Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rybne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 marca 2015

Pasztet z wędzonej makreli

Oto kolejna propozycja na Wielkanoc, ale nie tylko :)
Prosty pasztet z wędzonej makreli, bez glutenu, bez dodatku tłuszczu, gotowy w pół godziny.
Jak zrobicie go w formie babek, to dodatkowo będzie się ładnie prezentował na Wielkanocnym stole :)

Przepis jest mój własny, tak jakoś mnie naszło.

Pasztet makrelowy

 

Składniki:

  • średnia wędzona makrela
  • 2 jajka
  • duży ogórek kiszony
  • pół szklanki passaty pomidorowej
  • pieprz do smaku
Makrelę oczyszczamy z ości i skóry. Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy na pianę, a żółtka blendujemy z makrelą i passatą. Dodajemy ogórka pokrojonego w kostkę, a następnie białka i delikatnie mieszamy. Doprawiamy pieprzem - już nie solimy, bo ryba i ogórek są wystarczająco słone.

Przekładamy do formy i pieczemy w 180 stopniach, około 20-25 minut.

Smacznego!


Wielkanocne Smaki - edycja V Bezglutenowa Wielkanoc

sobota, 25 października 2014

Łosoś pieczony na szpinaku

Jeżeli kocham, to kocham miłością szczerą, gorącą i nieustającą. Taka jest właśnie moja miłość do szpinaku, który mogłabym jeść codziennie ;)
Dlatego, gdy w ręce wpadł mi zgrabny filet z łososia od razu postanowiłam połączyć go ze szpinakiem.

Wyszło, tak jak się spodziewałam - pysznie!


Łosoś na szpinaku


Składniki:

  • filet z łososia - jakieś 300g
  • 100g świeżego szpinaku
  • cytryna
  • ząbek czosnku
  • kilka gałązek świeżego koperku
  • łyżka masłą
  • sól, pieprz do smaku
W garnuszku podduszamy szpinak z niewielką ilością wody. Doprawiamy go przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku, solą i pieprzem, a następnie układamy na dnie naczynia żaroodpornego.

Na szpinaku układamy naszego łososia. Oprószamy go solą i pieprzem. Układamy na nim plasterki cytryny, gałązki koperku i wiórki masła.

Przykrywamy naczynie folią aluminiową i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 30 minut.

Smacznego!



piątek, 27 czerwca 2014

Prosta zapiekanka z rybą i ryżem

Czasami nie mam siły na wycieczkę po zakupy, zwłaszcza po mięso, bo inne rzeczy mam w sklepie koło domu.
Wtedy mrożona ryba jest dla mnie wybawieniem, bo zawsze można z niej coś wymyślić na obiad i można ją mieć w zapasie.
Jako, że dzięki współpracy z firmą Kupiec, akurat miałam ryż Parboiled to postanowiłam wykorzystać tenże ryż, mrożonego dorsza i piękne pomidory, które teraz mam w domu na stałe, ciągle uzupełniając ich zapas.

Danie robi się szybko, a jest bardziej efektowne niż usmażona ryba podana z ryżem i kiszoną kapustą :)

Ryba zapiekana pod pomidorami


Składniki:

  • opakowanie mrożonego dorsza
  • dwa woreczki ryżu Parboiled
  • dwa pomidory
  • kilka plastrów sera pleśniowego (lub żółty, tarty)
  • sól, pieprz, koperek
Rybę rozmrażamy i doprawiamy solą, pieprzem i koperkiem.
Ryż gotujemy zgodnie z zaleceniami.
Na dno naczynia żaroodpornego przekładamy ryż, na to rybę, a na wierzchu układamy plastry pomidorów.
Wkładamy do pieca nagrzanego do 180 stopni na 15 minut.
Następnie układamy na wierzchu ser i pieczemy 10 minut - aż się rozpuści.

Smacznego!


wtorek, 17 czerwca 2014

Przypadkowe sushi

Odkąd nie jem pszenicy kupienie chleba nie jest już równie łatwe jak wcześniej.
W niektórych sklepach nie ma ani jednego rodzaju chleba z samego żyta (nawet do pumpernikla dodają mąki pszennej), więc nie zawsze mam jak się zaopatrzyć.
Właśnie dziś jest dzień, w którym nie kupiono mi chleba, bo nie było. Musiałam więc pomyśleć o jedzeniu na jutro, bo przecież coś zamiast kanapki mieć muszę.
Po krótkim namyśle i przejrzeniu zawartości lodówki, szafek i kosza z warzywami, padło na sushi.
Takie raczej nie ortodoksyjne, bo z "normalnego" ryżu brązowego, zamiast "prawdziwego" do sushi.
Również obyłam się bez octu ryżowego i użyłam zwykłego winnego, bo przecież bez przesady. Ocet jest ocet, a moje rolki nie jadą na festiwal kuchni japońskiej, więc nikomu krzywda się nie stanie jak trochę oszukam i zrobię sobie jedzenie z tego co mam, nie wydając dodatkowych pieniędzy na orientalne produkty.

