Wszystkim Wam, którzy mnie odwiedzacie, wspieracie, komentarzami dodajecie sił i zapału, a także wszystkim tym, którzy może kiedyś tu zajrzą życzę Wesołych, ciepłych i spokojnych Świąt, spełnienia marzeń i aby świąteczne przysmaki "poszły" tam gdzie chcecie, a nie odkładały się w złych miejscach :)
Najlepszego Kochani!
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
Ulubiony mazurek
Tak wiem... mazurek kajmakowy to nuda, "mainstream" i ogólnie klapa. Ale co ja poradzę, że go uwielbiam i nie wyobrażam sobie Świąt bez tego cudeńka? Nie zdążę już upiec jakiegoś cuda na patyku, żeby poczuć się bardziej twórcza itp, dlatego zaprezentuję Wam właśnie ten "nudny, pospolity" mazurek kajmakowy, który jest PRZEPYSZNY i nic na to nie poradzicie!
Jest na najlepszym kruchym cieście, z przepisu, który zawsze wychodzi, na wierzchu ma przesłodki kajmak... nic więcej mi nie potrzeba. Mam nadzieję, że do jutra jakoś wytrzymam nie pochłaniając go w całości :)
Moje ozdoby są wycięte foremkami z lukru plastycznego. Sporo zabawy i efekt ciekawszy niż gotowe kwiatuszki czy jajeczka :)
I tyle moi drodzy :) Jeśli jeszcze nie macie mazurka to za pół godziny możecie mieć.
Jest na najlepszym kruchym cieście, z przepisu, który zawsze wychodzi, na wierzchu ma przesłodki kajmak... nic więcej mi nie potrzeba. Mam nadzieję, że do jutra jakoś wytrzymam nie pochłaniając go w całości :)
Moje ozdoby są wycięte foremkami z lukru plastycznego. Sporo zabawy i efekt ciekawszy niż gotowe kwiatuszki czy jajeczka :)
Mazurek kajmakowy
Potrzebujemy:
- ciasta kruchego z tego przepisu
- puszki kajmaku
- ozdóbek
I tyle moi drodzy :) Jeśli jeszcze nie macie mazurka to za pół godziny możecie mieć.


piątek, 29 marca 2013
Sałatka z brokułem
Dzisiaj króciutki post ponieważ zaraz biegnę na przedświąteczne zakupy, żeby jutro już tego uniknąć.
Podczas dzisiejszego i jutrzejszego dnia raczej wszyscy skupiamy się już na Niedzieli, dlatego posiłki muszą być szybkie i łatwe w przygotowaniu - a poza tym postne.
Oto sałatka, która jest idealna na te dni, a także tak smaczna, że będę ją powtarzać:)
Robimy sos: łączymy jogurt, majonez, przeciśnięty przez praskę czosnek i pieprz.
Sałatkę łączymy z sosem. Dodajemy ogórek - jeśli planujemy zjeść całą (to porcja na 4 osoby) to dodajemy go od razu całego. Jeśli chcemy zjeść tylko część to dodajemy go już na swoim talerzu, bo nie chcemy żeby puścił wodę i zepsuł resztę sałatki.
Smaczego :)
Podczas dzisiejszego i jutrzejszego dnia raczej wszyscy skupiamy się już na Niedzieli, dlatego posiłki muszą być szybkie i łatwe w przygotowaniu - a poza tym postne.
Oto sałatka, która jest idealna na te dni, a także tak smaczna, że będę ją powtarzać:)
Sałatka brokułowa
Składniki:
- brokuł
- pół puszki fasoli czerwonej
- pół opakowania sera typu feta
- pół opakowania naturalnego jogurtu
- dwie łyżki majonezu
- ząbek czosnku
- pół zielonego ogórka
- pieprz
Robimy sos: łączymy jogurt, majonez, przeciśnięty przez praskę czosnek i pieprz.
