środa, 14 sierpnia 2013

Najprościej - najsmaczniej: Marchewka

Czasami nie trzeba kombinować i wydziwiać. Czasami najlepszym rozwiązaniem jest najprostszy obiad kojarzący się z dzieciństwem, czyli po prostu Comfort Food niejednokrotnie pokazuje swoją przewagę nad szaleństwem w kuchni.

Oczywiście czasem lubię również zaszaleć, nie mówię, że nie. Jednak po powrocie z wakacji przeważnie mam zapotrzebowanie na prawdziwą domową kuchnię.

Ta marchewka to esencja Comfort Food. Uwielbiam ją od zawsze i kojarzy mi się z niedzielnymi obiadami u babci i spokojnymi obiadami u mnie w domu.

P.S. Teraz jest na nią najlepszy czas, bo potem marchewki nie są tak pyszne!

Jarzynka z marchewki


Potrzebujesz:


  • ok 0,5 kg marchewki
  • cukru
  • soli
  • łyżki mąki
Marchewkę kroimy w kostkę. Zalewamy niewielką ilością wody - byle tylko zakryła nasze kosteczki. Dodajemy odrobinę cukru i gotujemy marchew do miękkości - ok 15 minut. Następnie mąkę rozrabiamy z odrobiną zimnej wody i wlewamy do garnka z marchewką. Gotujemy jeszcze chwilę aż zgęstnieje, doprawiamy do smaku i gotowe.

Smacznego!





poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Nóżki miodowo - tajskie z pieczoną cukinią

Halo halo! Witam po długiej przerwie spowodowanej oddawaniem się przeze mnie wypoczynkowi nad polskim morzem.

Kolejny raz znajduję zastosowanie dla maksymy, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, ponieważ wolę moje własne łóżko od "pachnącego" stęchlizną, zarwanego w połowie łóżka, w którym przyszło mi przespać ostatnie 7 nocy...

Kolejna rzecz: wolę mój aparat "domowy" od tego, który zabrałam ze sobą, bo byłoby mi go mniej szkoda gdyby się zapiaszczył. Nie zapiaszczył się, ponieważ był od początku zepsuty i spędził cały wyjazd w walizce... Dlatego już ostrzegam przed jakością zdjęć, które pojawią się w poście o wakacjach - za ich jakość można podziękować mojej Xperii...

Ale na razie nie ma co płakać, bo dziś są całkiem udane kurze nóżki, więc skupmy się na nich:

Nóżki miodowo - tajskie i pieczona cukinia


Potrzebujemy:

  • 6 nóżek kurczaka
  • dwóch łyżek miodu
  • dużej łyżki zielonej pasty curry
  • łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • soli
  • oliwy
  • cukinii
  • ulubionych ziół
Nóżki płuczemy, układamy w żaroodpornym naczyniu. Przygotowujemy marynatę: oliwę łączymy z miodem, curry, papryką i solą. Zalewamy nóżki i odstawiamy (jak zawsze w przypadku marynaty - im dłużej tym lepiej).
Cukinię kroimy w ćwierćplasterki (jest coś takiego? jeśli nie to mam nadzieję łatwo domyślić się o co mi chodzi). Blachę wykładamy papierem do pieczenia lekko natłuszczonym. Wykładamy cukinię, którą również delikatnie smarujemy oliwą i oprószamy ulubionymi ziołami i odrobiną soli.

Kurczaka pieczemy 40 minut, a cukinię 30 w 200 stopniach.



Smacznego! 

czwartek, 1 sierpnia 2013

"Keks" bez dodatku tłuszczu

Cudzysłów jest tu użyty naumyślnie i nie aby pokazać, że umiem wyczyniać takie cuda na klawiaturze.
Nie chwaląc się klawiatura nie ma dla mnie tajemnic, taka jestem komputerowa, o!

Cudzysłów wynika z faktu, iż określenie keks to trochę jakby kopertówkę nazwać całkiem przyzwoitą torbą podróżną, bo pochodzą z tego samego "gatunku" - czyli służą do noszenia w nich mniej lub bardziej podręcznego ekwipunku.