Może to dziwne, ale akurat nori miałam. Zostały mi 3 płaty po poprzednim kręceniu sushi, a więc trzeba było je zużyć. (Wątpię, żeby to się psuło, bo jest suszone, ale lepiej nie trzymać tego latami).
Miałam też pół opakowania marynowanego łososia z datą do pojutrza, więc też musiałam go zjeść.
A oto efekt:

Sushi "resztkowe"


Składniki:

  • woreczek brązowego ryżu
  • 3 płaty nori
  • pół opakowania łososia wędzonego/marynowanego
  • szczypiorek
  • pół papryki
  • dwie łyżki octu winnego białego
  • łyżeczka cukru
  • sos sojowy do podania
Ryż gotujemy do miękkości. Łączymy ocet z cukrem i tą zalewą doprawiamy ryż. Mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.
Paprykę i łososia kroimy w paski, szczypior dzielimy na pojedyncze fragmenty (liście?).

Na każdym płacie nori układamy część ryżu, na to, na całej długości szczypior, paski łososia i papryki.
Zwijamy najciaśniej jak umiemy (najlepiej jak macie bambusową matę) i kroimy na kawałki "na jeden kęs".

Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem - oczywiście niekoniecznie - ja mam sam sos sojowy, po wasabi się nie wybieram a imbiru nie lubię. Poza tym przyznam się, że kiedyś jadłam sushi z Maggi jak nigdzie w okolicy nie znalazłam sosu sojowego (potrzeba matką wynalazku).

Kombinujcie Kochani i smacznego!



środa, 16 kwietnia 2014

Kotlety z tuńczyka

„Kotlety można zrobić ze wszystkiego”. W imię tej zasady przygotowałam sobie kolejną eksperymentalną wersję tej potrawy. Tym razem postanowiłam wykorzystać puszkowanego tuńczyka, bo coś jeść trzeba, a nie miałam żadnego świeżego mięsa w lodówce.

Odkąd nie jem mąki pszennej mam problem z zagęszczaniem masy na kotlety, bo najlepsza bylaby bułka tarta. Na szczęście wczoraj przyszła do mnie kurierem miła paczka od firmy Kupiec, a w niej między innymi otręby owsiane, które okazały się wspaniale współpracować z moją masą na kotlety! Otręby są bardzo drobniutkie, więc po dodaniu otrzymujemy konsystencję zbliżoną do tej, jaka byłaby po dosypaniu bułki tartej. Ponadto nasze danie od razu staje się zdrowsze ;)

Do moich kotletów dodałam jeszcze kiełki i pokrojone pomidory suszone, ale tak naprawdę można do nich dodać co się chce. Można też zrobić je bez dodatkowych składników, ale ja wolę takie urozmaicone :)
Nie soliłam masy, bo tuńczyk w sosie własnym jest lekko słonawy, a ja nie przepadam za słonymi rzeczami (od niedawna).

Kotlety z tuńczyka


Składniki (na 4-5 kotletów):

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • jajko
  • 3 łyżki otrąb owsianych
  • dwie łyżki kiełków brokuła (opcja)
  • 2 suszone pomidory z oliwy (opcja)
  • oliwa do smażenia

Tuńczyka odsączamy z zalewy. Przekładamy do miski i rozdrabniamy widelcem. Dodajemy jajko, otręby, kiełki i pokrojone w kostkę suszone pomidory. Mieszamy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wilgotnymi dłońmi formujemy małe kotlety i układamy je na nagrzanej patelni. Smażymy z obu stron, do zrumienienia.
Po usmażeniu przekładamy je na papierowy ręcznik, aby wchłonął nadmiar tłuszczu.