Sałatkę łączymy z sosem. Dodajemy ogórek - jeśli planujemy zjeść całą (to porcja na 4 osoby) to dodajemy go od razu całego. Jeśli chcemy zjeść tylko część to dodajemy go już na swoim talerzu, bo nie chcemy żeby puścił wodę i zepsuł resztę sałatki.
Smaczego :)
czwartek, 28 marca 2013
Pomidorowy śledź
Ostatnio nie bardzo mam czas na gotowanie, a nawet nie mam czasu na jedzenie, ale w końcu mam chwilę wolnego, więc może nadrobię.
Wiadomo, że wszyscy już myślą o Wielkiej Niedzieli, ale najpierw trzeba jeszcze przeżyć Piątek i Sobotę i z tego powodu zamieszczam tu ten przepis.
Wiem, że co dom to trochę inne obchody Świąt, ale w moim przypadku pościmy również Sobotę, dlatego takie przepisy są dla nas na wagę złota.
Uprzedzając pytania "od kiedy ryba to nie mięso?" powiem, że pościmy zgodnie z tradycją - czyli ryba wchodzi w grę. :)
Gdy sos jest jeszcze gorący zalewamy nim pokrojone śledzie i odstawiamy do "przegryzienia". Ja trzymam w słoiku.
Jak to ze śledziem - im dłużej stoi tym lepiej, podobno najlepiej 4 dni, ale nie mamy już tyle czasu, więc liczymy, że jutro będzie smaczny :)
Wiadomo, że wszyscy już myślą o Wielkiej Niedzieli, ale najpierw trzeba jeszcze przeżyć Piątek i Sobotę i z tego powodu zamieszczam tu ten przepis.
Wiem, że co dom to trochę inne obchody Świąt, ale w moim przypadku pościmy również Sobotę, dlatego takie przepisy są dla nas na wagę złota.
Uprzedzając pytania "od kiedy ryba to nie mięso?" powiem, że pościmy zgodnie z tradycją - czyli ryba wchodzi w grę. :)
Śledź postny
Potrzebujemy:
- 250g śledzia w oleju
- jednej dużej cebuli
- dwóch garści rodzynek
- przecieru pomidorowego
- soli, pieprzu i cukru
Gdy sos jest jeszcze gorący zalewamy nim pokrojone śledzie i odstawiamy do "przegryzienia". Ja trzymam w słoiku.
Jak to ze śledziem - im dłużej stoi tym lepiej, podobno najlepiej 4 dni, ale nie mamy już tyle czasu, więc liczymy, że jutro będzie smaczny :)
niedziela, 24 marca 2013
Łososiowe jajka
Ulala! Ale ten czas leci. Nawet się nie zorientowałam, a tu już Niedziela Palmowa... Wiosenne porządki już prawie zrobione, ale przecież w domu powinno pachnieć nie tylko czystością, ale też jedzeniem!
W planach mam mazurka, ale nie wiem czy dziś zdążę. Na pocieszenie zrobiłam faszerowane jajka, które są naprawdę smaczne - nawet bardziej niż się spodziewałam :)
Myślę, że sprawdzą się na Wielkanocnym stole i zostaną przyjęte z entuzjazmem.
Muszę przyznać, że jeśli ktoś ma dużą rodzinę i wielu gości na śniadaniu to trochę paćkania z tym jest, ale zawsze można przyspieszyć sprawę i rozdrobnić składniki w malakserze, a jaja nadziać przy pomocy rękawa/szprycy żeby nie męczyć się z łyżeczką...
W misce mieszamy posiekanego łososia, pomidory i żółtka. Dodajemy serek i mieszamy na gładką pastę w razie konieczności rozrzedzając śmietanką. Doprawiamy do smaku - ja nic nie dodawałam, bo całość wyszła smaczna sama w sobie.
Nakładamy farsz do dziurek po żółtkach, przyozdabiamy paseczkiem łososia i gotowe!
