Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smażone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smażone. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 stycznia 2016

Zostałam wege na 30 dni (albo dłużej) - kotlety z czerwonej fasoli(v)

W nowym roku często podejmujemy się różnych wyzwań, stawiamy sobie nowe cele i dokonujemy zmian w swoim życiu.
Ja po raz kolejny postanowiłam zostać wege na 30 dni. Pierwszy raz był jakieś 5 lat temu i dużo wniósł do mojej kuchni. Wróciłam wtedy do mięsa z czystego wygodnictwa - wszyscy w moim otoczeniu jedzą mięso, więc tak jest po prostu łatwiej.
Nie wiem, jak historia potoczy się tym razem. Może znów po 30 dniach skuszę się na kanapkę z szynką i wrócę do wszystkożerstwa. A może tym razem odstawię mięso na dłużej, albo nawet na zawsze?
Na razie nie stawiam sobie takich pytań, tylko wkraczam na nową ścieżkę, a co będzie, to będzie.

Wydarzenie organizowane jest przez "Viva! Akcja dla zwierząt" i ma na celu promocję weganizmu - ja nie zamierzam podejmować tak drastycznych kroków i rezygnuję tylko z mięsa (w tym ryb i owoców morza) i żelatyny. Jajka, mleko i miód pozostaną składnikiem mojej diety :)

Na pierwszy z 30 założonych bezmięsny obiadów zjadłam kotlety z czerwonej fasoli, z ziemniakami obficie posypanymi koperkiem i sporą porcją kapusty kiszonej.
Kotlety robi się bardzo prosto, łatwo się smaży, a smakują na prawdę świetnie :)


Kotlety z czerwonej fasoli


Składniki:


  • puszka czerwonej fasoli
  • łyżka mielonego siemienia lnianego zalanego dwiema łyżkami wody (lub jajko)
  • spora szczypta przyprawy do mielonego mięsa
  • 2-3 łyżki mąki orkiszowej + trochę do obtoczenia kotletów
  • olej do smażenia
Fasolę odsączamy z zalewy, blendujemy na w miarę gładką masę. Dodajemy siemię lniane, przyprawę i tyle mąki, żeby masa dawała się formować.
Lekko zwilżonymi dłońmi formujemy niewielkie kotlety, obtaczamy je w mące i smażymy na rozgrzanym oleju, aż będą rumiane z obu stron.

Smacznego!

niedziela, 10 stycznia 2016

Szkockie placki Drop Scones

Uwielbiam mieć czas o poranku i zrobić sobie placki. Nie udaje mi się to zbyt często, ale mimo tego, przerobiłam już sporo przepisów. Dziś chcę pokazać Wam przepis na szkockie Drop Scones, który podpatrzyłam u Filozofii Smaku.
Są lekkie, puszyste i i idealnie komponują się z dżemem, lub owocami.

Najwygodniej jest smażyć je na specjalnej małej patelni do placków, ponieważ wtedy łatwiej jest uzyskać podobny rozmiar każdego placuszka.

Drop Scones


Składniki:


  • 1 szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowej
  • pół szklanki mleka (u mnie bez laktozy)
  • 1 jajko
  • 1 łyżka oleju
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
  • 1,5 łyżki cukru
Wszystkie składniki dokładnie łączymy - najlepiej zrobić to trzepaczką, żeby nie było grudek. Odstawiamy ciasto na 15 minut żeby odpoczęło.
Na rozgrzaną patelnię wlewamy niewielkie porcje ciasta - smażymy placki z obu stron, aż będą rumiane.
Podajemy z dżemem, owocami, cukrem pudrem, lub tym, co macie pod ręką.

Smacznego!


niedziela, 8 listopada 2015

Pełnoziarniste pancakes

Odkąd dostałam syrop klonowy cały czas myślałam o usmażeniu prawdziwych, amerykańskich penkejków.
Okazało się, że są dużo łatwiejsze w przygotowaniu od tradycyjnych naleśników, pysznie puchate, a jednocześnie chrupiące na brzegach. Podane z kawałeczkiem masła i chlustem syropu klonowego stanowią śniadanie, do którego chce się wracać.

