masła i chlustem syropu klonowego stanowią śniadanie, do którego chce się wracać.

Pancakes


Składniki na dwie porcje:

  • szklanka mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
  • jajko
  • 30g oleju
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • dwie płaskie łyżki cukru
  • 3/4 szklanki mleka
W jednej misce łączymy mąkę, z proszkiem do pieczenia i cukrem. W osobnej mieszamy jajko, olej i mleko.
Łączymy zawartość obu misek i dokładnie mieszamy.
Smażymy niewielkie placuszki na suchej patelni, z obu stron, na złoty kolor. 

Podajemy z masłem, syropem klonowym, lub innymi słodkimi dodatkami.

Smacznego!


poniedziałek, 21 września 2015

Pieczone placki dyniowe

Uwielbiam placki wszelkiego typu. Jednak nie mam cierpliwości, żeby je smażyć godzinami, a poza tym nie chcę poić ich tłuszczem, więc przeważnie je piekę. Dziś przygotowałam placki z dodatkiem puree dyniowego, mąki pełnoziarnistej i odrobiny tłuszczu, dzięki czemu są dużo zdrowsze niż tradycyjne placki śniadaniowe.

Sezon dyniowy w pełni, więc nie powinniście mieć problemu ze zdobyciem dyni. Korzystajcie, żeby potem nie żałować!

Placki wykonałam z puree z dyni, które robi się bardzo prosto - dynię kroimy na pół, lub  w grube plastry. Pieczemy około 45-60 minut do miękkości. Gdy przestygnie, blendujemy miąższ na gładką masę. Gotowe puree można zamrozić w porcjach i korzystać z niego, gdy sezon dyniowy minie jak sen złoty. :)

Pieczone placki dyniowe


Składniki:

  • 200g puree z dyni
  • 1 i 1/3 szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • dwa jajka
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżki oleju roślinnego
Wszystkie składniki dokładnie łączymy - można je zmiksować, albo po prostu wymieszać łyżką. 

Blachę wykładamy papierem do pieczenia. Za pomocą łyżki nakładamy równe porcje ciasta na blachę, zachowując odstępy pomiędzy poszczególnymi plackami.

Pieczemy w 180 stopniach przez około 20 minut.

Podajemy z dżemem, serkiem, miodem, lub z tym, na co akurat macie ochotę.

Smacznego!

wtorek, 1 września 2015

Delikatne bułeczki śniadanowe

Nie wiem, czy cokolwiek może się równać z zapachem i smakiem świeżo upieczonych bułeczek o poranku. Uwielbiam testować coraz nowsze przepisy na domowe pieczywo i dlatego dziś chcę się z Wami podzielić kolejnym.

Szczerze polecam upiec sobie te bułeczki w jakiś spokojny, leniwy poranek. :)

Bułeczki śniadaniowe


Składniki na 8 bułeczek


  • 7g świeżych drożdży
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • około 2 szklanki mąki (u mnie jasna orkiszowa)
  • łyżka cukru
  • szczypta soli
  • łyżka masła
Z drożdży, cukru i wody robimy rozczyn - odstawiamy na 15 minut do spienienia.
Masło topimy i studzimy.
Do rozczynu dodajemy mąkę, sól i masło. Zagniatamy elastyczne ciasto i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.
Po tym czasie jeszcze raz szybko zagniatamy ciasto. Formujemy osiem małych bułeczek i układamy je na blasze wyłożonej papierem. 
Pozostawiamy je do ponownego wyrośnięcia na jakieś 20-30 minut. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 15-20 minut.

Smacznego!

czwartek, 20 sierpnia 2015

Ciasto ze śliwkami

Ciasto ze śliwkami to coś, co jednoznacznie kojarzy mi się z dzieciństwem. Kruche ciasto ze śliwkami, przygotowywane przez moją Mamę, to zawsze był prawdziwy hit.

Jednak, gdy sama piekę ciasta, to bardzo rzadko decyduję się na zabawę z kruchym ciastem – w zasadzie sama nie wiem czemu. Wolę zagniatanie drożdżowego, lub szybkie mieszanie biszkoptowego.