Nadzienia wyszło mi za dużo, ale nie narzekam, bo jest smaczne również jako pasta na kanapkę :)
Farsz jest lżejszy niż typowe z majonezem, bo jest dodatkowym plusem jeśli nie chcemy kupować rozmiar większych ubrań po Świętach! :D
W planach mam mazurka, ale nie wiem czy dziś zdążę. Na pocieszenie zrobiłam faszerowane jajka, które są naprawdę smaczne - nawet bardziej niż się spodziewałam :)
Myślę, że sprawdzą się na Wielkanocnym stole i zostaną przyjęte z entuzjazmem.
Muszę przyznać, że jeśli ktoś ma dużą rodzinę i wielu gości na śniadaniu to trochę paćkania z tym jest, ale zawsze można przyspieszyć sprawę i rozdrobnić składniki w malakserze, a jaja nadziać przy pomocy rękawa/szprycy żeby nie męczyć się z łyżeczką...
Jajka faszerowane łososiowym serkiem
Potrzebujemy:
(Ilość składników to kwestia liczby gości, dlatego podam orientacyjnie ile czego dałam na 3 jajka)- 3 jajek
- ok 50g wędzonego łososia w plastrach
- 4 dużych suszonych pomidorów w oliwie - odsączonych z nadmiaru tłuszczu
- serka śmietankowego - u mnie pół opakowania Philadelphii light
- ewentualnie łyżki śmietany jeśli nadzienie wyjdzie za gęste
W misce mieszamy posiekanego łososia, pomidory i żółtka. Dodajemy serek i mieszamy na gładką pastę w razie konieczności rozrzedzając śmietanką. Doprawiamy do smaku - ja nic nie dodawałam, bo całość wyszła smaczna sama w sobie.
Nakładamy farsz do dziurek po żółtkach, przyozdabiamy paseczkiem łososia i gotowe!
Nadzienia wyszło mi za dużo, ale nie narzekam, bo jest smaczne również jako pasta na kanapkę :)
Farsz jest lżejszy niż typowe z majonezem, bo jest dodatkowym plusem jeśli nie chcemy kupować rozmiar większych ubrań po Świętach! :D



czwartek, 21 marca 2013
Szybkie tagliatelle pełnoziarniste ze szpinakiem
Ciągle coś staje mi na przeszkodzie w robieniu wyszukanych dań... Albo nie mam czasu, albo nie mam składników, albo mam dzień leniucha.
Ten makaron jest odpowiedzią na takie problemy: wykonanie dania zajmuje ok 20 minut, nie potrzeba zbyt wielu składników, a te potrzebne zawsze mam w domu, nie trzeba się przesadnie wysilać.
Oprócz tych plusów natury logistycznej jest po prostu pyszny! No chyba, że ktoś nie lubi szpinaku, ale myślę, że dałby radę nawet takich przeciągnąć na swoją stronę :)
Wczoraj (jak się dowiedziałam nieco za późno) był dzień bez mięsa, więc przypadkowo wpasowałam się w to święto, a to zawsze dobra wiadomość. Szkoda, że wcześniej jadłam krakowską suchą... :D
Gdy jest rozmrożony dodajemy do naszego garnka czosnek przeciśnięty przez praskę, pokrojone pomidory, ser i śmietankę. Solimy do smaku. Gdy całość jest pyszna i gorąca uznajemy, że zadanie wykonane.
Podajemy z makaronem ugotowanym zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Mała rzeczy a cieszy :)
Ten makaron jest odpowiedzią na takie problemy: wykonanie dania zajmuje ok 20 minut, nie potrzeba zbyt wielu składników, a te potrzebne zawsze mam w domu, nie trzeba się przesadnie wysilać.