Smacznego!



wtorek, 8 kwietnia 2014

Pasztet z wędzonej makreli

Uwielbiam programy kulinarne i kulinarno-rozrywkowe. Na pewno każdy zna program "Ugotowani", ale nie wiem czy każdy widział jego brytyjską wersję "Zapraszam do stołu".
Jest o tyle ciekawy, że często jego uczestnicy nie mają za wiele wiedzy na temat kuchni, upijają się już pierwszego wieczora i mocno szaleją :) Z racji tego, że jak wspomniałam, większość z nich nie jest mistrzami w kuchni, rzadko zdarzają się tam potrawy, które potem mam ochotę wypróbować. Ostatnio jednak trafiłam na odcinek, gdzie gotowali całkiem nieźle i podpatrzyłam tam przepis na pasztet z wędzonej makreli.
Przepis ten jest o tyle fajny, że do jego wykonania potrzebujemy jedynie trzech składników podstawowych. Reszta leży już w inwencji kucharza :)
Wykonanie jest szybkie i proste, a danie sprawdzi się świetnie jako przystawka, lub element Wielkanocnego śniadania.

Pasztet z wędzonej ryby


Składniki:

  • 200g mięsa makreli (po oczyszczeniu z ości)
  • 100g serka kremowego - naturalnego
  • 1 jajko
  • opcjonalnie kapary
  • pieprz mielony
Rybę rozdrabniamy i mieszamy z serkiem, jajkiem, kaparami. Doprawiamy pieprzem, bo ryba jest słona i nie ma potrzeby solić naszego pasztetu dodatkowo. Przekładamy pasztet do małych kokilek (3-4 porcje).
Wkładamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 20 minut. Podajemy na ciepło, lub na zimno.
Smacznego!

Uwaga: Jeśli lubicie oliwki, lub suszone pomidory to też będą pasowały. Kombinujcie, bo to zawsze jest dobry pomysł! :)



Wielkanocne Smaki - edycja IV Wielkanoc bez glutenu.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Sushi

Może to już passe, ale straaasznie lubię sushi. Nigdy mi się nie nudzi!
Niestety jak wiadomo nie jest to najtańsze jedzenie świata, więc tym bardziej jak zobaczyłam zestaw do przygotowania sushi w promocyjnej cenie (nie związanej z datą przydatności) to od razu kupiłam.
Po dwóch tygodniach w końcu postanowiłam je zrobić, zwłaszcza, że Walentynki to dobry pretekst żeby zjeść coś pysznego i niecodziennego.
Nie martwcie się jeśli pierwsze sushi nie wyjdą Wam jak z obrazka, bo nie jest to łatwa sztuka. Moje pierwsze były przerażające, ale ucząc się na błędach doszłam do jako takiej wprawy. Oczywiście nie zostanę od razu sushi-masterem, ale przynajmniej nie wstydzę się mojego dzieła.
Najważniejszy i tak jest smak oraz to, że włożyłam serce w to, aby mój Narzeczony był zadowolony z Walentynkowej kolacji, mimo że teoretycznie nie obchodzimy Walentynek ;)
Dodatki oczywiście każdy dobiera takie jak lubi. Ja na przykład nie ufam świeżości ryb kupionych tak daleko od morza, więc wybieram wędzonego łososia i paluszki krabowe.

Sushi


Składniki:

  • ryż do sushi
  • algi nori
  • ocet ryżowy
  • cukier
  • dodatki: łosoś wędzony, paluszki krabowe, ogórek, awokado

Ryż płuczemy aż woda stanie się prawie przezroczysta.
Zalewamy go zimną wodą ok 3 cm nad jego powierzchnię i zagotowujemy pod przykryciem na dużym ogniu. Następnie zmniejszamy ogień i gotujemy 10 minut. Po tym czasie zdejmujemy z ognia i zostawiamy pod przykryciem na kolejne 10 minut żeby wchłonął resztę wody.
Gdy ryż trochę przestygnie doprawiamy go „sosem” z octu ryżowego i cukru (mniej więcej w proporcji pół na pół). Mieszamy.
Układamy ryż na nori, a na nim dodatki pokrojone w paski. Zawijamy – podobno łatwiej przy pomocy maty, ale ja wolę zwijać bez niej, bo mam większą kontrolę nad rozmiarem i kształtem każdego kawałka.
Kroimy powstałe rulony na kawałki – najlepiej takie „na jeden kęs”.
Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem przegryzanym między kolejnymi smakami sushi.



poniedziałek, 27 stycznia 2014

Ryba z soczewicą i ziemniakami Gordona Ramsaya

No dobra, jasne, że jego była trochę inna. Bardziej efektowna, bardziej fotogeniczna i przygotowana ze świeżej ryby, bo on raczej nie ma kłopotu ze świeżymi darami mórz i oceanów...
Ja niestety za późno podjęłam decyzję, że chcę przygotować to danie, więc miałam rybę mrożoną - na dodatek flądrę. Gordon miał świeżego dorsza, więc zdecydowanie wygrywa tę rundę, ale jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa! Następnym razem zdobędę świeżego dorsza!

