Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Sałatka ryżowa z ciecierzycą

To przepis z gatunku "co się nawinie". Moje lunchboxy często wyglądają w ten sposób, ponieważ muszę zabierać do pracy trzy posiłki i ciężko mi jest planować wszystko z wielkim wyprzedzeniem.
Najlepiej jest zawsze mieć w domu składniki suche, takie jak ryż i makaron, oraz składniki puszkowane, jak ciecierzyca, fasola, tuńczyk. Do tego dodajemy trochę świeżych warzyw i mamy gotowy posiłek.
To naprawdę świetne rozwiązanie, bo oszczędzimy sporo pieniędzy rezygnując z gotowców w pracy, a ponadto wiemy co jemy :)

Ja mam dla Was propozycję na prostą ryżową sałatkę, z dodatkiem ciecierzycy, doprawioną curry. Bardzo sycąca i łatwa w przygotowaniu.

Sałatka z ciecierzycą


Składniki na 2-3 porcje:

  • woreczek ryżu parboiled (100g suchego ryżu)
  •  puszka ciecierzycy
  • 2 duże pomidory
  • papryka, lub kilka małych, słodkich papryczek
  • ostra papryczka
  • garść świeżego koperku
  • odrobina curry, sól, pieprz do smaku
Ryż gotujemy w lekko osolonej wodzie do miękkości. Ostrą papryczkę i koperek siekamy, jak najdrobniej. Paprykę i pomidory kroimy w kostkę. Łączymy wszystkie składniki, doprawiamy do smaku.

Smacznego!

środa, 24 czerwca 2015

Faszerowane cukinie a'la gołąbki

Uwielbiam smak gołąbków. Jednak nie mam czasu ani cierpliwości zawijać tych kapuścianych pakiecików. Gdy ochota na nie stała się nie do odparcia postanowiłam zrobić coś, co smakuje bardzo podobnie, ale wymaga trochę mniej pracy. Dlatego zdecydowałam się nafaszerować cukinie, farszem przypominającym ten z gołąbków. Zamiast polewać je sosem pomidorowym dorzuciłam go od razu do środka. W efekcie uzyskałam smaczne i sycące danie.

Jeżeli dziwi Was, że dałam tak mało ryżu, to od razu uprzedzam pytania - ma tam być dla smaku, a nie jako główny składnik. Jeżeli chcecie podawać te cukinie jako samodzielne danie, bez ziemniaków, to możecie dorzucić więcej ryżu, żeby było bardziej sycące.



Faszerowane cukinie

 

Składniki na farsz starczą na kilka cukinii - zależy jaki będą miały rozmiar. Wydaje mi się, że starczą na 6-8 całych cukinii.

Składniki:

  • 500g mielonego mięsa wołowego (chudego)
  • 500g pieczarek, obranych, bez nóżek
  • cebula
  • 500ml passaty pomidorowej
  • torebka ryżu parboiled (100g) (lub dwie, jeśli danie chcemy podać bez dodatków)
  • sól, pieprz, słodka papryka, ostra papryka do smaku
  • oliwa do smażenia
  • 6-8 cukinii
  • kilka plasterków sera żółtego (opcjonalnie)
Cebulę kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulę i smażymy aż się zeszkli. Następnie dorzucamy mięso i smażymy, do zrumienienia. Pieczarki kroimy w paski i dorzucamy do garnka. Solimy lekko całość i gotujemy, aż pieczarki się skurczą. Wlewamy passatę i doprawiamy całość do smaku.
Ryż gotujemy zgodnie z zaleceniami na opakowaniu i dorzucamy do farszu. Mieszamy dokładnie.


Cukinie kroimy na połówki, a następnie na ćwiartki. Wydrążamy je w środku, po każdej stronie zostawiając wyższy brzeg, żeby farsz nie wypływał.


Nadziewamy cukinie i układamy na blasze/brytfance z wyższym brzegiem. Wlewamy wodę, do połowy wysokości cukinii i wstawiamy do pieca nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy przez 15 minut. Następnie na każdej cukinii układamy cienki plasterek sera i pieczemy jeszcze 5 minut.


Podajemy z młodymi ziemniakami lub innym ulubionym dodatkiem.

Smacznego!