Oprócz tych plusów natury logistycznej jest po prostu pyszny! No chyba, że ktoś nie lubi szpinaku, ale myślę, że dałby radę nawet takich przeciągnąć na swoją stronę :)
Wczoraj (jak się dowiedziałam nieco za późno) był dzień bez mięsa, więc przypadkowo wpasowałam się w to święto, a to zawsze dobra wiadomość. Szkoda, że wcześniej jadłam krakowską suchą... :D
Najlepszy makaron ze szpinakiem
(te zdjęcia to kłamczuchy - winę za przekłamane kolory ponosi unosząca się para i dziwne światło, które towarzyszyło wykonywaniu zdjęć)Potrzebujemy:
- makaronu pełnoziarnistego typu tagliatelle (ja miałam Lubelli i dałam po dwa małe gniazda na osobę)
- opakowania mrożonego szpinaku (400g)
- kilku suszonych pomidorów
- 1/3 opakowania sera feta
- dwóch łyżek śmietanki
- dwóch ząbków czosnku
- soli
Gdy jest rozmrożony dodajemy do naszego garnka czosnek przeciśnięty przez praskę, pokrojone pomidory, ser i śmietankę. Solimy do smaku. Gdy całość jest pyszna i gorąca uznajemy, że zadanie wykonane.
Podajemy z makaronem ugotowanym zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Mała rzeczy a cieszy :)
poniedziałek, 18 marca 2013
Przywołujemy wiosnę zieloną zupą!
Tak wiem, spóźniłam się, bo wczoraj był dzień najlepszy na zielone przysmaki... Jednak mimo tego, nie zamierzam rezygnować z pokazania Wam tej zupy i podania Wam przepisu, zwłaszcza, że szczerze przyznam, że nigdy nie jadłam lepszej zupy krem, nie tylko z brokuła, ale w ogóle.
Jeśli mamy już gotowy wywar z warzyw to zrobienie jej zajmie nam nie więcej niż 30 minut, dlatego naprawdę warto jej spróbować :)
Następnie całość miksujemy i doprawiamy ewentualnie solą i pieprzem. Dodajemy śmietany do smaku (lub nie dodajemy).
Przed podaniem posypujemy nałożone do miski porcje parmezanem (opcjonalnie) i podajemy z grzankami, groszkiem ptysiowym lub czym dusza zapragnie.
Przepis dodaję do akcji:
Jeśli mamy już gotowy wywar z warzyw to zrobienie jej zajmie nam nie więcej niż 30 minut, dlatego naprawdę warto jej spróbować :)
Krem brokułowy
Potrzebujemy:
- ok 1kg brokuła
- 2 małych porów
- wywaru z warzyw (lub 2 marchewek, pietruszki, pora i selera :))
- 3 ząbków czosnku
- łyżki masła
- łyżeczki suszonego estragonu
- śmietany do zup (opcjonalnie)
- soli
- pieprzu
- parmezanu (opcjonalnie)
Następnie całość miksujemy i doprawiamy ewentualnie solą i pieprzem. Dodajemy śmietany do smaku (lub nie dodajemy).
Przed podaniem posypujemy nałożone do miski porcje parmezanem (opcjonalnie) i podajemy z grzankami, groszkiem ptysiowym lub czym dusza zapragnie.
Przepis dodaję do akcji:

niedziela, 17 marca 2013
Pyszne pieczone ziemniaczki do obiadu
W tygodniu przeważnie nie mam czasu na wymyślne obiady. Przeważnie odgrzewam resztki z weekendu, jem na uczelni lub ugotuję coś na szybko.
Dlatego jak już mam chwilę czasu, zwłaszcza jeśli jest oprócz tego jakaś okazja, to poświęcam na gotowanie więcej czasu.
Większość ludzi skupia się na daniu głównym, a raczej na jego głównym elemencie (czyli mięsie lub jakimś jego zamienniku), nie przywiązując jednocześnie uwagi do dodatku, z którym podajemy danie. Z tego powodu dziś postanowiłam skupić się na dodatkach nieco dłużej, a efekt naprawdę robi wrażenie:)
Pieczemy pod przykryciem ok 45 minut. Po tym czasie sprawdzamy czy są miękkie.
