Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łosoś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łosoś. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lipca 2015

Prosty makaron ze szpinakiem, fetą i wędzonym łososiem

W końcu mam przerwę od nauki i po pracy mogę oddawać się lekturze książek beletrystycznych. Ostatnio czytałam książkę Katarzyny Bondy "Pochłaniacz" i w jednej ze scen bohaterka przygotowywała swoje popisowe danie - makaron z serem typu feta, rukolą i wędzonym łososiem.
Za rukolą nie przepadam, a na targu akurat panoszył się dumnie szpinak w liściach, więc uznałam, że to będzie lepsze rozwiązanie.

Łososia kupiłam w formie "porcji" a nie w plastrach, ponieważ, po pierwsze jest sporo tańszy w takiej formie, po drugie, chciałam mieć w daniu wyczuwalne kawałki ryby.

Całość robi się chwilę - wystarczy przygotować składniki, połączyć je z gorącym, ugotowanym makaronem i pyszne danie gotowe.

Makaron ze szpinakiem i łososiem


Składniki na 4 porcje

  • około 350g świeżego szpinaku
  • 200g łososia wędzonego
  • ok. 150g sera typu feta
  • 250g makaronu bezglutenowego - penne
  • sól, pieprz do smaku
Szpinak dokładnie myjemy, odrywamy twarde łodygi i kroimy liście na mniejsze kawałki. Łososia kroimy w kostkę - mój miał skórę, którą należy ściągnąć, więc sprawdźcie, jaki Wam się trafił okaz. Makaron gotujemy al dente, odlewamy wodę. Do garnka z gorącym makaronem wrzucamy rozkruszony ser feta, szpinak i łososia, mieszamy podgrzewając na małym ogniu. Doprawiamy do smaku. Danie jest gotowe, gdy składniki się podgrzeją, ser pokryje makaron, a szpinak lekko się skurczy.

Smacznego!


poniedziałek, 17 listopada 2014

Mini-pizze w trzech smakach

Założę się, że większość z Was ma swój ulubiony rodzaj pizzy. Grube, lub cienkie ciasto. Przypieczone, lub miękkie i puchate. Szerokie, sycące brzegi, lub chudziutkie, prawie niewidoczne krawędzie.
To samo w kwestii dodatków - jedni kochają pikantną pepperoni, inni słodką hawajską, a jeszcze inni zajadają się najprostszą margaritą.
Jednak od czasu do czasu nagle nadchodzi, wielka i nieokiełznana, ochota na coś innego. Czasem nie wiadomo na co (god bless wynalazcę opcji "pizza pół-na-pół") i wtedy trzeba trochę pokombinować.

To właśnie wydarzyło się w moim przypadku przed paroma dniami - ochota na pizzę - wielka, ochota na nowe smaki - jeszcze większa. Wybór jednak trudny, dlatego, długo się nie zastanawiając, postawiłam na aż trzy warianty smakowe. Żeby było jeszcze inaczej niż zwykle, dodatkowo zdecydowałam się upiec kilka małych wersji, zamiast pizzy XL podzielonej na części.

To była jedna z najlepszych kucharskich decyzji ever - a oto efekt:


Przepis na ciasto i sos zaczerpnęłam z mojej ukochanej książki "Wypieki" Anneki Manning

Pizzerinki w trzech smakach


Składniki - na 6 większych, lub 8 mniejszych pizzerinek:

Ciasto:
  • 250ml ciepłej wody
  • 15g świeżych drożdży
  • ok. 350g mąki (u mnie orkiszowa i orkiszowa razowa, po połowie)
  • dwie łyżki oliwy
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
Sos:
  • łyżka oliwy do smażenia
  • posiekana cebula
  • puszka krojonych pomidorów
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • sól, cukier i bazylia do smaku
 Dodatki - nie podaję ilości, bo to kwestia gustu :)
  • wędzony łosoś - pokrojony w paski
  • kiełbasa suszona - plasterki
  • szynka dojrzewająca (parmeńska chociażby) - porwana
  • ser pleśniowy - pokrojony w kostkę
  • oliwki czarne - w plasterkach
  • oliwki zielone - w plasterkach
  • suszone pomidory z oliwy - pokrojone w paski
  • czerwona cebula - pokrojona w piórka
  • tarty ser - mozzarella
  • suszone oregano
  • rukola na wierzch
Z drożdży, cukru i 125ml wody robimy rozczyn - dokładnie mieszamy składniki i pozostawiamy na kwadrans do spienienia.