środa, 27 maja 2015

Pomidorowa inaczej - z warzywami (wege)

To właściwie nie tyle całkiem nowy przepis, co pomysł na urozmaicenie mojej ulubionej zupy pomidorowej. Gdy robię ją w wersji wege, mam wrażenie, że najadam się na minutę i w sumie nie warto było tyle stać przy garach. Dlatego postanowiłam dodać do niej warzyw, które sprawią, że stanie się bardziej pożywna.
Ja dodałam kalafiora i fasolki szparagowej, ale tak naprawdę możliwości są nieograniczone. Chociażby pomidorowa z soczewicą? Pycha! Kombinujcie, kombinujcie!
Może nawet niejadek zje warzywa przemycone w ulubionej zupie większości dzieci?

Pomidorowa z warzywami



Składniki:

  • włoszczyzna + dwie marchewki ekstra
  • cebula
  • spory słoik koncentratu pomidorowego
  • opakowanie mrożonego kalafiora, lub świeży kalafior
  • opakowanie mrożonej fasolki, lub świeża fasolka
  • pół pęczka koperku
  • 2-3 liście laurowe
  • kilka kulek ziela angielskiego i owoców jałowca (około 5 z każdego rodzaju)
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz do smaku
  • ryż do podania
 Cebulę kroimy w kostkę, a pora w półksiężyce i szklimy na oleju. Dodajemy obraną włoszczyznę i zalewamy wodą, tak żeby warzywa były całkiem zakryte. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie i owoce jałowca. Gotujemy do miękkości warzyw - około 40 minut. Dodatkowe marchewki kroimy w kostkę i dodajemy do zupy, następnie dodajemy resztę warzyw (kalafior podzielony na różyczki i fasolkę pokrojoną na mniejsze kawałki), w razie potrzeby dolewając więcej wody, żeby zupa nie była za gęsta.
Na końcu dodajemy koncentrat pomidorowy i sól, oraz pieprz do smaku, a także posiekany koperek.

Podajemy z ryżem.

Smacznego!

piątek, 27 czerwca 2014

Prosta zapiekanka z rybą i ryżem

Czasami nie mam siły na wycieczkę po zakupy, zwłaszcza po mięso, bo inne rzeczy mam w sklepie koło domu.
Wtedy mrożona ryba jest dla mnie wybawieniem, bo zawsze można z niej coś wymyślić na obiad i można ją mieć w zapasie.
Jako, że dzięki współpracy z firmą Kupiec, akurat miałam ryż Parboiled to postanowiłam wykorzystać tenże ryż, mrożonego dorsza i piękne pomidory, które teraz mam w domu na stałe, ciągle uzupełniając ich zapas.

Danie robi się szybko, a jest bardziej efektowne niż usmażona ryba podana z ryżem i kiszoną kapustą :)

Ryba zapiekana pod pomidorami


Składniki:

  • opakowanie mrożonego dorsza
  • dwa woreczki ryżu Parboiled
  • dwa pomidory
  • kilka plastrów sera pleśniowego (lub żółty, tarty)
  • sól, pieprz, koperek
Rybę rozmrażamy i doprawiamy solą, pieprzem i koperkiem.
Ryż gotujemy zgodnie z zaleceniami.
Na dno naczynia żaroodpornego przekładamy ryż, na to rybę, a na wierzchu układamy plastry pomidorów.
Wkładamy do pieca nagrzanego do 180 stopni na 15 minut.
Następnie układamy na wierzchu ser i pieczemy 10 minut - aż się rozpuści.

Smacznego!


wtorek, 17 czerwca 2014

Przypadkowe sushi

Odkąd nie jem pszenicy kupienie chleba nie jest już równie łatwe jak wcześniej.
W niektórych sklepach nie ma ani jednego rodzaju chleba z samego żyta (nawet do pumpernikla dodają mąki pszennej), więc nie zawsze mam jak się zaopatrzyć.
Właśnie dziś jest dzień, w którym nie kupiono mi chleba, bo nie było. Musiałam więc pomyśleć o jedzeniu na jutro, bo przecież coś zamiast kanapki mieć muszę.
Po krótkim namyśle i przejrzeniu zawartości lodówki, szafek i kosza z warzywami, padło na sushi.
Takie raczej nie ortodoksyjne, bo z "normalnego" ryżu brązowego, zamiast "prawdziwego" do sushi.
Również obyłam się bez octu ryżowego i użyłam zwykłego winnego, bo przecież bez przesady. Ocet jest ocet, a moje rolki nie jadą na festiwal kuchni japońskiej, więc nikomu krzywda się nie stanie jak trochę oszukam i zrobię sobie jedzenie z tego co mam, nie wydając dodatkowych pieniędzy na orientalne produkty.