Upieczone ziemniaki nacinamy i w nacięcie wkładamy ser. Zapiekamy aż się rozpuści.
Przez ten czas śmietanę mieszamy z posiekanym szczypiorkiem i solą do smaku.
Ziemniaki wykładamy na półmisek i polewamy śmietaną.
Smacznego!
A z tymi ziemniakami zjadłam pieczony schab i sałatkę z pomidorków koktajlowych, ogórka, sera feta i oliwek. Pycha!
Dlatego jak już mam chwilę czasu, zwłaszcza jeśli jest oprócz tego jakaś okazja, to poświęcam na gotowanie więcej czasu.
Większość ludzi skupia się na daniu głównym, a raczej na jego głównym elemencie (czyli mięsie lub jakimś jego zamienniku), nie przywiązując jednocześnie uwagi do dodatku, z którym podajemy danie. Z tego powodu dziś postanowiłam skupić się na dodatkach nieco dłużej, a efekt naprawdę robi wrażenie:)
Pieczone ziemniaki
Potrzebujemy:
- po 2 duże ziemniaki na osobę
- kilka gałązek rozmarynu
- kilka ząbków czosnku
- soli
- tartego sera - u mnie parmezan
- szczypiorku
- oliwy z oliwek
- śmietany (12%)
Pieczemy pod przykryciem ok 45 minut. Po tym czasie sprawdzamy czy są miękkie.
Upieczone ziemniaki nacinamy i w nacięcie wkładamy ser. Zapiekamy aż się rozpuści.
Przez ten czas śmietanę mieszamy z posiekanym szczypiorkiem i solą do smaku.
Ziemniaki wykładamy na półmisek i polewamy śmietaną.
Smacznego!
A z tymi ziemniakami zjadłam pieczony schab i sałatkę z pomidorków koktajlowych, ogórka, sera feta i oliwek. Pycha!
Jajecznica trochę inaczej
Zauważyłam ciekawy symptom. Powinno się go chyba określać mianem "syndromu kulinarnego blogera" ponieważ właśnie tutaj dopatruję się źródła. Mianowicie, nie umiem już jeść zupełnie "zwykłych" posiłków. Zaczęłam nadmiernie przywiązywać uwagę to nie tylko smaku, ale i wyglądu tego co jem - nawet zwykła kanapka powinna mieć styl :) Oprócz wyglądu cieszę się dodając do moich potraw coś nowego, nietypowego. Właśnie stąd wzięła się potrzeba zjedzenia innej jajecznicy niż tradycyjna na maśle, z szynką czy cebulką.
Nagrzewamy patelnię i roztapiamy na niej masło. Wylewamy masę jajeczną. Gdy jajecznica zacznie się ścinać dodajemy posiekany szczypiorek, smażymy do uzyskania ulubionej konsystencji.
Jajecznica z parmezanem, szczypiorkiem i mlekiem
Potrzebujemy: (na dwie porcje)
- 4 jajek
- 2 łyżek parmezanu
- ok 2 łyżek mleka
- garści szczypiorku
- soli
- łyżki lub dwóch masła
Nagrzewamy patelnię i roztapiamy na niej masło. Wylewamy masę jajeczną. Gdy jajecznica zacznie się ścinać dodajemy posiekany szczypiorek, smażymy do uzyskania ulubionej konsystencji.
sobota, 16 marca 2013
Ziemniaczki - Bajaderki
Trochę mi smutno, że nie mam czasu dodawać więcej postów niż 1-2 tygodniowo... Niestety lekko nie jest, ale postaram się poprawić, zwłaszcza, że jeśli dobrze pójdzie to niedługo będę miała jeszcze mniej czasu. Ale o tym powiem innym razem, bo nie chcę zapeszać:)
Jeśli chodzi o dzisiejszy wpis, to będzie on ściśle powiązany z jednym z moich ostatnich przepisów.