Jeśli chcecie zjeść obiad w 5 minut, to raczej nie jest przepis dla Was.
Jeśli chcecie zjeść rybę z niebanalnymi dodatkami i macie chwilę czasu, łapcie garnki, rondelki i patelnię i bierzcie się do dzieła :)

Przepis zainspirowany książką "Szef kuchni na każdą porę roku"

Ryba a'la Gordon


Składniki na 3 porcje

  • 3 filety z dostępnej Wam ryby morskiej - u mnie mrożona flądra (po rozmrożeniu oczywiście ;))
  • 100g zielonej soczewicy
  • marchewka
  •  kawałek selera (lub jedna łodyga selera naciowego)
  • cebula
  •  300g ziemniaków
  • cebulka ze szczypiorkiem
  • sok z połówki cytryny
  • łyżeczka musztardy
  • oliwa
  • sól, pieprz, cukier/miód
Ziemniaki gotujemy w mundurkach w osolonej wodzie, aż będą prawie całkiem miękkie - ale nie zupełnie ugotowane.

Rybę solimy po stronie skóry i odstawiamy, żeby puściła wodę i stała się delikatniejsza.

Soczewicę zalewamy zimną wodą. Dodajemy marchewkę, selera i jedną cebulę. Solimy lekko wodę i gotujemy jakieś 25 minut - uważamy, żeby nie rozgotować soczewicy!

Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę.
Rozkładamy je płasko i skrapiamy oliwą oraz solimy - pozwalamy im wchłonąć tłuszcz, przez jakieś 20 minut.

Na patelni rozgrzewamy oliwę i szklimy cebulkę pokrojoną w kostkę. Przekładamy ją do miski.
Ponownie rozgrzewamy odrobinę oliwy i smażymy na niej ziemniaki - aż będą złote.
Przekładamy do miski z cebulkę, mieszamy, trzymamy w cieple.

 Z soku z połówki cytryny, oliwy, musztardy i cukru/miodu przygotowujemy winegret.
Szczypiorek siekamy.

Soczewicę lekko podgrzewamy w rondelku. Zalewamy ją sosem i dodajemy szczypiorek. Doprawiamy solą i pieprzem.

Na patelni znów rozgrzewamy oliwę i układamy rybę skórą do dołu. Smażymy ok 5 minut - większość czasu na skórce.

Na talerzu układamy ziemniaki, soczewicę i rybę.

Smacznego!




piątek, 10 stycznia 2014

Lunchbox 2

Oto druga propozycja wygodnego posiłku na wynos :)

Lunchbox 2


Składniki:

  • szpinak baby, sałata
  • łosoś wędzony
  • jajko na twardo
  • pomidorki koktajlowe
  • ogórek "wąż"
  • kiełki słonecznika
  • sos: oliwa, musztarda, sok z cytryny, sól, pieprz, zioła
Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki, ogórka kroimy w półplasterki, a pomidorki na połówki lub ćwiartki.
Łososia dzielimy na mniejsze części, jajko kroimy na 8 kawałeczków.
Łączymy wszystkie składniki, prócz sosu.
Z podanych składników robimy sos (w proporcjach "do smaku") i przelewamy do szczelnego pojemniczka/słoiczka. Zalewamy sałatkę tuż przed jedzeniem.
Smacznego!


poniedziałek, 4 listopada 2013

Ryba zapiekana z kapustą i puree ziemniaczanym

To danie to luźna interpretacja przepisu Karola Okrasy. Nie udało mi się znaleźć dokładnego przepisu w internecie, a nie miałam notatek z programu, w którym przygotowywał to danie, ponieważ nie ja go oglądałam.
Na szczęście danie wyszło przepyszne mimo potencjalnych różnic pomiędzy moją wersją a oryginałem :)

Kilka uwag - kapustę kupcie w dobrym sklepiku, a nie w supermarkecie - powinna być w kolorze niemalże białym, a nie żółta.

Nie oszczędzajcie na rybie - jeśli kupujecie mrożoną  poproście tę nieco droższą, ale o mniejszej zawartości wody (ja tak zrobiłam, bo nie mam dostępu do świeżych dorszy...).