Może to dziwne, ale akurat nori miałam. Zostały mi 3 płaty po poprzednim kręceniu sushi, a więc trzeba było je zużyć. (Wątpię, żeby to się psuło, bo jest suszone, ale lepiej nie trzymać tego latami).
Miałam też pół opakowania marynowanego łososia z datą do pojutrza, więc też musiałam go zjeść.
A oto efekt:

Sushi "resztkowe"


Składniki:

  • woreczek brązowego ryżu
  • 3 płaty nori
  • pół opakowania łososia wędzonego/marynowanego
  • szczypiorek
  • pół papryki
  • dwie łyżki octu winnego białego
  • łyżeczka cukru
  • sos sojowy do podania
Ryż gotujemy do miękkości. Łączymy ocet z cukrem i tą zalewą doprawiamy ryż. Mieszamy i odstawiamy do przestudzenia.
Paprykę i łososia kroimy w paski, szczypior dzielimy na pojedyncze fragmenty (liście?).

Na każdym płacie nori układamy część ryżu, na to, na całej długości szczypior, paski łososia i papryki.
Zwijamy najciaśniej jak umiemy (najlepiej jak macie bambusową matę) i kroimy na kawałki "na jeden kęs".

Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem - oczywiście niekoniecznie - ja mam sam sos sojowy, po wasabi się nie wybieram a imbiru nie lubię. Poza tym przyznam się, że kiedyś jadłam sushi z Maggi jak nigdzie w okolicy nie znalazłam sosu sojowego (potrzeba matką wynalazku).

Kombinujcie Kochani i smacznego!



niedziela, 4 maja 2014

Uproszczone curry z kurczakiem

Ostatnie dni przyniosły chłód i deszcz. Znów zamiast lodów dla ochłody zaczęłam marzyć o daniach rozgrzewających i sycących. Naszła mnie więc ochota na coś ostrego i kremowego zarazem, a nic nie spełnia lepiej tych kryteriów niż pokaźna porcja curry.
Niestety nie miałam pasty curry, ani składników, których się do niej używa oryginalnie. Postanowiłam więc uprościć ten przepis i dostosować do produktów, które łatwo mi było zdobyć.
Mleko kokosowe, na szczęście, można już zdobyć w większości większych sklepów. Polecam wybrać się po nie do Lidla, bo tam jest tanie i większa puszka niż widziałam w innych sklepach.
Warzywna mrożonka azjatycka, również jest ogólnodostępna, podobnie jak zwykła przyprawa curry.
Ryż tajski jaśminowy (jest w Lidlu) można zastąpić zwykłym. Polecam Wam to danie, zwłaszcza jeśli nie chcecie wydawać góry pieniędzy na orientalne składniki, lub po prostu nie macie do nich dostępu.
Moim zdaniem ta wersja wcale nie ustępuje w niczym oryginałowi. Może tylko "lans" mniejszy ;)

Moje curry


Składniki:

  • podwójna pierś z kurczaka
  • dwa ząbki czosnku
  • czerwona cebula
  • kilka suszonych ostrych papryczek (ja dałam 5 malutkich i było piekło na ziemi - uważajcie!)
  • puszka mleka kokosowego
  • opakowanie mrożonych chińskich warzyw (bez przypraw)
  • mieszanka curry
  • sok z jednej cytryny (lub limonki - będzie bardziej azjatycko)
  • sól, pieprz
  • oliwa do smażenia
  • ryż jaśminowy (lub zwykły) do podania
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę. Cebulę siekamy, czosnek ścieramy na drobnych oczkach, lub przeciskamy przez praskę. Papryczki kruszymy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę, czosnek, papryczki. Gdy cebula się zeszkli wsypujemy łyżkę przyprawy curry, smażymy chwilę i wrzucamy mięso. Smażymy aż się zrumieni. Dodajemy warzywa i smażymy aż będą ciepłe. Dodajemy sok z cytryny i mleko kokosowe. Dusimy całość około 15 minut.
Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego!