Pancakes


Składniki na dwie porcje:

  • szklanka mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
  • jajko
  • 30g oleju
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • dwie płaskie łyżki cukru
  • 3/4 szklanki mleka
W jednej misce łączymy mąkę, z proszkiem do pieczenia i cukrem. W osobnej mieszamy jajko, olej i mleko.
Łączymy zawartość obu misek i dokładnie mieszamy.
Smażymy niewielkie placuszki na suchej patelni, z obu stron, na złoty kolor. 

Podajemy z masłem, syropem klonowym, lub innymi słodkimi dodatkami.

Smacznego!


poniedziałek, 26 października 2015

Lekkie zrazy z kurczaka

Przerabianie dań tradycyjnych na nowe wersje, to jedna z tych rzeczy, które w kuchni sprawiają mi największą radość. Tym razem na warsztat wjechały zrazy, w wersji szybszej i chudszej.
Przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale na prawdę warto, ponieważ efekt smakowy wynagradza cały trud.

Zrazy z kurczaka


Składniki:


  • pierś z kurczaka
  • około 200g pieczarek
  • cebula
  • duży ogórek kiszony
  • papryczka chili (opcjonalnie)
  • pół pęczka natki pietruszki
  • szklanka bulionu
  • sól, pieprz do smaku
Pierś kroimy w chude plastry i rozklepujemy jak najcieniej, doprawiamy solą i pieprzem.
Pieczarki  i cebulę siekamy w kostkę. Na odrobinie oleju szklimy cebulę, dorzucamy pieczarki i smażymy aż zmniejszą objętość. Jeżeli puszczą wodę, to zlewamy ją z patelni - zależy nam, aby pieczarki były suche. Siekamy papryczkę i natkę, dorzucamy do pieczarek. Smażymy jeszcze chwilę aby smaki się połączyły. Doprawiamy całość solą i pieprzem do smaku.
Ogórek kroimy w wąskie paski - mają mieć długość podobną do najszerszego miejsca każdego z plastrów kurczaka.
Na każdy plaster kurczaka nakładamy trochę farszu z pieczarek i po dwa paski ogórka. Zawijamy ciasno i spinami wykałaczkami.
Obsmażamy roladki z każdej strony, aż będą zrumienione.
Podsmażone zrazy przekładamy do garnka i zalewamy bulionem. Dusimy całość pod przykryciem, przez około 20 minut.

Smacznego!

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Bezglutenowy omlet z płatków jaglanych

Leniwe, pyszne śniadania, to coś co uwielbiam. W końcu ile można jeść szybkie kanapki, czy jogurt z musli.
W przeciwieństwie do większości dziewczyn z blogów śniadaniowych preferuję raczej wytrawne śniadania. Jednak czasem najdzie mnie ochota na puszysty, słodki omlet. Tak było wczoraj.
Akurat dorwałam gazetę BeActive i znalazłam tam przepis na omlet, do którego zamiast mąki, dodajemy płatków owsianych.
Ja postanowiłam zamienić je na jaglane - żeby konsystencja była gładsza. Wyszło pysznie!

Omlet jaglany


Składniki:

  • 2 jajka
  • 4 łyżki płatków jaglanych
  • łyżka miodu
  • owoce na wierzch (u mnie nektarynka)
  • łyżka oliwy do smażenia
Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy na sztywną pianę. Do żółtek dodajemy płatki jaglane i miód, dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy białka i delikatnie mieszamy, żeby nie straciły puszystości.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wylewamy naszą omletową masę. Smażymy z obu stron, aż będzie rumiany.
Na wierzchu układamy owoce i już!

Smacznego!

środa, 15 kwietnia 2015

Kotlety drobiowo-warzywne (z zupy)

Kocham zupy, ale zawsze trochę mnie boli wyrzucanie włoszczyzny i mięsa, na których był ugotowany wywar. Ostatnio naszło mnie na pomidorową, ale uznałam, że tym razem nic nie może się zmarnować.
Pomyślałam, że przerobię resztki na kotlety i tak właśnie zrobiłam.

Kotlety okazały się naprawdę smaczne, lekko słodkie i delikatne. Szybkie i tanie - tak, jak najbardziej lubię w zalatane dni!

Uwaga: warzywa i mięso wyjmujemy z wywaru, przed dodaniem czegokolwiek co mogłoby wpłynąć na ich smak - na przykład koncentrat pomidorowy.