Chodzi mianowicie o babę drożdżową, która mimo, że była smaczna to niestety trochę obeschła i nie była już apetyczna w swojej pierwotnej postaci.
Jako, że nie lubię gdy marnują się owoce mojej ciężkiej pracy, a dodatkowo uwielbiam bajaderki postanowiłam dać owej babie drugie życie właśnie w formie tych szybkich ciastek bez pieczenia.
Jeśli lubicie bajaderki, a nie macie niepotrzebnego ciasta, to zawsze można je zrobić z herbatników, ale lepiej wykorzystać resztki i mieć czyste sumienie i pełny brzuch za jednym zamachem! :)
Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy okruszki ciasta, kakao i dokładnie mieszamy, aż uzyskamy masę, którą da się formować, dodajemy bakalie i znów mieszamy.
Z masy robimy kuleczki i chowamy do lodówki. Podczas gdy bajaderki czekają w lodówce rozpuszczamy czekoladę w takiej ilości mleka, aby uzyskać niezbyt rzadką polewę.
Polewamy bajaderki i ewentualnie dekorujemy posypką cukrową, orzechami czy wiórkami kokosa.
Odstawiamy do lodówki, żeby czekolada zastygła.
Smacznego!
Jeśli chodzi o dzisiejszy wpis, to będzie on ściśle powiązany z jednym z moich ostatnich przepisów.
Chodzi mianowicie o babę drożdżową, która mimo, że była smaczna to niestety trochę obeschła i nie była już apetyczna w swojej pierwotnej postaci.
Jako, że nie lubię gdy marnują się owoce mojej ciężkiej pracy, a dodatkowo uwielbiam bajaderki postanowiłam dać owej babie drugie życie właśnie w formie tych szybkich ciastek bez pieczenia.
Jeśli lubicie bajaderki, a nie macie niepotrzebnego ciasta, to zawsze można je zrobić z herbatników, ale lepiej wykorzystać resztki i mieć czyste sumienie i pełny brzuch za jednym zamachem! :)
Ziemniaczki/Bajaderki
Potrzebujemy:
- ok 200g pokruszonego na mąkę niepotrzebnego ciasta lub herbatników
- ok 100g miękkiego masła
- ok 3/4 szklanki cukru pudru
- 2 łyżek kakao
- bakalii (wystarczy garść)
- czekolady i mleka na polewę
Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy okruszki ciasta, kakao i dokładnie mieszamy, aż uzyskamy masę, którą da się formować, dodajemy bakalie i znów mieszamy.
Z masy robimy kuleczki i chowamy do lodówki. Podczas gdy bajaderki czekają w lodówce rozpuszczamy czekoladę w takiej ilości mleka, aby uzyskać niezbyt rzadką polewę.
Polewamy bajaderki i ewentualnie dekorujemy posypką cukrową, orzechami czy wiórkami kokosa.
Odstawiamy do lodówki, żeby czekolada zastygła.
Smacznego!
poniedziałek, 11 marca 2013
Kanapkowy schab palce lizać
Jeśli ktoś jest spostrzegawczy i śledzi mojego bloga to bez trudu zauważy, że zdjęcie powstało jakiś czas temu. Teraz zaczęłam trochę mocniej kombinować (z różnym efektem), więc to zdjęcie na tle nowszych trochę się wyróżnia. Niemniej jednak postanowiłam podzielić się tym przepisem, ponieważ jest on wprost idealny na Wielkanocne śniadanie :)
Następnie pieczemy w 180 stopniach przez około godzinę na kilogram mięsa.
Ot i cała filozofia, a jacy wdzięczni będą współbiesiadnicy!
Pieczony schab
Potrzebujemy:
- schabu
- czosnku
- soli
- pieprzu
- ulubionych ziół
Następnie pieczemy w 180 stopniach przez około godzinę na kilogram mięsa.