Tym razem zdecydowałam się na ciasto biszkoptowe, ponieważ nie mogłam się doczekać, aż ukroję pierwszy kawałek ciasta. Mówiąc krótko – zabrakło mi cierpliwości ;)
Nie żałuję jednak, ponieważ ciasto wyszło pyszne. Słodki, puszysty biszkopt i kwaskowe, miękkie śliwki, to połączenie idealne…

Przepis pochodzi ze zbiorczej książki „Ciasta domowe” Biblioteczki Poradnika Domowego

Ciasto ze śliwkami


Składniki:

·        4 jajka
·         Szklanka cukru
·         1,5 szklanki mąki (u mnie jasna orkiszowa)
·         4 łyżki oleju
·         Łyżeczka proszku do pieczenia
·         Pół kilo wybranych śliwek
·         Cukier puder do dekoracji


Jajka ucieramy z cukrem. Dodajemy olej, mąkę i proszek do pieczenia. Dokładnie mieszamy.

Śliwki kroimy na połówki i pozbawiamy pestek.

Ciasto przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia, lub wysmarowanej masłem. Na wierzchu ciasno układamy połówki śliwek, skórką do dołu.

Wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 50-60 minut – sprawdzamy, czy ciasto jest upieczone, przy pomocy patyczka – musi być suchy po wbiciu w ciasto.

Gdy ciasto jest jeszcze gorące posypujemy wierzch cukrem puderem.


Smacznego!

Dzień Polskiej Żywności 2015 Letnie owoce

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Pizza bianca

Pizza bianca, to, skrótowo mówiąc, pizza bez sosu pomidorowego. Na pierwszy rzut oka mogłaby się przez to wydawać nudna i słabsza od popularniejszej koleżanki, jednak nie należy jej lekceważyć.

Oczywiście oryginalna wersja pewnie w niczym nie przypomina mojej, ale kto by się tym przejmował? :) Ja miałam ochotę na pomidory i cukinię, więc właśnie takich dodatków użyłam - Was też zachęcam do wymyślania własnych połączeń.

Dzięki temu, że nie smarujemy ciasta sosem, pozostaje ono zdecydowanie bardziej chrupiące. Dodatek pomidorów na wierzch całkowicie zrekompensuje nam brak sosu. Oczywiście pomidory nie są koniecznością, ale są najlepszym dodatkiem dla tych, którzy obawiają się spróbowania bianki.

Pizza bianca



Składniki:

Na ciasto:

  • 350g mąki - u mnie jasna orkiszowa
  • 20g drożdży
  • 150-200ml ciepłej wody
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
Na wierzch:

  • ulubiony ser żółty - wedle uznania - jedni lubią dużo sera, inni mniej
  • 2 duże pomidory
  • kawałek cukinii
  • spora szczypta suszonej bazylii i suszonego oregano
  • garść świeżej bazylii
  • garść świeżego oregano
  • opcjonalnie - kawałek sera brie/camembert
Do dużej miski wsypujemy mąkę, drobno pokruszone drożdże, sól i cukier, dodajemy oliwę. Następnie, mieszając, stopniowo wlewamy wodę. Zagniatamy elastyczne ciasto, w razie potrzeby dolewając więcej wody.
Odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości.

Gdy ciasto urośnie rozwałkowujemy ja na blasze i jeszcze raz pozwalamy mu urosnąć - tym razem przez 15 minut.

W tym czasie przygotowujemy dodatki: ser trzemy na tarce o dużych oczkach. Pomidora i cukinię kroimy - pomidora w plastry, cukinię w półplasterki. Jeśli zamierzamy dodawać brie, to również kroimy go w plastry.

Na pizzy układamy składniki: najpierw posypujemy spód serem żółtym, następnie układamy cukinię i pomidory. Posypujemy całość suszonymi ziołami.