Kotlety resztkowe



Składniki:

  • 3 gotowane udka z kurczaka
  • 3 gotowane marchewki
  • 2 małe ugotowane pietruszki
  • kawałek gotowanego selera
  • otręby żytnie (do zagęszczenia masy)
  • jajko
  • sól, pieprz
Mięso oczyszczamy ze skórek i kości, lekko rozdrabniamy. Warzywa kroimy w kostkę. Blendujemy z mięsem na gładką masę. Dodajemy jajko i otręby - tyle, żeby dało się formować kotlety. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Formujemy małe kotleciki i smażymy na rumiany kolor, albo (ja tak zrobiłam) pieczemy 20 minut w 200 stopniach.

Smacznego!



wtorek, 11 listopada 2014

Proste, pełnoziarniste placuszki - Tiganites

Muszę przyznać, że nie jestem mistrzem smażenia placków. Brakuje mi cierpliwości i  często chcę je przewracać za szybko, a przez to się rwą, rozwalają  i jest dramat.
Te placki wyjdą za to każdemu - nawet plackowemu debiutantowi, nawet plackowej nieudacznicy.

Ciasto wychodzi gęste w sam raz, a ponadto bardzo szybko ścina się na patelni, dzięki czemu możemy uzyskać pożądany kształt i rozmiar, a na dodatek bez problemu przewracać je na drugą stronę.

Przygotowanie ich nie zajmuje dużo czasu, więc naprawdę, szczerze polecam je na pyszne, leniwe śniadanie.

Przepis mam stąd: klik!

Tiganites



Składniki na dwie porcje:

  • pół szklanki mąki orkiszowej jasnej
  • pół szklanki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 3/4 szklanki mleka (u mnie bez laktozy)
  • jajko od szczęśliwej kurki
  • łyżka cukru
  • łyżka oliwy + trochę do natłuszczenia patelni
 Wszystkie składniki mieszamy dokładnie, aż się połączą. Odstawiamy na 15 minut, żeby ciasto odpoczęło a następnie znów mieszamy.
Rozgrzewamy i lekko natłuszczamy patelnię. Porcjami wlewamy ciasto i staramy się pilnować, żeby na patelni powstawały małe placuszki. Smażymy dokładnie z obu stron.

Podajemy z jogurtem, miodem i prażonymi orzechami (których akurat u mnie brak).

Oczywiście można je też zajadać z dżemem lub kremem czekoladowym - przecież nikt Wam do talerza nie zagląda ;) W każdej wersji będą pyszne!

Smacznego!

 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Kotlety z bobu

Już wspominałam, że kocham bób? KOCHAM BÓB! Oczywiście najmocniej z postaci ugotowanej i już, ale przecież trzeba się rozwijać.
Kolejne bobowe danie, które postanowiłam wypróbować to kotlety z bobu.
Robi się je szalenie łatwo, a są pyszne i stanowią świetną opcję na obiad, gdy nie mamy ochoty na mięso i rybę.

Kotlety z bobu


Składniki (na 6 niedużych kotletów):

  • 250g bobu
  • jajko
  • 4-5 łyżek otrąb owsianych
  • sól, pieprz do smaku
Bób wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy do miękkości (około 15 minut). Obieramy go z łupinek "tłuczemy" (tłuczkiem do ziemniaków) - masa bobowa nie musi być idealnie gładka, kawałki bobu nie są problemem :)
Doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy jajko i tyle otrąb aby nasza masa dawała się formować.
Smażymy na rozgrzanej oliwie z obu stron, do zrumienienia.

Ja je podałam z chlebkami żytnimi i sałatką z pomidorów, cebuli i sosu majonezowo-jogurtowego.

Smacznego!

Wegetariański obiad III

środa, 4 czerwca 2014

Najlepsze śniadanie - omlet z twarogiem i dżemem

Dziś naszła mnie ogromna ochota na omlet na słodko. Miałam trochę czasu rano, więc postanowiłam z nią nie walczyć, tylko sprawić sobie taką przyjemność na śniadanie.
Może to nic wielkiego, ale naprawdę rzadko jadam omlety i chyba nigdy nie robiłam go samodzielnie (wiem, wstyd). Wyszedł mi taki jak trzeba, więc jestem zadowolona z efektu.