poniedziałek, 17 lutego 2014

Sushi

Może to już passe, ale straaasznie lubię sushi. Nigdy mi się nie nudzi!
Niestety jak wiadomo nie jest to najtańsze jedzenie świata, więc tym bardziej jak zobaczyłam zestaw do przygotowania sushi w promocyjnej cenie (nie związanej z datą przydatności) to od razu kupiłam.
Po dwóch tygodniach w końcu postanowiłam je zrobić, zwłaszcza, że Walentynki to dobry pretekst żeby zjeść coś pysznego i niecodziennego.
Nie martwcie się jeśli pierwsze sushi nie wyjdą Wam jak z obrazka, bo nie jest to łatwa sztuka. Moje pierwsze były przerażające, ale ucząc się na błędach doszłam do jako takiej wprawy. Oczywiście nie zostanę od razu sushi-masterem, ale przynajmniej nie wstydzę się mojego dzieła.
Najważniejszy i tak jest smak oraz to, że włożyłam serce w to, aby mój Narzeczony był zadowolony z Walentynkowej kolacji, mimo że teoretycznie nie obchodzimy Walentynek ;)
Dodatki oczywiście każdy dobiera takie jak lubi. Ja na przykład nie ufam świeżości ryb kupionych tak daleko od morza, więc wybieram wędzonego łososia i paluszki krabowe.

Sushi


Składniki:

  • ryż do sushi
  • algi nori
  • ocet ryżowy
  • cukier
  • dodatki: łosoś wędzony, paluszki krabowe, ogórek, awokado

Ryż płuczemy aż woda stanie się prawie przezroczysta.
Zalewamy go zimną wodą ok 3 cm nad jego powierzchnię i zagotowujemy pod przykryciem na dużym ogniu. Następnie zmniejszamy ogień i gotujemy 10 minut. Po tym czasie zdejmujemy z ognia i zostawiamy pod przykryciem na kolejne 10 minut żeby wchłonął resztę wody.
Gdy ryż trochę przestygnie doprawiamy go „sosem” z octu ryżowego i cukru (mniej więcej w proporcji pół na pół). Mieszamy.
Układamy ryż na nori, a na nim dodatki pokrojone w paski. Zawijamy – podobno łatwiej przy pomocy maty, ale ja wolę zwijać bez niej, bo mam większą kontrolę nad rozmiarem i kształtem każdego kawałka.
Kroimy powstałe rulony na kawałki – najlepiej takie „na jeden kęs”.
Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem przegryzanym między kolejnymi smakami sushi.



wtorek, 7 stycznia 2014

Azjatyckie pakieciki z papieru ryżowego

Witajcie po dłuższej przerwie. Niestety mimo góry jedzenia nie dodawałam postów ze Świąt, ponieważ nie było na to czasu... Po Świętach natomiast rozłożył mnie jakiś wirus i o jedzeniu, a tym bardziej godnym opublikowania, nie było mowy.
Jako, że zbliża się sesja, znalazłam czas, aby w końcu użyć papieru ryżowego, który zalegał w mojej szace kuchennej od dłuższego czasu. Bałam się, że coś nie wyjdzie, że będzie beznadziejne itp, ale okazało się, że to nie jest takie trudne. Oczywiście nie są to "Spring Rolls" jak z żurnala, wiele im do doskonałości brakuje pod względem wizualnym, ale jak można się inaczej nauczyć niż poprzez trening?

Moje "Spring Rolls" - sajgonki bez smażenia





 

Składniki:

  • 1/3 opakowania makaronu ryżowego (około)
  • opakowanie mrożonych warzyw azjatyckich bez sosu
  • kilka arkuszy papieru ryżowego
  • oliwa, oliwa z dodatkiem papryczki chilli (opcjonalnie), sos sojowy (bg), woda, sól
Makaron przygotowujemy tak aby był miękki. Ja musiałam dostosować sposób przygotowania do realiów, bo to co napisali na opakowaniu było bzdurą. Nie namoczył się w 10 minut, ani nawet 20, więc go wrzuciłam (już taki namoczony) na osolony wrzątek i gotowałam jakąś minutkę lub dwie, cały czas kontrolując sytuację.
Warzywa wrzucamy na gorącą oliwę i smażymy do miękkości, doprawiamy solą i sosem sojowym.
Mieszamy warzywa z makaronem.