Ot i cała filozofia, a jacy wdzięczni będą współbiesiadnicy!

Próbna baba
Jako, że mam małą rodzinę to na Wielkanoc nie ma u mnie stołu uginającego się od potraw, bo po prostu zbyt wiele rzeczy by się zmarnowało. Z tego powodu jeśli chodzi o słodkości to u mnie w domu przeważnie, z okazji tegoż święta, jest mazurek z kajmakiem i sernik wiedeński, który już pokazywałam na blogu o tutaj.
Baba drożdżowa to moja pierwsza baba Wielkanocna i tym bardziej rozpiera mnie z jej powodu duma.
Chociaż może nie powinno mnie dziwić, że wyszła bo z czym jak z czym, ale z drożdżami to jestem zaprzyjaźniona :)
Aura trochę jeszcze mało wiosenna, a dla mnie Wielkanoc zimą to nie to samo, ale i tak warto poprawić sobie humor i w oczekiwaniu na wiosnę upiec coś pysznego. W końcu, jak to mawia mój Tata - nie ma co czekać na wiosnę, tylko trzeba cieszyć się każdym dniem! A dzień spędzony na pieczeniu tej baby jest całkiem niezłym pomysłem zwłaszcza, gdy tak jak dziś pada śnieg...
Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ucieramy z cukrem. Białka ubijamy na sztywną pianę.
Do żółtek z cukrem dodajemy masło i mieszamy dokładnie. Następnie dodajemy wyrośnięty rozczyn, mąkę i białka, mieszamy. Zagniatamy na gładkie ciasto, starając się je jak najbardziej napowietrzyć.
Formę smarujemy masłem i wypełniamy ciastem do 2/3 wysokości.
Ja piekłam babę tak: wstawiłam do zimnego pieca, który nagrzał się z babą w środku do 180 stopni, w jakieś 10 minut. Następnie (jako, że góra szybko brązowiała) piekłam 30 minut za pomocą tylko dolnej grzałki, ponieważ bałam się, że baba opadnie jeśli postanowię ją przenieść na niższy poziom.
Proponuję piec kratkę niżej niż środkowy poziom i powinno być O.K. jeśli popieczemy w takich warunkach 40-45 minut, w 180 stopniach. Najlepiej określić jej stan po tym jak wygląda - ma być rumiana i wyrośnięta.
Gdy baba ostygnie smarujemy ją cytrynowym lukrem. Smacznego!
Baba drożdżowa to moja pierwsza baba Wielkanocna i tym bardziej rozpiera mnie z jej powodu duma.
Chociaż może nie powinno mnie dziwić, że wyszła bo z czym jak z czym, ale z drożdżami to jestem zaprzyjaźniona :)
Aura trochę jeszcze mało wiosenna, a dla mnie Wielkanoc zimą to nie to samo, ale i tak warto poprawić sobie humor i w oczekiwaniu na wiosnę upiec coś pysznego. W końcu, jak to mawia mój Tata - nie ma co czekać na wiosnę, tylko trzeba cieszyć się każdym dniem! A dzień spędzony na pieczeniu tej baby jest całkiem niezłym pomysłem zwłaszcza, gdy tak jak dziś pada śnieg...
Baba drożdżowa
Potrzebujemy:
- 3 szklanek mąki
- 1 szklanki mleka
- 1/3 szklanki cukru
- 50g drożdży
- 125g miękkiego masła
- 5 jajek
- soku z połowy cytryny
- szklanki cukru pudru
- ewentualnie trochę wody do rozrzedzenia zbyt gęstego lukru
Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ucieramy z cukrem. Białka ubijamy na sztywną pianę.
Do żółtek z cukrem dodajemy masło i mieszamy dokładnie. Następnie dodajemy wyrośnięty rozczyn, mąkę i białka, mieszamy. Zagniatamy na gładkie ciasto, starając się je jak najbardziej napowietrzyć.