Następnie dodajemy resztę składników - pozostałą wodę, mąkę, sól i oliwę - i dokładnie mieszamy.
Przekładamy ciasto na oprószoną mąką stolnicę i dokładnie zagniatamy, do uzyskania elastycznego ciasta.
Ciasto przekładamy z powrotem do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę - lub do podwojenia objętości.

Gdy ciasto rośnie przygotowujemy sos:
Na oliwie szklimy cebulę. Następnie dodajemy pomidory i koncentrat pomidorowy. Doprawiamy do smaku i gotujemy na wolnym ogniu ok. 30 minut, aż sos się zredukuje.

Gdy ciasto urosło dzielimy je na 6-8 części, każdą rozwałkowujemy na płasko, starając się zachować okrągły kształt. Każdy placek smarujemy sosem - rozsmarowujemy porcję mniej więcej wielkości sporej łyżki.

Na sosie układamy dodatki: na części wędzonego łososia oraz zielone oliwki, i ser pleśniowy, a także suszone pomidory. Na części kiełbasę i cebulę, na reszcie szynkę, czarne oliwki i resztę suszonych pomidorów. Wszystkie posypujemy oregano i tartym serem.

Pieczemy w 200 stopniach przez ok. 13-15 minut - aż się zrumienią.

Po wyjęciu z pieca wykładamy na pizze po garści rukoli i gotowe!

Smacznego!


sobota, 25 października 2014

Łosoś pieczony na szpinaku

Jeżeli kocham, to kocham miłością szczerą, gorącą i nieustającą. Taka jest właśnie moja miłość do szpinaku, który mogłabym jeść codziennie ;)
Dlatego, gdy w ręce wpadł mi zgrabny filet z łososia od razu postanowiłam połączyć go ze szpinakiem.

Wyszło, tak jak się spodziewałam - pysznie!


Łosoś na szpinaku


Składniki:

  • filet z łososia - jakieś 300g
  • 100g świeżego szpinaku
  • cytryna
  • ząbek czosnku
  • kilka gałązek świeżego koperku
  • łyżka masłą
  • sól, pieprz do smaku
W garnuszku podduszamy szpinak z niewielką ilością wody. Doprawiamy go przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku, solą i pieprzem, a następnie układamy na dnie naczynia żaroodpornego.

Na szpinaku układamy naszego łososia. Oprószamy go solą i pieprzem. Układamy na nim plasterki cytryny, gałązki koperku i wiórki masła.

Przykrywamy naczynie folią aluminiową i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 30 minut.

Smacznego!



wtorek, 17 czerwca 2014

Przypadkowe sushi

Odkąd nie jem pszenicy kupienie chleba nie jest już równie łatwe jak wcześniej.
W niektórych sklepach nie ma ani jednego rodzaju chleba z samego żyta (nawet do pumpernikla dodają mąki pszennej), więc nie zawsze mam jak się zaopatrzyć.
Właśnie dziś jest dzień, w którym nie kupiono mi chleba, bo nie było. Musiałam więc pomyśleć o jedzeniu na jutro, bo przecież coś zamiast kanapki mieć muszę.
Po krótkim namyśle i przejrzeniu zawartości lodówki, szafek i kosza z warzywami, padło na sushi.
Takie raczej nie ortodoksyjne, bo z "normalnego" ryżu brązowego, zamiast "prawdziwego" do sushi.
Również obyłam się bez octu ryżowego i użyłam zwykłego winnego, bo przecież bez przesady. Ocet jest ocet, a moje rolki nie jadą na festiwal kuchni japońskiej, więc nikomu krzywda się nie stanie jak trochę oszukam i zrobię sobie jedzenie z tego co mam, nie wydając dodatkowych pieniędzy na orientalne produkty.