Wiele przepisów, które widywałam, traktuje nazwę "omlet" jako określenie jajecznicy niemieszanej podczas smażenia. Po prostu jajka i już. U mnie jadało się zawsze inaczej, więc podaję Wam przepis na mój omlet.


Omlet na słodko


Składniki:

  • 2 jajka
  • 2 łyżki wody
  • 2 łyżki mąki (niepszennej) 
  • szczypta soli
  • oliwa do smażenia
Jajka dokładnie mieszamy z wodą, przy użyciu trzepaczki. Dodajemy mąkę i znów energicznie mieszamy, aby nie było grudek.
Na patelni rozgrzewamy trochę oliwy i wylewamy ciasto. Smażymy z jednej strony, aż będzie prawie całkiem usmażony i przekręcamy. Smażymy z drugiej strony, aż brzegi się wywiną.

Przekładamy na talerz. Na połowę omleta wykładamy gruby plaster twarogu, który lekko rozsmarowujemy. Dokładamy sporą łyżkę dżemu i składamy omlet na pół.

Smacznego!


niedziela, 4 maja 2014

Uproszczone curry z kurczakiem

Ostatnie dni przyniosły chłód i deszcz. Znów zamiast lodów dla ochłody zaczęłam marzyć o daniach rozgrzewających i sycących. Naszła mnie więc ochota na coś ostrego i kremowego zarazem, a nic nie spełnia lepiej tych kryteriów niż pokaźna porcja curry.
Niestety nie miałam pasty curry, ani składników, których się do niej używa oryginalnie. Postanowiłam więc uprościć ten przepis i dostosować do produktów, które łatwo mi było zdobyć.
Mleko kokosowe, na szczęście, można już zdobyć w większości większych sklepów. Polecam wybrać się po nie do Lidla, bo tam jest tanie i większa puszka niż widziałam w innych sklepach.
Warzywna mrożonka azjatycka, również jest ogólnodostępna, podobnie jak zwykła przyprawa curry.
Ryż tajski jaśminowy (jest w Lidlu) można zastąpić zwykłym. Polecam Wam to danie, zwłaszcza jeśli nie chcecie wydawać góry pieniędzy na orientalne składniki, lub po prostu nie macie do nich dostępu.
Moim zdaniem ta wersja wcale nie ustępuje w niczym oryginałowi. Może tylko "lans" mniejszy ;)

Moje curry


Składniki:

  • podwójna pierś z kurczaka
  • dwa ząbki czosnku
  • czerwona cebula
  • kilka suszonych ostrych papryczek (ja dałam 5 malutkich i było piekło na ziemi - uważajcie!)
  • puszka mleka kokosowego
  • opakowanie mrożonych chińskich warzyw (bez przypraw)
  • mieszanka curry
  • sok z jednej cytryny (lub limonki - będzie bardziej azjatycko)
  • sól, pieprz
  • oliwa do smażenia
  • ryż jaśminowy (lub zwykły) do podania
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę. Cebulę siekamy, czosnek ścieramy na drobnych oczkach, lub przeciskamy przez praskę. Papryczki kruszymy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy cebulę, czosnek, papryczki. Gdy cebula się zeszkli wsypujemy łyżkę przyprawy curry, smażymy chwilę i wrzucamy mięso. Smażymy aż się zrumieni. Dodajemy warzywa i smażymy aż będą ciepłe. Dodajemy sok z cytryny i mleko kokosowe. Dusimy całość około 15 minut.
Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Podajemy z ugotowanym ryżem.

Smacznego!


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Makaron z mini klopsikami

Czasami człowiek po prostu ma ochotę na klasykę. Ja od dawna mam smaka na spaghetti bolognese, ale nie mogę nigdzie dostać makaronu niepszennego o tym kształcie...
Skoro makaronu brak, to i sos trochę zmodyfikowałam. Wiem, że we Włoszech czy USA przeważnie spaghetti je się z klopsikami, ale ja wolałam robić szybką wersję, po prostu przysmażając mięso mielone.
Dziś jednak miałam mięso, które zostało po burgerach, które już kiedyś pokazywałam (klik! klik!), a ono lepiej się prezentuje uformowane, więc postawiłam na malusie klopsiki.