Zapiekanka rybna







Składniki:

  • 3 spore filety z dorsza
  • pół kilo kapusty kiszonej
  • ok. pół kilograma ziemniaków 
  • pół cebuli
  • oliwa
  • sól, pieprz, koperek, kminek, ziele angielskie
  • mąka
  • ząbek czosnku
  • śmietana lub mleko
  • łyżka masła
Zaczynamy od podduszenia kapusty: cebulę kroimy w półplasterki i szklimy na niewielkiej ilości oliwy. Kapustę kroimy na krótsze kawałki i dorzucamy do cebuli. Dolewamy trochę wody, dorzucamy kminek i ziele angielskie. Dusimy przez ok. pół godziny, aż zmięknie.

Następnie puree - ziemniaki obieramy i gotujemy do miękkości. Przeciskamy przez praskę, lub dokładnie tłuczemy. Doprawiamy solą, pieprzem i przeciśniętym przez małą praskę ząbkiem czosnku. Dodajemy łyżkę masła i mleko lub śmietanę, aby uzyskać kremową konsystencję.

Rybę doprawiamy solą i kroimy na mniejsze fragmenty. Na talerzyk wysypujemy trochę mąki i dodajemy do niej pieprz i koperek, ewentualnie inne ulubione przyprawy. W przyprawionej mące obtaczamy naszą rybę.
Smażymy na dobrze rozgrzanej patelni.

Naczynie żaroodporne delikatnie natłuszczamy oliwą. 
Wykładamy na spód kapustę, na to rybę, a na wierzch puree ziemniaczane. 
Pieczemy w 180 stopniach przez ok. 20 minut, aż puree zacznie się złocić.

Smacznego!


piątek, 18 października 2013

Pasta z wędzonej makreli

Czy to pasta, czy to sałatka, to w zasadzie ciężko stwierdzić. Można ją spożywać w obydwu wersjach :)
Jest to prosty sposób wykorzystania wędzonej makreli, który nie wymaga zbyt wiele wysiłku, co niewątpliwie jest zaletą tej pasty.

Pasta z makreli



Składniki:

  • wędzona makrela
  • mała puszka kukurydzy
  • 2 jajka na twardo
  • cebula
  • majonez
  • sól i pieprz
Mięso makreli oddzielamy od skóry i ości, dzielimy na małe kawałeczki. Kukurydzę odsączamy z zalewy, jajka oraz cebulę drobno siekamy. Łączymy wszystko razem i dodajemy majonezu, oraz przypraw do smaku.
Smacznego!

P.S. Radzę szybko zjeść, bo wytrzyma max 3-4 dni w lodówce!


poniedziałek, 16 września 2013

Sałatka z tuńczykiem i porem

Na moim blogu były już dwie sałatki z tuńczykiem taka (klik!) i taka (klik!), oraz jedna z pora klik!
Ta sałatka to coś pomiędzy tymi propozycjami, lekko odchudzona, bo nie pływa w majonezie - jest go trochę dla smaku, ale dominuje jogurt naturalny. Jest fajnym pomysłem na lunch lub kolację, ale lepiej nie pochłaniać jej od razu tylko dać składnikom czas na przegryzienie się.

Sałatka po raz kolejny



Składniki:

  • por (biała część)
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • mała puszka kukurydzy
  • łyżeczka majonezu
  • pół opakowania jogurtu naturalnego
Pora kroimy w półplasterki, jajka w kostkę. Łączymy je z odsączonymi kukurydzą i tuńczykiem.
Z jogurtu i majonezu robimy sos. Mieszamy wszystko dokładnie i odstawiamy na trochę do lodówki, żeby smaki się połączyły.
Smacznego!


środa, 17 lipca 2013

Pyszna dorada pieczona w folii

Domyślam się, że nie tylko ja postanowiłam wziąć się za siebie przez wyjazdem nad morze. Takim osobom jak ja może się przydać ten przepis, ponieważ obiad proponowany przeze mnie jest bardzo lekki i zdrowy.
Wiadomo, że sama dieta nie uczyni cudu, ale warto od niej zacząć, jeść racjonalnie i znaleźć chwilę dziennie na ćwiczenia - ja staram się jak najczęściej ćwiczyć ok 30 minut dziennie z Chodakowską i robić brzuszki, a dzięki temu już widzę efekty :)
A teraz o rybie:

Pieczona dorada

 

Składniki:

  • dorada
  • łyżka posiekanego koperku
  • łyżka posiekanej natki pietruszki
  • łyżka masła
  • sól
W kieszonkę powstałą na skutek wypatroszenia ryby wkładamy masło, koperek, natkę i odrobinę solimy nasze nadzienie.
Następnie nacieramy skórę solą z obu stron i zawijamy rybę w folię aluminiową.
Pieczemy w 180 stopniach przez 30 minut.