Papier ryżowy delikatnie moczymy, nakładamy na niego nadzienie i zwijamy jak kto umie :)
Powtarzamy aż nadzienie się skończy i gotowe!

Smacznego!


środa, 4 grudnia 2013

Żółta sałatka na lunch oraz o zmianach słów kilka

Coraz rzadziej tu bywam, bo nie mogę robić dobrych zdjęć... Ciągle ciemno, a mój aparat nie ma możliwości zamontowania lampy zewnętrznej i gdy jest ciemno zdjęcia są często nieostre.
Dzisiaj mi się w końcu udało, ale musiałam walczyć używając prowizorycznej blendy :P
Ale to mało ważne, bo muszę napisać o czymś innym...

Od paru lat dręczą mnie różne problemy zdrowotne.  Kilka z nich badałam u lekarzy, ale niewiele mieli do powiedzenia. Nie szukali przyczyny tylko informowali o skutku - chorobie/schorzeniu/przypadłości, a następnie zapisywali kurację ten skutek leczącą.
Niestety nikt nie powiązał razem wszystkich objawów, które łączy jedno - mogą oznaczać nietolerancję glutenu.
Wiadomo, że w internecie można wyczytać dużo głupot, ale strony, na które wchodziłam były sprawdzone i wiarygodne. Ponadto jako dziecko miałam uczulenie na gluten (bardzo silne), które teoretycznie zniknęło.
Takie alergie mogą jednak pozostawać w uśpieniu i powrócić, dlatego postanowiłam odstawić gluten.
Odstawiam produkty, które mają gluten z założenia, a te ze śladowymi ilościami sobie oszczędzam. Zobaczymy co będzie potem.
Oznacza to, że ten blog zmieni się w miejsce w ogromnej przewadze bezglutenowe, ale postaram się, aby było smacznie i ciekawie :)

Jeśli chce się unikać glutenu jedzenie na mieście robi się dużo trudniejsze. Dlatego na uczelnię zamierzam nosić różne sałatki. Dziś pierwsza propozycja:

Sałatka ryżowa z kurczakiem

 

Składniki:

  • pierś kurczaka
  • woreczek ryżu basmati
  • spora łyżka kukurydzy konserwowej
  • spora łyżka pokrojonego ananasa z puszki
  • przyprawa curry, tandoori masala, sól, oliwa do smażenia
  • majonez
Kurczaka kroimy jak na kotlety i obtaczamy w soli i przyprawach. Smażymy na złoto.
Gdy ostygnie kroimy w kostkę i mieszamy z resztą składników i majonezem do smaku.
Smacznego! 



środa, 31 lipca 2013

Paella po raz kolejny

Oczywiście znowu trochę oszukana, bo oryginalnie paelli się nie miesza. Następna może już będzie bliższa tej prawdziwej, ponieważ mój najnowszy nabytek to patelnia specjalnie przeznaczona do przygotowywania tego dania. Niemniej, moja wersja jest naprawdę smaczna, podobnie jak poprzednia, którą znajdziecie tutaj - klik!
Tym razem postanowiłam ją zrobić ze względu na nadmiar pieczonego indyka, ale mimo, że powstała jako danie "resztkowe" nie umniejsza to jej walorów smakowych. :)

Paella 


Składniki:

  • szklanka ryżu 
  • ok 200g pieczonego indyka
  • kilka różyczek ugotowanego brokuła
  • pół puszki kukurydzy
  • garść posiekanych oliwek
  • spora garść mrożonych maślaków, lub innych leśnych grzybów
  • kilka nitek szafranu (opcjonalnie)
  • 2 litry bulionu warzywnego
  • oliwa (ja miałam z papryczką, aby nadać nieco ostrości potrawie)
Na patelni rozgrzewamy oliwę, wsypujemy ryż i smażymy, aż się zrobi przezroczysty. Następnie porcjami wlewamy bulion - na początek ok. szklanki, jak ryż wchłonie dolewamy kolejną itd.
Gdy ryż jest jeszcze twardy dodajemy maślaki, żeby się rozmroziły i oddały smak ryżowi.
Gdy ryż jest już praktycznie gotowy dodajemy pokrojonego indyka, oliwki, brokuła, kukurydzę i szafran.
Trzymamy całość na patelni tak długo, aż składniki staną się gorące a ryż zupełnie zmięknie (lub będzie al dente, co kto woli smakowo).