Może to dziwne, ale akurat nori miałam. Zostały mi 3 płaty po poprzednim kręceniu sushi, a więc trzeba było je zużyć. (Wątpię, żeby to się psuło, bo jest suszone, ale lepiej nie trzymać tego latami).
Miałam też pół opakowania marynowanego łososia z datą do pojutrza, więc też musiałam go zjeść.
A oto efekt:

Sushi "resztkowe"


Składniki:

  • woreczek brązowego ryżu
  • 3 płaty nori
  • pół opakowania łososia wędzonego/marynowanego
  • szczypiorek
  • pół papryki
  • dwie łyżki octu winnego białego
  • łyżeczka cukru
  • sos sojowy do podania
Ryż gotujemy do miękkości. Łączymy ocet z cukrem i tą zalewą doprawiamy ryż. Mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.
Paprykę i łososia kroimy w paski, szczypior dzielimy na pojedyncze fragmenty (liście?).

Na każdym płacie nori układamy część ryżu, na to, na całej długości szczypior, paski łososia i papryki.
Zwijamy najciaśniej jak umiemy (najlepiej jak macie bambusową matę) i kroimy na kawałki "na jeden kęs".

Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem - oczywiście niekoniecznie - ja mam sam sos sojowy, po wasabi się nie wybieram a imbiru nie lubię. Poza tym przyznam się, że kiedyś jadłam sushi z Maggi jak nigdzie w okolicy nie znalazłam sosu sojowego (potrzeba matką wynalazku).

Kombinujcie Kochani i smacznego!



poniedziałek, 31 marca 2014

Lunchbox 6

Dzisiaj wiosenny, lekki posiłek na wynos. W poniedziałki nie jeżdżę na uczelnię, ale sałatkę i zrobiłam, bo zaraz idę cieszyć się wiosną i mogę zgłodnieć :)
W weekend trochę sobie pofolgowałam z jedzeniem, więc lekka sałata z łososiem nadaje się w sam raz :)
Do tego kromka żytniego chleba, lub wafel ryżowy i gotowe! Smaczny i szybki lunch w kilka minut.


Lunchbox 6 


Składniki:

  • dwie garści mixu sałat
  • łyżka kiełków rzodkiewki
  • 50g wędzonego łososia
  • 3 plasterki sera pleśniowego (brie, camembert)
  • 8 pokrojonych na plasterki czarnych oliwek (opcja - wiem, że mało kto je lubi)
  • 8 pomidorków koktajlowych przekrojonych na połówki
  • garść pokrojonej czerwonej papryki
  • na dressing - ocet balsamiczny i oliwa z oliwek.
Łososia i ser rozdrabniamy. Wszystkie składniki mieszamy.  Sosem polewamy tuż przed jedzeniem, aby nie zwiędła nam sałata :)

Smacznego!


piątek, 10 stycznia 2014

Lunchbox 2

Oto druga propozycja wygodnego posiłku na wynos :)

Lunchbox 2


Składniki:

  • szpinak baby, sałata
  • łosoś wędzony
  • jajko na twardo
  • pomidorki koktajlowe
  • ogórek "wąż"
  • kiełki słonecznika
  • sos: oliwa, musztarda, sok z cytryny, sól, pieprz, zioła
Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki, ogórka kroimy w półplasterki, a pomidorki na połówki lub ćwiartki.
Łososia dzielimy na mniejsze części, jajko kroimy na 8 kawałeczków.
Łączymy wszystkie składniki, prócz sosu.
Z podanych składników robimy sos (w proporcjach "do smaku") i przelewamy do szczelnego pojemniczka/słoiczka. Zalewamy sałatkę tuż przed jedzeniem.
Smacznego!


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Leniwe śniadanie po raz kolejny

Późno już, ale nie mogę chomikować kolejnego wpisu tygodniami, bo mnie to smuci, dlatego i tak wrzucam śniadanie.
No co poradzę, że wcześniej robiłam pracę domową na uczelnię? Nie poradzę nic, zwłaszcza, że na uczelni robi się coraz goręcej - już w środę pierwszy egzamin, a ja jeszcze nawet nie zajrzałam do notatek.

W każdym razie śniadanie miałam fajne. Kiedyś byłam na diecie płaskiego brzucha i stąd inspiracja, aczkolwiek luźna, ponieważ w oryginale to była frittata, zawierała dymkę i zamiast oliwek w środku była posmarowana tapenadą po wierzchu.