Wstawiamy do pieca nagrzanego do 220 stopni i pieczemy 10 minut. Po tym czasie dorzucamy ser brie i dopiekamy pizzę jeszcze 5 minut. (Ten krok możecie pominąć, ale ja uwielbiam ser pleśniowy na pizzy.)

Pizza jest gotowa, gdy brzegi są rumiane, a ser ładnie się rozpuści.

Tuż przed podaniem posypujemy wierzch świeżymi ziołami.

Smacznego!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Orkiszowe pierogi na słodko - z serem

To druga propozycja pierogowa. Wiecie, jak nie można kupić pierogów, to nagle dochodzi się do wniosku, że to pokarm bogów... Odkąd nie jadam pszenicy pierogi śnią mi się po nocach.
Dlatego, jak znalazłam chwilę i siły, żeby wałkować i lepić, to od razu się zabrałam za pierogowanie.


Pierogi z serem (wyszło mi 20 sztuk)


Składniki:

  • szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowej
  • pół szklanki mąki orkiszowej białej
  • gorąca woda
  • odrobina soli
  • oliwa
  • ser biały półtłusty
  • cukier so smaku
  • cynamon do smaku
  • śmietana do pogdania
Zagniatamy elastyczne ciasto na pierogi. Wałkujemy na cienkie ciasto i wycinamy szklanką kółka.

Ser rozdrabniamy widelcem, doprawiamy do smaku cukrem i cynamonem.

Nakładamy farsz na ciasto, lepimy pierogi.

Gotujemy porcjami we wrzątku z dodatkiem oliwy i soli - 5 minut od wypłynięcia.

Podajemy ze śmietanką i cukrem.

Smacznego!



środa, 22 kwietnia 2015

Orkiszowe pierogi z mięsem

To kolejny przepis ściśle związany z faktem uprzedniego przyrządzania zupy.
Tym razem mięso postanowiłam wykorzystać na farsz do pierogów, które od dawna za mną chodziły. Wręcz robiłam zupę po to, żeby zostało mi ugotowane mięso!

Farsz jest delikatny, lekko słodkawy, ale nie mdły. Ciasto najprostsze jak się da, farsz robi się w 5 minut, tylko to lepienie... Ja dałam radę sama. Trochę mi to zajęło, ale 40 pierogów to niezła nagroda za mój wysiłek. Tak się rozochociłam, że przed chwilą ulepiłam kolejną partię - tym razem na słodko.

Pierogi z mięsem


Składniki:

ilość zależy od tego ile macie ugotowanego mięsa, więc podaję "na oko"

  • 4 szklanki mąki (pół na pół orkiszowa i orkiszowa pełnoziarnista)
  • gorąca woda
  • dwie ugotowane "ćwiartki" z kurczaka (w sensie te nogi wraz z udami)
  • dwie ugotowane marchewki
  • cebula
  • sól i pieprz do smaku
  • oliwa do smażenia
Cebulę kroimy w kostkę i szklimy na odrobinie oliwy. Mięso oddzielamy od kości i skórek, rozdrabniamy. Dodajemy lekko rozdrobnioną marchewkę i cebulę, miksujemy na gładką masę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Do mąki stopniowo dolewamy wodę i zagniatamy gładkie ciasto. Rozwałkowujemy, wycinamy kółka, nakładamy farsz, zalepiamy i tak aż skończy nam się ciasto. Można robić na brzegach wzorek widelcem, co dodatkowo sprawi, że będą lepiej sklejone.

Wrzucamy partiami na gorącą, osoloną wodę z odrobiną oliwy. Gotujemy każdą partię 5 minut, wyławiamy i wrzucamy kolejną.

Smacznego!



czwartek, 9 kwietnia 2015

Drożdżowe bułeczki z jogurtem

W naszych sklepach i piekarniach jest bardzo ubogi wybór, jeśli chodzi o pieczywo bez dodatku mąki pszennej.
Już się nauczyłam, że nazwa przeważnie o niczym nie świadczy i nie nabieram się na "chleb orkiszowy", który ma mąki orkiszowej 20%, czy "jęczmienny" z 10% tejże mąki.
Mam w pobliżu sklep z pysznym chlebem z samej mąki żytniej, ale ile można się nim zajadać? Poza tym nie zawsze jest, a wtedy pozostają mi sztuczne chleby, szczelnie zapakowane w folię.