Smacznego!



poniedziałek, 17 czerwca 2013

Niby - Paella

Trochę kiepsko ostatnio z moją blogową aktywnością... Ale wszystko wina sesji, która mnie dopadła i będzie jeszcze trzymała co najmniej do 1.07, więc proszę o cierpliwość i wyrozumiałość.
Oprócz tego, że nie dodaję wpisów, po prostu nie jadłam ostatnio nic wymyślnego, bo nie mam czasu stać godzinami przy kuchence - choć serce mi pęka, bo chętnie bym postała.
Gdy w końcu pojawiła się wolniejsza chwila, na mocy przypadku, powstało to danie - inspirowane Paellą (czyt. Paeja!), aczkolwiek Hiszpanie, niekoniecznie by się zorientowali. Niemniej danie wyszło super, wszyscy się zachwycaliśmy i już myślimy o kolejnym podejściu. Cieszy zwłaszcza aprobata Mamy, która nie cierpi dań "jednogarnkowych" i nigdy nie lubiła krewetek, w właśnie one zdecydowały, że w ogóle zdecydowałam się na takie danie. Mrożone są przeważnie średnie, ale nam udało się kupić w oleju chilli i były pyszne!

Paella niekoniecznie tradycyjna

 

Potrzebujemy:

Na ok 4 porcje:
  • 1,5 szklanki ryżu - ja miałam basmati
  • ok 1,5-2 litry bulionu
  • ok 150g krewetek z oliwy, gotowanych
  • piersi kurczaka doprawionej ulubionymi przyprawami
  • warzyw: mrożonej fasolki szparagowej (2 kolory), lub świeżej (wtedy najpierw podgotować), kukurydzy z puszki (małej), oliwek czarnych
  • oliwy
  • soli
Kurczaka kroimy w kostkę i smażymy. Na drugiej patelni rozgrzewamy oliwę i wsypujemy ryż. Chwilę podsmażamy, a następnie zalewamy bulionem, w takiej ilości, aby ledwo co zakrywał ryż. Dodajemy fasolkę, aby robiła się razem z ryżem.
Dolewamy bulionu, za każdym razem gdy ryż go wchłonie, co jakiś czas próbując czy jest gotowy. Gdy jest prawie całkiem miękki dodajemy krewetki, kurczaka, kukurydzę i pokrojone oliwki. Przesmażamy wszystko razem jeszcze przez chwilę, aby smaki się wymieszały. Solimy do smaku.

Smacznego!



wtorek, 26 lutego 2013

Obiecana sałatka

    Powroty często są ciężkie... Dziś rozpoczęłam zajęcia w nowym semestrze i padam z nóg. Prawda jest taka, że nic tak nie męczy jak nic nie robienie, a w sumie tak można określić ten dzień. Zajęcia organizacyjne, okienko z powodu odwołanych zajęć i duuuużo czekania na przerwach, z których jedna potrwała 3 godziny...
Nie mówię, że się wynudziłam, bo w dobrym towarzystwie czas jakoś leci, a przy tym można się dowiedzieć różnych ciekawostek - wiedzieliście, że dziś jest dzień spania w miejscach publicznych? Haha!
Wczoraj przy okazji wpisu o pomidorowej wspominałam, że ryż to część tego, który ugotowałam na potrzeby sałatki obiecanej Narzeczonemu. Składniki znalezione w lodówce i szafkach, oraz niewątpliwe oczekiwane walory smakowe sprawiły, że jedyną słuszną decyzją była sałatka z tuńczyka.
   Sałatkę z tuńczykiem uwielbiam, dlatego podaję na nią kolejny przepis. Bardzo nie różni się od poprzedniego, ale każda innowacja, która się sprawdzi jest warta zapamiętania.