W tych okolicznościach ciężko mi nazywać z pełną powagą "keksem" coś co jest biszkoptem z dodatkiem garści orzechów włoskich i 2 garści rodzynek, które należało zużyć, bo kuchni pojawił się ich zdecydowany nadmiar. Nie mówię, że w biszkopcie jest coś złego, bo co to, to nie! Robi się go w chwilę, piecze się przecież sam, same plusy. Tylko chciałam rozwiać Wasze nadzieje na kawał porządnego, praworządnego keksu. Ale i tak polecam spróbować - w końcu jak coś jest bez tłuszczu to mniejsze wyrzuty sumienia podczas wyskubywania z talerzyka okruszków, po trzecim już z kolei kawałku :)

"Keks"

 

Składniki:

  • 150g mąki
  • 150g cukru
  • 2 jajka
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok 150g bakalii
 Jajka ubijamy z cukrem. Następnie dodajemy mąkę i proszek dopieczenia. Miksujemy na gładką masę. Dodajemy bakalie (gdy mamy większe orzechy siekamy je na mniejsze fragmenty), mieszamy, przekładamy do wyłożonej papierem keksówki (chudej i wysokiej). Pieczemy ok 30 minut w 180 stopniach.

Jemy ze smakiem, nie przejmując się, że keks to ciasto świąteczne - to jest "keks", absolutnie całoroczne ciasto.






P.S. Czy Wasza autokorekta też żywi nieuzasadnioną urazę do słowa "keksówka"? Może ono nie istnieje, a ja żyłam w nieświadomości?

P.P.S. Jutro wyjeżdżam na tydzień nad morze, więc nie wiem kiedy pojawi się kolejny wpis, ale będę tęskniła :*

środa, 31 lipca 2013

Paella po raz kolejny

Oczywiście znowu trochę oszukana, bo oryginalnie paelli się nie miesza. Następna może już będzie bliższa tej prawdziwej, ponieważ mój najnowszy nabytek to patelnia specjalnie przeznaczona do przygotowywania tego dania. Niemniej, moja wersja jest naprawdę smaczna, podobnie jak poprzednia, którą znajdziecie tutaj - klik!
Tym razem postanowiłam ją zrobić ze względu na nadmiar pieczonego indyka, ale mimo, że powstała jako danie "resztkowe" nie umniejsza to jej walorów smakowych. :)

Paella 


Składniki:

  • szklanka ryżu 
  • ok 200g pieczonego indyka
  • kilka różyczek ugotowanego brokuła
  • pół puszki kukurydzy
  • garść posiekanych oliwek
  • spora garść mrożonych maślaków, lub innych leśnych grzybów
  • kilka nitek szafranu (opcjonalnie)
  • 2 litry bulionu warzywnego
  • oliwa (ja miałam z papryczką, aby nadać nieco ostrości potrawie)
Na patelni rozgrzewamy oliwę, wsypujemy ryż i smażymy, aż się zrobi przezroczysty. Następnie porcjami wlewamy bulion - na początek ok. szklanki, jak ryż wchłonie dolewamy kolejną itd.
Gdy ryż jest jeszcze twardy dodajemy maślaki, żeby się rozmroziły i oddały smak ryżowi.
Gdy ryż jest już praktycznie gotowy dodajemy pokrojonego indyka, oliwki, brokuła, kukurydzę i szafran.
Trzymamy całość na patelni tak długo, aż składniki staną się gorące a ryż zupełnie zmięknie (lub będzie al dente, co kto woli smakowo).

Smacznego!



wtorek, 30 lipca 2013

Prosta sałatka z brokułem

Sałatki i surówki to moja zmora. Bardzo je lubię, ale często mam kłopot z wymyśleniem jakiejś innej niż zazwyczaj jem. Przeważnie jadam sałatkę grecką, pomidory ze szczypiorkiem/cebulą, lub miks gotowanych warzyw. Jednak to się łatwo nudzi i potrzebowałam jakiejkolwiek odmiany.
Dodatkowy szkopuł z sałatkami i surówkami jest taki, że gdy czytam jakiś przepis moja pierwsza myśl to "jakim cudem ja na to nie wpadłam", ponieważ większość z nich jest banalnie prosta i da się ją przygotować ze składników, które akurat są pod ręką lub łatwo dostępne.
Tak właśnie było z tą sałatką, więc podam Wam przepis na wypadek, gdybyście też mieli podobne sałatkowe problemy :)

Sałatka z brokułem


Składniki:

  • ugotowany, podzielony na różyczki brokuł
  • 2 pomidory
  • kilka oliwek (opcjonalnie)
  • łyżka majonezu
  • 2 łyżki jogurtu
  • sól, pieprz - ewentualnie czosnek
  • kilka kaparów (opcjonalnie)
Na półmisku układamy brokuł, a na nim pomidory pokrojone na ósemki. Posypujemy oliwkami.
Z majonezu, jogurtu, soli, pieprzu i kilku kaparów robimy sos. Polewamy nim warzywa, lub podajemy go osobno i każdy decyduje jaka ilość sosu mu odpowiada.