Dlatego, jak tylko mam więcej czasu, to lubię upiec coś sama. Zwłaszcza bułeczki, bo tych to już od dawna nie mogę nigdzie kupić.

Żeby nie piec w kółko tego samego, postanowiłam wypróbować wersję z jogurtem. To był strzał w 10!
Są delikatne, puszyste i naprawdę smaczne... Wspaniałe!


Bułeczki jogurtowe

 

Składniki:

  • 15g świeżych drożdży
  • 180g jogurtu naturalnego + łyżka na wierzch
  • 120g mleka
  • jajko
  • około 500g mąki - u mnie mieszanka żytniej i orkiszowej (obie pełnoziarniste)
  • trochę płatków owsianych
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
 Jogurt mieszamy z mlekiem i podgrzewamy - mają być ciepłe, ale nie gorące. Dodajemy cukier, drożdże i mieszamy. Zostawiamy na 15-20 minut, do spienienia.

Następnie wbijamy jajko, dodajemy sól i połowę mąki. Mieszamy i przekładamy na stolnicę. Stopniowo, zagniatając ciasto, dodajemy resztę mąki, aż ciasto przestanie nam się kleić do rąk i będzie elastyczne.
Przekładamy z powrotem do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia, na godzinę.

Następnie ponownie zagniatamy, w razie potrzeby podsypując mąką. Dzielimy ciasto na 8 części i formujemy bułeczki. Każdą smarujemy po wierzchu odrobiną jogurtu i posypujemy płatkami owsianymi.

Wstawiamy do zimnego pieca i ustawiamy, żeby stopniowo nagrzewał się do 200 stopni.
To oszczędza nam czas, bo nie odstawiamy do ponownego wyrastania - zrobią to w piekarniku.

Pieczemy jakieś 10 minut, odkąd piec będzie nagrzany. Czas pieczenia zależy od Waszego piekarnika - ja mam z termoobiegiem i piekłam właśnie 10 minut. Bułki mają być rumiane, a po uderzeniu w dno, mamy usłyszeć "głuchy" dźwięk.

Smacznego!

piątek, 27 lutego 2015

Pełnoziarniste chlebki bananowe

Już piąteczek! To idealny dzień na przepis na pyszne ciasto, które osłodzi Wam weekend.
Pomyślcie tylko... chrupiące orzechy i wilgotne banany połączone w cieście... No najlepiej.
Zawiera niewiele tłuszczu i jest proste w wykonaniu - wystarczy wcześniej przygotować składniki, potem połączyć je mikserem lub łyżką, przełożyć do foremek i pieczemy.
Przepis znaleziony w książce Gotuj i chudnij - podobno jeśli podzielimy ciasto na 14 części, to jeden kawałek ma 201 kalorii. Przy czym ich ciasto jest na białej mące samorosnącej, co oznacza, że moja wersja jest zdrowsza - kaloryczności może to drastycznie nie obniża, ale dodaje nam błonnika - myślę, że warto!

Jeżeli chodzi o formę - kupiłam w życiu wiele gadżetów kulinarnych, ale te foremki to jeden z najlepszych jakie mam. Z jakiegoś powodu najbardziej pasują mi do chlebków bananowych - poprzednie ich wykorzystanie możecie znaleźć tutaj: klik! klik!
Jeżeli nie macie małych foremek to nie ma problemu! W dużej formie wyjdzie równie smaczne :)
Ja po prostu rozdzieliłam całość ciasta na 3 blaszki i piekłam nieco krócej niż w oryginalnym przepisie.