Wyszło smacznie, lekko i tak jak chciałam! :)

Makaron z klopsikami


Składniki:

  • mięso mielone z indyka z serkiem - tak jak tu (klik!)
  • sos pomidorowy - miksowane pomidory
  • bazylia, oregano, sól, pieprz
  • oliwa
  • makaron (u mnie bezglutenowe świderki)
Z mięsa formujemy jak najmniejsze kuleczki i obsmażamy na gorącej patelni - najlepiej na leciutko posmarowanej oliwą i partiami. Nie wolno smażyć ich za dużo na raz, bo jak puszczą wodę, to mogą zacząć się gotować, a tego na tym etapie nie chcemy.
Usmażone klopsiki zalewamy sosem pomidorowym, który doprawiamy solą, pieprzem i ziołami.
Makaron gotujemy al dente i zalewamy sosem. Pycha!

środa, 16 kwietnia 2014

Kotlety z tuńczyka

„Kotlety można zrobić ze wszystkiego”. W imię tej zasady przygotowałam sobie kolejną eksperymentalną wersję tej potrawy. Tym razem postanowiłam wykorzystać puszkowanego tuńczyka, bo coś jeść trzeba, a nie miałam żadnego świeżego mięsa w lodówce.

Odkąd nie jem mąki pszennej mam problem z zagęszczaniem masy na kotlety, bo najlepsza bylaby bułka tarta. Na szczęście wczoraj przyszła do mnie kurierem miła paczka od firmy Kupiec, a w niej między innymi otręby owsiane, które okazały się wspaniale współpracować z moją masą na kotlety! Otręby są bardzo drobniutkie, więc po dodaniu otrzymujemy konsystencję zbliżoną do tej, jaka byłaby po dosypaniu bułki tartej. Ponadto nasze danie od razu staje się zdrowsze ;)

Do moich kotletów dodałam jeszcze kiełki i pokrojone pomidory suszone, ale tak naprawdę można do nich dodać co się chce. Można też zrobić je bez dodatkowych składników, ale ja wolę takie urozmaicone :)
Nie soliłam masy, bo tuńczyk w sosie własnym jest lekko słonawy, a ja nie przepadam za słonymi rzeczami (od niedawna).

Kotlety z tuńczyka


Składniki (na 4-5 kotletów):

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • jajko
  • 3 łyżki otrąb owsianych
  • dwie łyżki kiełków brokuła (opcja)
  • 2 suszone pomidory z oliwy (opcja)
  • oliwa do smażenia

Tuńczyka odsączamy z zalewy. Przekładamy do miski i rozdrabniamy widelcem. Dodajemy jajko, otręby, kiełki i pokrojone w kostkę suszone pomidory. Mieszamy.
Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wilgotnymi dłońmi formujemy małe kotlety i układamy je na nagrzanej patelni. Smażymy z obu stron, do zrumienienia.
Po usmażeniu przekładamy je na papierowy ręcznik, aby wchłonął nadmiar tłuszczu.

Smacznego!



czwartek, 3 kwietnia 2014

Kotlety z zielonej soczewicy

Ostatnio jadłam sporo kurczaka i indyka. Doszło do sytuacji, w której dostałam awersji do moich ulubionych gatunków mięsa i musiałam je odstawić, bo przez gardło kolejna porcja drobiu by mi nie przeszła.
Coś jednak jeść trzeba, a jeśli dodatkowo nie przepada się za wołowiną i wieprzowiną, a do tego jedzenie ma być miękkie, bo wyrzynają się ósemki, to kotlety wege są bardzo na miejscu.
Początkowo miałam w planach kotlety z ciecierzycy, albo wręcz falafle, ale przy okazji innego dania ugotowało mi się za dużo soczewicy. A przecież nie wyrzucę! Postanowiłam na szybko z niej zmontować kotlety z dodatkiem ostrych przypraw i opłaciło się.
Po raz kolejny przekonałam się, że soczewica jest wspaniała i zawsze smaczna :)

Kotlety soczewicowe


Składniki:

  • szklanka ugotowanej zielonej soczewicy
  • pół szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (około - ma lekko zagęścić masę)
  • jajko
  • łyżeczka przyprawy harissa
  • pół łyżeczki słodkiej papryki
  • sól, pieprz
Soczewicę lekko rozdrabniamy widelcem. Mieszamy z jajkiem i kaszą jaglaną. Doprawiamy, mieszamy i smażymy na dobrze rozgrzanym oleju aż się zrumienią.
Najlepiej robić je nieduże i płaskie, bo inaczej mogą się rozpadać!
Pyszne na ciepło i na zimno.
Polecam z czystym sumieniem ;)


środa, 15 stycznia 2014

Moje pierwsze bezglutenowe naleśniki

Naleśniki ze szpinakiem to jedno z moich najukochańszych dań. Sprawia to, że nie wyobrażam sobie zrezygnować z tej przyjemności i musiałam się przełamać i spróbować usmażyć naleśniki zgodne z moją dietą. Z pomocą przyszła w strona Bez okruszka, na której znalazłam kilka propozycji przepisów na bezglutenowe naleśniki.
Wybrałam przepis na naleśniki kukurydziane. Trochę się bałam, że nie będą chciały się ładnie smażyć, że będą przywierać lub się rozpadać, ale nic z tych rzeczy! Faktycznie są nieco delikatniejsze i trzeba uważać żeby ich nie podziurawić, ale smażą się bardzo dobrze i nawet mi, a nie jestem mistrzynią naleśników, udało się wszystkie sztuki usmażyć z obu stron ;)
Smutno mi, że na zdjęciu załapały się "wąsy" od tych mniej kształtnych naleśników, bo to obnaża fakt, że nie wyszły mi stuprocentowo foremne i śliczne, ale takie jest życie. Nie mogę powtórzyć zdjęć, bo aparat się rozładował, a chcę się z Wami podzielić nową wiedzą i dlatego postanowiłam się nie przejmować.

Pewnie znalazłam czas na smażenie naleśników, bo powinnam się uczyć, tak swoją drogą...


Naleśniki bezglutenowe ze szpinakiem


Składniki:

  • 80g mąki ziemniaczanej
  • 200g kukurydzianej
  • 2 jajka
  • pół łyżeczki soli
  • ok 500 ml wody
  • 2 łyżki oleju
Nie będę Wam pisała jak je zrobić, bo to byłoby praktycznie kopiuj-wklej ze strony, na której znalazłam przepis, dlatego podaję po prostu link do oryginału: klik klik!

Na nadzienie:
  • małe opakowanie mrożonego szpinaku w liściach
  • kilka łyżeczek serka mascarpone
  • ząbek czosnku
  • sól
  • ser camembert
Szpinak wrzucamy do garnka i rozmrażamy. Gdy się zagotuje dodajemy serka (na oko, do smaku), ząbek czosnku i sól. Zagotowujemy ponownie i odstawiamy.

Na każdy naleśnik wykładamy porcję szpinaku i kilka kawałków sera pleśniowego. Zawijamy i jemy ze smakiem :)

Smacznego!


niedziela, 8 września 2013

Drobiowe roladki ze szpinakiem

Nie mam dziś siły na rozpisywanie się. Poprawię się następnym razem. Dziś po prostu zaprezentuję Wam przepis na roladki ze szpinakiem.

Roladki z indyka z nadzieniem szpinakowym

 

Składniki:

  • Sznycle z indyka (ja miałam 6)
  • Opakowanie mrożonego szpinaku - może być naturalny przyprawiony jak lubicie, ale ja akurat miałam w sosie serowym i doprawiłam go jedynie czosnkiem
  • Sól
  • Pieprz
  • Oliwa do smażenia
  • Nitka/ Wykałaczki
Sznycle cienko rozbijamy, doprawiamy solą i pieprzem. Szpinak przygrzewamy i doprawiamy jak chcemy - najlepiej solą i czosnkiem, ewentualnie śmietaną czy jajkiem.

Na każdy sznycel nakładamy niedużą łyżkę szpinaku i porządnie zawijamy nasze roladki. Obwiązujemy je nitką (białą, żeby nie było akcji w stylu Bridget Jones :)) lub spinamy wykałaczkami.

Smażymy na rozgrzanej patelni, aż się zetną z obu stron, a następnie dusimy ok 10 minut, aby mieć pewność, że w środku też są zrobione.

Jemy je z ulubionymi dodatkami - ja z ziemniakami i smażonymi pieczarkami. Mniam!