Ja moją porcję zjadłam z gotowanymi warzywami :)

Smacznego!



wtorek, 26 lutego 2013

Obiecana sałatka

    Powroty często są ciężkie... Dziś rozpoczęłam zajęcia w nowym semestrze i padam z nóg. Prawda jest taka, że nic tak nie męczy jak nic nie robienie, a w sumie tak można określić ten dzień. Zajęcia organizacyjne, okienko z powodu odwołanych zajęć i duuuużo czekania na przerwach, z których jedna potrwała 3 godziny...
Nie mówię, że się wynudziłam, bo w dobrym towarzystwie czas jakoś leci, a przy tym można się dowiedzieć różnych ciekawostek - wiedzieliście, że dziś jest dzień spania w miejscach publicznych? Haha!
Wczoraj przy okazji wpisu o pomidorowej wspominałam, że ryż to część tego, który ugotowałam na potrzeby sałatki obiecanej Narzeczonemu. Składniki znalezione w lodówce i szafkach, oraz niewątpliwe oczekiwane walory smakowe sprawiły, że jedyną słuszną decyzją była sałatka z tuńczyka.
   Sałatkę z tuńczykiem uwielbiam, dlatego podaję na nią kolejny przepis. Bardzo nie różni się od poprzedniego, ale każda innowacja, która się sprawdzi jest warta zapamiętania.

Sałatka z tuńczyka po raz drugi



Potrzebujemy:

  • puszki tuńczyka z sosie własnym
  • pół puszki kukurydzy Bonduelle z dodatkiem oliwek zielonych i czarnych (uwielbiam te nowe mieszanki)
  • jednego sporego ogórka kiszonego
  • pół torebki ryżu (najlepiej dodać tyle ile się chce - ja wolałam czuć smak innych dodatków a nie sam ryż)
  • mojonezu
  • soli i pieprzu
Mieszamy odsączonego tuńczyka z chłodnym ryżem, odsączoną kukurydzą z dodatkami i posiekanym ogórkiem. Dodajemy majonez i przyprawiamy do smaku - niby nic takiego, ale pyszna!

 P.S.  Na przyszłość podwoję ilość składników, bo znika w mgnieniu oka... :)

środa, 13 lutego 2013

Kotleciki z gotowanej ryby

Nie wiem jak Wy, ale ja szczerze lubię ryby. Mimo to niekoniecznie mam ochotę jeść je ciągle w tej samej postaci - smażone, grillowane, duszone z warzywami... Czasem trzeba coś urozmaicić.
Kotlety rybne zawsze będą kojarzyły mi się z piątkowymi obiadami na szkolnej stołówce w mojej szkole podstawowej. Nie przepadałam za tamtejszymi obiadami, ale kotlety rybne, jajeczne i ziemniaczane uwielbiałam i do tej pory darzę je szczerym uczuciem ;) Jak do tej pory nigdy nie udało mi się odtworzyć tych smaków w domu. Kotlety z jajek są zupełnie inne w smaku, ziemniaczane również... Te kotlety rybne może nie są wierną kopią tego co jadałam jako dziecko, ale zdecydowanie są przepyszne, zwłaszcza gdy podamy je z żelaznym "rybnym" zestawem - ziemniaki + kapusta kiszona.


Kotlety rybne

Potrzebne nam:

  • ok 500g ryby
  • włoszczyzna
  • 5 pieczarek
  • natka
  • bułka tarta
  • 2 jajka
  • sól i pieprz
Z włoszczyzny przygotowujemy wywar, w którym następnie gotujemy rybę - około 20 - 25 minut.
Pieczarki kroimy - niekoniecznie drobno - i dusimy do miękkości. Ugotowaną rybę przepuszczamy przez maszynkę do mielenia razem z duszonymi pieczarkami. Dodajemy przyprawy, posiekaną natkę, jajka i bułkę tartą - tak, aby konsystencja była odpowiednia do formowania kotlecików.
Formujemy nieduże kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy.
Smacznego!




Przepis dodaję do akcji Smaki dzieciństwa - może to nie domowy smak, ale przedszkole i podstawówka to w końcu część dzieciństwa, czyż nie?