Chlebek bananowy




Składniki:

  • 50g masła
  • 180g cukru
  • 2 jajka
  • 350g rozgniecionych bananów - ja zużyłam 3 banany
  • 200g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • 75g orzechów laskowych
Za pomocą miksera ucieramy masło z cukrem. Jajka lekko ubijamy i dodajemy do masła z cukrem, miksujemy na gładko.
Dodajemy banany i ponownie miksujemy.
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Stopniowo dodajemy ją do mokrych składników - teraz mieszamy łyżką zamiast miksera, żeby ciasto nie stało się gliniaste.
Dodajemy orzechy, mieszamy.

Foremki lub jedną dużą keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę.

Wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i pieczemy - małe chlebki około 50 minut, duży jakąś godzinę i 15 minut - sprawdzamy patyczkiem (jak po nakłuciu ciasta wyjdzie suchy to chlebek jest gotowy).

Chlebek jest idealny zarówno na słodkie śniadanie, jak i na przekąskę, lub po prostu deser.
Pyszny z gorącą kawą lub szklanką zimnego mleka.

Smacznego!


wtorek, 3 lutego 2015

Proste ciasto teściowej Nigelli

Gdy zobaczyłam opis tego ciasta wiedziałam, że muszę je zrobić. Nie dość, że nie wymaga fikuśnych składników i dużego wysiłku to jeszcze ten cytat: "Jest to jedno z tych ciast, które nie robią na nas wrażenia, dopóki nie zaczniemy ich kroić i jeść".
W pełni oddaje to istotę tego ciasta. Wygląda skromnie, ale w smaku jest po prostu wspaniałe!
Nawet zwolennicy ciast z białej mąki pochłaniali swoje pełnoziarniste porcje ze smakiem, a to wiele dla mnie znaczy. Oczywiście zmiana mąki na niepszenną to moja inwencja, bo Nigella nie bawi się w zdrowe odżywianie ;) 

Ciasto z nutą cytryny


Składniki:

  • 220g masła
  • 200g cukru + trochę do posypania wierzchu
  • sok i skórka otarta z jednej cytryny
  • 300g mąki (orkiszowa pełnoziarnista i żytnia)
  • 3 jajka
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy jajka i mieszamy. Stopniowo dodajemy mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i cały czas mieszamy. Na końcu dodajemy sok i skórkę z cytryny i ponownie mieszamy.
Przekładamy ciasto do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 50 minut. Jakieś 15 minut przed końcem pieczenia posypujemy ciasto cukrem.

Smacznego!


wtorek, 27 stycznia 2015

Pełnoziarniste pieczone "pączki"

Od dawna chodziły za mną pączki. Niestety nie mogę pójść do sklepu i sobie kupić pączka, bo oczywiście są pszenne. Dlatego w końcu upiekłam je samodzielnie.
W zasadzie nie smakują idealnie jak pączki. Są jednak bardzo smaczne i dużo zdrowsze od tych tradycyjnych, smażonych w głębokim tłuszczu.
Polecam wszystkim, tym na diecie i tym, którzy przykładają wagę do tego, co jedzą, a także każdemu, kto ma ochotę na delikatne bułeczki nadziane dżemem, bo są naprawdę smaczne :)


Pieczone pączki

 

Składniki na 6 sztuk:

  • 2/3 szklanki letniego mleka
  • 10g świeżych drożdży
  • łyżka oleju
  • 1/3 szklanki cukru
  • jajko
  • około 3 szklanki mąki - u mnie pełnoziarnista orkiszowa
  • ulubiony dżem
Z drożdży, łyżeczki cukru i połowy mleka robimy rozczyn, zostawiamy do spienienia.
Następnie dodajemy jajko, mąkę, resztę mleka i mieszamy. Na koniec dodajemy olej i zagniatamy elastyczne ciasto w razie potrzeby podsypując mąką.
Zostawiamy do wyrośnięcia na godzinę (w misce oprószonej mąką i przykryte ściereczką)

Następnie dzielimy ciasto na 6 części. Z każdej formujemy placuszki i na każdy nakładamy solidną łyżkę dżemu. Zakrywamy dżem brzegami placków i formujemy z nich kulki.