Smacznego!



poniedziałek, 29 lipca 2013

Kisiel z czerwonej porzeczki

To jedna z tych rzeczy, które mnie osobiście nie zachwycają ze względu na konsystencję. Jednak smak jest naprawdę super, więc sądzę, że wszystkim normalnym ludziom raczej będzie smakowało :)
Ten kisiel jest oprócz tego, że smaczny, to naprawdę zdrowy, ponieważ owoce nie są poddawane obróbce cieplnej, dzięki czemu zachowują wszystko co w nich najlepsze :)

Kisiel porzeczkowy


Składniki:

  • czerwona porzeczka (ja miałam standardowe pudełko)
  • woda
  • mąka ziemniaczana/skrobia ziemniaczana
  • cukier/miód do smaku
Porzeczkę miksujemy i przecieramy przez gęste sitko. Na szklankę uzyskanego soku/przecieru zagotowujemy szklankę wody. Do wrzącej wody wsypujemy mąkę ziemniaczaną (1 łyżka na 1 szklankę płynu, więc jeśli mamy szklankę porzeczek i szklankę wody to 2 łyżki mąki), zdejmujemy z ognia i energicznie mieszamy. Gdy mąka się dobrze rozprowadzi w wodzie dodajemy do tejże mikstury nasz sok porzeczkowy i dokładnie mieszamy. Dosładzamy do smaku, mieszamy i zajadamy!

Smacznego!


Na zdjęciu załapał się też  dwukolorowy sernik (klik!)  :)



 

niedziela, 28 lipca 2013

Dwukolorowy sernik (bezglutenowy)

26 lipca moja mama, jak wszystkie inne Anny obchodzi imieniny. Co to za imieniny bez ciasta, można się zastanawiać, więc oczywiście jakieś ciasto pojawić się musiało :)
Upał i duchota nie dają wystać w kuchni zbyt wiele czasu, dlatego najlepszą opcją był ten sernik - smaczny, szybki i prosty w wykonaniu. Robiłam go po raz pierwszy, więc o tym, że smaczny jeszcze wtedy nie wiedziałam, ale na tym polega magia zdjęć w książkach kucharskich - uwierzyłam zmysłowi wzroku i nie pomyliłam się! Sernik jest smaczny, czekoladowy w sam raz, lekki i delikatny. Właśnie taki jak lubię.
Jako, że w jego składzie nie ma mąki pszennej, ponieważ nie posiada spodu z ciasta, jest on absolutnie bezglutenowy, co zawsze mnie cieszy, bo mam wrażenie, że gluten za mną nie przepada... :)

Przepis zainspirowany specjalnym wydaniem Biblioteczki Poradnika Domowego - Serniki, szarlotki, makowce - zmodyfikowany

Sernik w dwóch kolorach


Potrzebujesz:

  • pół kilograma mielonego twarogu
  • 4 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 50g masła
  • łyżki mąki ziemniaczanej
  • łyżki kakao
Oddzielamy białka od żółtek. Ucieramy na puch żółtka z masłem i połową cukru. Stopniowo dodajemy ser i miksujemy.
Ubijamy pianę z białek stopniowo dodając pozostały cukier. Delikatnie łączymy pianę z masą serową, dokładnie mieszamy i dodajemy mąkę ziemniaczaną. Znów dokładnie mieszamy.
Dzielimy masę na dwie części: pierwszą część wylewamy na spód wyłożonej papierem formy, drugą mieszamy z kakao i wykładamy na wierzch. Delikatnie mieszamy widelcem, tak aby masy się lekko przemieszały, ale zachowały odrębność.

Pieczemy ok 40 minut w 180 stopniach.

Smacznego!