Jajecznica z łososiem i czarnymi oliwkami

 Potrzebujemy: 

(na jedną porcję)
  • 1 jajka i jednego białka
  • 15g łososia wędzonego
  • 10 czarnych oliwek
  • odrobiny oliwy
  • odrobiny soli
Obsmażamy na odrobinie oliwy  posiekanego łososia, wlewamy rozkłócone i posolone jajko z białkiem, wsypujemy pokrojone oliwki i smażymy do ulubionej konsystencji.

Jadłam z ciemnym chlebem z masłem i herbatą BigActive - Melisa, Oolong, Melon :)

 


niedziela, 24 marca 2013

Łososiowe jajka

Ulala! Ale ten czas leci. Nawet się nie zorientowałam, a tu już Niedziela Palmowa... Wiosenne porządki już prawie zrobione, ale przecież w domu powinno pachnieć nie tylko czystością, ale też jedzeniem!
W planach mam mazurka, ale nie wiem czy dziś zdążę. Na pocieszenie zrobiłam faszerowane jajka, które są naprawdę smaczne - nawet bardziej niż się spodziewałam :)
Myślę, że sprawdzą się na Wielkanocnym stole i zostaną przyjęte z entuzjazmem.

Muszę przyznać, że jeśli ktoś ma dużą rodzinę i wielu gości na śniadaniu to trochę paćkania z tym jest, ale zawsze można przyspieszyć sprawę i rozdrobnić składniki w malakserze, a jaja nadziać przy pomocy rękawa/szprycy żeby nie męczyć się z łyżeczką...

Jajka faszerowane łososiowym serkiem 

 

Potrzebujemy:

(Ilość składników to kwestia liczby gości, dlatego podam orientacyjnie ile czego dałam na 3 jajka)

  • 3 jajek
  • ok 50g wędzonego łososia w plastrach
  • 4 dużych suszonych pomidorów w oliwie - odsączonych z nadmiaru tłuszczu
  • serka śmietankowego - u mnie pół opakowania Philadelphii light  
  • ewentualnie łyżki śmietany jeśli nadzienie wyjdzie za gęste
Jajka gotujemy na twardo, studzimy i obieramy. Delikatnie przecinamy na pół i łyżeczką wyjmujemy żółtka.
W misce mieszamy posiekanego łososia, pomidory i żółtka. Dodajemy serek i mieszamy na gładką pastę w razie konieczności rozrzedzając śmietanką. Doprawiamy do smaku - ja nic nie dodawałam, bo całość wyszła smaczna sama w sobie.
Nakładamy farsz do dziurek po żółtkach, przyozdabiamy paseczkiem łososia i gotowe!

Nadzienia wyszło mi za dużo, ale nie narzekam, bo jest smaczne również jako pasta na kanapkę :)

Farsz jest lżejszy niż typowe z majonezem, bo jest dodatkowym plusem jeśli nie chcemy kupować rozmiar większych ubrań po Świętach! :D


środa, 19 grudnia 2012

Łosoś cytrynowy w folii pieczony

Uwielbiam ryby i dlatego nie mogę się doczekać wieczerzy wigilijnej i moich ulubionych rybnych przysmaków. Dziś postanowiłam w ramach przedsmaku rybnej uczty przygotować łososia w mojej ulubionej formie - czyli pieczonego w folii z dodatkiem cytryny. Jakoś trzeba sobie dogadzać gdy spędza się samotne zimowe wieczory i popołudnia, bo Narzeczony w pracy... :(

Łosoś pieczony

Potrzebujemy:

  • Łososia bez ości (u mnie dwie porcje po ok 200g)
  • cytryny
  • ulubionych przypraw
Naprawdę nic więcej nie potrzeba! :D

Łososia solimy, dodajemy przyprawy ( u mnie sól ziołowa, pieprz ziołowy, koperek) i kładziemy plasterki cytryny. Wkładamy do pieca nagrzanego do 200 stopni i pieczemy ok 40 minut.
Ja piekłam na blaszce grillowej na najwyższym poziomie pieca, ale nie trzeba jej mieć żeby było palce lizać :)
Wyszedł świetny, nie "przepieczony", tylko soczysty w sam raz. 

Podałam z sosami majonezowymi:
  • majonez + troszkę sosu sojowego
  • majonez + koperek
Smacznego!