Pozostawiamy do ponownego wyrośnięcia, na kolejną godzinę.

Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 10-15 minut.

Smacznego!


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pełnoziarniste ciasteczka z okienkami

Te ciasteczka chodziły za mną od dawna. Już kilka lat temu kupiłam specjalne wykrawaczki do tego typu słodkości, ale jakoś ciągle pojawiał się inny pomysł i nie mogłam ich upiec.
Najśmieszniejsze jest to, że składniki do ich wykonania nie trzeba wielu składników, a ponadto wszystkie zazwyczaj mam w domu, pod ręką.
Mąka, jajka, cukier, masło i maminy dżem domowej roboty, to te rzeczy, których rzadko mi braknie. Myślę, że większość z Was ma podobnie, dlatego nie szukajcie wymówek i upieczcie je sobie :)
Nie musicie mieć specjalnych foremek - wystarczy wycinać duże kółka szklanką i w co drugim zrobić małe przy pomocy kieliszka do wódki :)

Ciasteczka z okienkami


Składniki:

  • 225g mąki (u mnie orkiszowa pełnoziarnista)
  • 60g cukru
  • 125g masła
  • 1 jajko
  • dżem
Na stolnicy mieszamy mąkę z cukrem. Dodajemy masło pokrojone na małe kawałeczki i mieszamy z suchymi składnikami za pomocą noża. Gdy ciasto zacznie przypominać mokry piasek, dodajemy jajko i zagniatamy szybko, aż będzie gładkie.
Formujemy kulę, zawijamy w folię i chowamy do lodówki na co najmniej 30 minut.
Następnie rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm i wykrawamy ciastka - do pary całe i z dziurkami.
Całe ciasteczka smarujemy dżemem, zostawiając po boku niewielki margines. Przykrywamy "dziurawymi" i lekko dociskamy.
Pieczemy ok. 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Smakują pysznie bez dodatków, ale jeżeli chcecie aby były jeszcze słodsze możecie je polukrować :)

Smacznego!

Follow my blog with Bloglovin

wtorek, 6 stycznia 2015

Tarta z kremem pomarańczowym i karmelizowanymi pomarańczami - pełnoziarnista i lekka!

Witajcie Noworocznie! W końcu udało mi się zrobić coś godnego uwagi i na dodatek wykonać zadowalające zdjęcia, dlatego nareszcie mogę podzielić się kolejnym, ciekawym przepisem.

Tym razem będzie to tarta, która w zasadzie przypomina lekki, orzeźwiająco pomarańczowy serniczek.
Spód wykonałam z pełnoziarnistej mąki orkiszowej, a nadzienie nie zawiera jajek, więc jest chudsze i delikatniejsze od tradycyjnego sernika.
W związku z tym, możecie zjeść kawałek nie rezygnując z postanowień noworocznych, jeżeli planujecie zgubić parę kilo ;)

Ja zrobiła trzy tarty - jedną większą i dwie małe, ponieważ nie mam aż tak dużej formy. Możecie oczywiście zrobić jedną dużą, lub kilka małych - wszystko zależy od Was!

Przepis, to modyfikacja tego odnalezionego w najnowszym numerze magazynu Kuchnia.

Tarta z kremem pomarańczowym i karmelizowanymi pomarańczami


Składniki:


Na spód:

  • 250g mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
  • 80g cukru pudru
  • 125g zimnego masła
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki bardzo zimnej wody

Na krem:

  • 250g ricotty
  • 200g serka mascarpone
  • 100g cukru pudru
  • 2 pomarańcze

Na karmelizowane pomarańcze:

  • pomarańcza
  • 150g cukru pudru
  • 150 ml wody
Zaczynamy od przygotowania ciasta - mąkę łączymy z cukrem i masłem pokrojonym na małe kawałeczki.
Mieszamy, albo w mikserze, albo przy pomocy noża, aż uzyskamy konsystencję bułki tartej/mokrego piasku.
Dodajemy żółtko i wodę, zagniatamy elastyczne ciasto. Formujemy kulę, owijamy ją w folię i wkładamy na pół godziny do lodówki.