Sałatka z tuńczyka po raz drugi



Potrzebujemy:

  • puszki tuńczyka z sosie własnym
  • pół puszki kukurydzy Bonduelle z dodatkiem oliwek zielonych i czarnych (uwielbiam te nowe mieszanki)
  • jednego sporego ogórka kiszonego
  • pół torebki ryżu (najlepiej dodać tyle ile się chce - ja wolałam czuć smak innych dodatków a nie sam ryż)
  • mojonezu
  • soli i pieprzu
Mieszamy odsączonego tuńczyka z chłodnym ryżem, odsączoną kukurydzą z dodatkami i posiekanym ogórkiem. Dodajemy majonez i przyprawiamy do smaku - niby nic takiego, ale pyszna!

 P.S.  Na przyszłość podwoję ilość składników, bo znika w mgnieniu oka... :)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Pomidorowa dla czystego sumienia

Zawsze gdy wyrzucam jedzenie jestem wściekła. Wyrzucam sobie, że mogłam czegoś nie kupić bez planu wykorzystania, bo przez to kolejne pieniądze w błoto i wyrzuty sumienia, bo jak to tak? Wyrzucać lekką ręką jedzenie?
Nie lubię nawet sytuacji gdy ugotuje mi się za dużo ryżu, makaronu czy ziemniaków. Zwłaszcza ryż, makaron i kasza mnie złoszczą, ponieważ wiadomo, że nieugotowane mogą stać i stać, a jak je ugotuję to albo zjem od razu wszystko, albo na 99% zostaną wyrzucone...

W sobotę na cotygodniowych zakupach kupiłam włoszczyznę. Oprócz tego kupiłam śmietanę. Ryż z kolei to "nadmiar", który został po tym jak gotowałam ryż do sałatki, którą obiecałam Narzeczonemu. Sałatka innym razem, a teraz zupa (niby żadna filozofia, ale zawsze warto wrzucić).

Zupa pomidorowa (wegetariańska)

 

Potrzebujemy:

  • włoszczyzny
  • przecieru pomidorowego w kartoniku (0,5l)
  • ryżu
  • śmietany
  • soli, pieprzu, liści laurowych, ziela angielskiego, owoców jałowca, cukru
Włoszczyznę wkładamy do zimnej wody. Gdy się zagotuje dodajemy wszystkie przyprawy oprócz cukru i gotujemy 40 minut. Dodajemy przecier i doprawiamy do smaku cukrem i ewentualnie solą czy pieprzem.
Do miseczki wkładamy ugotowany ryż, nalewamy zupę i zdobimy kleksem śmietany. :)

    

piątek, 11 stycznia 2013

Risotto palce lizać

Nie przepadam za daniami "jednogarnkowymi" oprócz spaghetti bolognese, więc fanką risotto nigdy nie byłam. Jednak to konkretne wyszło fenomenalnie i w końcu przekonałam się do tego dania :)
Jednym składnikiem, który można by uznać za wymyślny to ryż do risotto, ale teraz już można go dostać w każdym większym sklepie :) Reszta składników to najprostsze co może być, a gdy mamy własny bulion zamiast kostkowego to nie można nic pod względem zdrowotności temu daniu zarzucić!

Risotto z indykiem, brokułami i grzybami


Potrzebujemy:

  • ryż do risotto ( u mnie na 3 porcje ok szklanki)
  • ok 200g polędwiczki z indyka
  • garść mrożonych brokułów (w zasadzie ile kto lubi)
  • kilku mrożonych grzybów (u mnie maślaki)
  • bulionu - myślę, że zeszło ok 750 ml, ale lepiej mieć zapas
  • masła
  • parmezanu
Indyka drobno kroimy, obsmażamy i niech czeka na swoją kolej.
Ryż wysypujemy na spód wybranego przez nas garnka. Podlewamy chlustem bulionu i mieszamy. Powtarzamy te czynności, aż będzie mniej więcej do połowy zrobiony. Wiem, że ciężko to określić, ale na oko - po jakichś 15 minutach  . Wtedy dodajemy resztę składników i mieszamy w razie konieczności podlewając jeszcze bulionem  aż ryż będzie al dente, a grzyby i brokuły gorące i miękkie. Na koniec dodajemy kawałek masła (ok łyżki) i ścieramy ok garść parmezanu. Podajemy gorące z białym winem i sałatką. Pycha!