Następnie wałkujemy i przekładamy do formy/foremek na tarty. Nakłuwamy spód widelcem i wkładamy na kwadrans do zamrażalnika.
Wkładamy schłodzone ciasto do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i pieczemy 5-10 minut, aż lekko się zrumieni.

Gdy ciasto się piecze przygotowujemy krem: Sery, cukier, sok i skórkę z dwóch pomarańczy dokładnie mieszamy przy pomocy miksera.

Przelewamy krem na podpieczone spody i zapiekamy 30 minut.

Teraz czas na karmelizowane pomarańcze - na głębokiej patelni łączymy cukier puder i wodę. Mieszamy, tylko na początku, zanim zaczniemy podgrzewać!
Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jakieś 10 minut, aż karmel zacznie się rumienić.
Pomarańczę kroimy na cienkie plasterki, wkładamy do gorącego karmelu i gotujemy całość ok 4 minuty.

Układamy pomarańcze na wierzchu naszej tarty/małych tart i gotowe!

Możemy też, po wystudzeniu, ozdobić wierzch bitą śmietaną.

Smacznego!



Tarta słodka czy wytrawna? Pomarańcze - wszyscy tańczą i ja tańczę

wtorek, 2 grudnia 2014

Ciasteczka dla księżniczek małych i dużych

Ciasteczka w formie serduszek i z różowymi posypkami nie mogłyby się nazywać inaczej. Kojarzą mi się z dzieciństwem, marzeniami o stukających pantofelkach i rozłożystych sukienkach księżniczki. Z pragnieniem posiadania diademu, wielkiego pokoju o różowych, atłasowych zasłonach i z wielkim łożem.
Z marzeniem o byciu piękną i elegancką księżniczką! ;)

Z biegiem czasu marzenia się zmieniają i już nie chcemy być księżniczkami - kierujemy nasze nadzieje, raczej w stronę książąt, najlepiej bohaterskich, przystojnych i walecznych. Takich, którzy będą mieli fioła na naszym punkcie :)

Nawet, gdy i te marzenia zostaną zweryfikowane i marzymy głównie o leniwym dniu w piżamie i kapciach, podczas którego możemy oddawać się nic-nie-robieniu, bez wyrzutów sumienia i świadomości goniących nas terminów, warto czasem rozpieścić nasze "dziecko w środku". Warto pielęgnować to nasze wewnętrzne dziecko i przypominać sobie, jakie życie wtedy było piękne. Wrócić do księżniczkowych marzeń, chociaż na chwilę i przez moment zapomnieć, że jesteśmy już na to "za stare".

Po takiej chwili może uda nam się wrócić do codziennych zajęć z nieco lepszym nastawieniem:)

Jeśli zaś macie w domu małą księżniczkę, która nadal wielbi róż i błyskotki, to na pewno będzie zachwycona takim podwieczorkiem!

Księżniczkowe ciasteczka




Z podanej ilości składników wyszło mi 18 ciastek, ale zależy to od rozmiaru foremek. 

Składniki:

  • 170g masła
  • jajko
  • 150g cukru
  • 280g mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka kropli ulubionego aromatu do wypieków
  • cukier puder + woda na lukier
  • kolorowe posypki (ja moje zdobyłam w Lidlu - nawet oni uznali, że to ozdoby dla księżniczek ;))
Masło rozcieramy na puch, a następnie ucieramy z cukrem na gładką masę. Dodajemy jajko i znów dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy mąkę, proszek do pieczenia i aromat i zagniatamy całość na gładkie ciasto.

Aby łatwiej się wałkowało warto włożyć je na godzinę do lodówki.

Następnie rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 1 centymetra i wycinamy pożądane kształty - powtarzamy aż skończy się ciasto.

Układamy ciasteczka na blasze do pieczenia, zachowując odstępy, aby się nie pozlepiały.

Pieczemy ok 8-10 minut w 180 stopniach - do zrumienienia.

Gdy są gotowe studzimy je i ozdabiamy lukrem (najlepiej gęstym - pół łyżeczki wody na pół szklanki cukru - mniej więcej, sami musicie ocenić, czy taka gęstość Wam odpowiada) i posypujemy cukrowymi dekoracjami.

Smacznego!


Prezenty na Mikołajki

poniedziałek, 24 listopada 2014

Żytnie Bostońskie tartaletki kremowe

 Ostatnio miałam dziką ochotę na ciasto z kremem. To jeden z tych smakołyków, których nie jadłam od bardzo dawna - z powodu diety bezpszennej. Jednak łatwiej mi było zabrać się za drożdżowe lub sernik, bo wychodziłam z założenia, że to są sprawdzone ciasta i na pewno wyjdą.
Przed dietą też sama nie piekłam kremowych ciast częściej niż raz na ruski rok. Krem wydawał mi się na tyle pracochłonny, że wolałam pójść na łatwiznę i od czasu do czasu skonsumować porcję kupnego wypieku.
Teraz to oczywiście nie wchodzi w grę. Nie wiem czemu jeszcze nie odkryto tej niszy, jaką jest wypiekanie rzeczy dla alegików/ludzi na diecie/ludzi fit. Przecież ciasto wyjdzie z każdej mąki, a nie tylko pszennej...
Póki co sama muszę sobie serwować takie smakołyki - może to lepiej, bo przynajmniej czasem chęć na coś ekstra wygrywa z moim lenistwem ;)

Jeśli chodzi o same tartaletki - ja zrobiłam 4 mini sztuki. Jednak wyszło mi za dużo kremu i połowa została.
Dlatego podaję podwojoną ilość składników na spody - wyjdzie 8 małych sztuk, lub jedna duża tarta.

Przepis na ciasto - z ukochanej książki Wypieki Anneki Manning, a na krem z książeczki "Przysmaki z czekolady".

 Bostońskie tarty kremowe


Składniki:

Na spód:
  • 500g mąki - żytniej/orkiszowej
  • 60g cukru
  • 250g masła
  • 2 jajka
Na krem:
  • 3 jajka
  • 120g cukru
  • 150g mąki - u mnie jasna żytnia
  • 400ml mleka - u mnie owsiane
  • 150ml jogurtu naturalnego
  • 70g mlecznej czekolady
  • 80g gorzkiej czekolady
  • odrobina likieru owocowego
  • 150ml kwaśnej śmietany i wiórki czekoladowe na wierzch
Z mąki i cukru usypujemy na stolicy "górkę" i robimy w niej dołek, w który wbijamy jaja. Mieszamy ręką i dodajemy zimne masło pokrojone w drobną kostkę. Szybko zagniatamy gładkie ciasto.
Dzielimy na 8 porcji i wyklejamy nimi formy (chyba, że chcecie mieć jedną, dużą tartę, to po prostu wyklejcie dużą formę całym ciastem ;)). Widelcem robimy w cieście dziurki, żeby nie urosło.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy na złoty kolor - jakieś 15-20 minut.

Następnie bierzemy się za nadzienie - w dużej misce postawionej na garnku z gorącą wodą, ubijamy na parze jajka z cukrem - aż uzyskamy puszystą masę, a następnie dodajemy mąkę.
Mleko mieszamy z jogurtem i przelewamy do rondelka - stawiamy na kuchenkę i doprowadzamy do wrzenia, a następnie przelewamy do miski z jajkami. W dalszym ciągu trzymamy miskę na parze i mieszamy do uzyskania gęstego kremu.

Rozpuszczamy czekoladę z dodatkiem likieru, a następnie przelewamy ją do kremu, szybko mieszamy do połączenia składników i całość odstawiamy do ostygnięcia.

Gdy spody i krem są wystudzone, przekładamy nadzienie na tarty.

Wierzch każdej smarujemy łyżką kwaśnej śmietany i posypujemy wiórkami czekoladowymi.

Smacznego!