Formę smarujemy masłem i wypełniamy ciastem do 2/3 wysokości.
Ja piekłam babę tak: wstawiłam do zimnego pieca, który nagrzał się z babą w środku do 180 stopni, w jakieś 10 minut. Następnie (jako, że góra szybko brązowiała) piekłam 30 minut za pomocą tylko dolnej grzałki, ponieważ bałam się, że baba opadnie jeśli postanowię ją przenieść na niższy poziom.
Proponuję piec kratkę niżej niż środkowy poziom i powinno być O.K. jeśli popieczemy w takich warunkach 40-45 minut, w 180 stopniach. Najlepiej określić jej stan po tym jak wygląda - ma być rumiana i wyrośnięta.
Tak wyglądała po wyjęciu z pieca |
Gdy baba ostygnie smarujemy ją cytrynowym lukrem. Smacznego!

sobota, 9 marca 2013
Klasyka na talerzu II - placki z gulaszem
Ten tydzień nie sprzyjał gotowaniu i blogowaniu... Wychodziłam na uczelnię wcześnie, wracałam późno ledwo trzymając się na nogach... Nie twierdzę, że nie jadłam nic, ale po prostu nawet jak dałam radę coś na szybko ugotować to nie miałam czasu robić temu zdjęć i publikować ich na blogu.
W celu odbicia sobie tego tygodniowego zaniedbania dziś obiad był zdecydowanie "slow". Powoli pyrkający w garnku gulasz, placki ziemniaczane, zapachy i smaki, które uwielbiam.
Jeśli miałabym podać coś co można określić mianem "comfort food" to myślę, że to danie by się w tej kategorii sprawdziło. Nie jest to może potrawa, którą kojarzę konkretnie z domem, ale raczej z wyjazdami na narty w dzieciństwie, co było dla mnie zawsze wielkim przeżyciem.
Jeśli chodzi o placki, to są dwie szkoły: większość przepisów mówi, żeby zetrzeć do nich ziemniaki na tarce, ale my nie przepadamy za taką konsystencją i miksujemy je na gładko :)
W celu odbicia sobie tego tygodniowego zaniedbania dziś obiad był zdecydowanie "slow". Powoli pyrkający w garnku gulasz, placki ziemniaczane, zapachy i smaki, które uwielbiam.
Jeśli miałabym podać coś co można określić mianem "comfort food" to myślę, że to danie by się w tej kategorii sprawdziło. Nie jest to może potrawa, którą kojarzę konkretnie z domem, ale raczej z wyjazdami na narty w dzieciństwie, co było dla mnie zawsze wielkim przeżyciem.
Jeśli chodzi o placki, to są dwie szkoły: większość przepisów mówi, żeby zetrzeć do nich ziemniaki na tarce, ale my nie przepadamy za taką konsystencją i miksujemy je na gładko :)
Placki ziemniaczane z gulaszem
Potrzebujemy:
- ok. kilogram dobrej jakości mięsa wołowego
- 1 dużej cebuli
- ok 300g pieczarek
- ulubionych przypraw (ziele angielskie, liść laurowy, owoc jałowca, sól, pieprz, tymianek...)
- ziemniaków - nie podaję proporcji, bo to zależy ile chcemy placków
- mąki
- jajka
Pieczarki kroimy w plasterki (same kapelusze) i dorzucamy do mięsa. Całość dusimy do miękkości w razie potrzeby podlewając wodą.
Gdy mięso zmięknie dodajemy sól i zagęszczamy sos mąką.
Ziemniaki obieramy i miksujemy. Dodajemy sól, mąkę i jajko tak aby otrzymać odpowiednią konsystencję.
Na rozgrzanej patelni formujemy placuszki i smażymy na rumiano z obu stron.
Placki wykładamy na talerz i przykrywamy gulaszem. Smacznego!
niedziela, 3 marca 2013
Ciasteczka z dżemem i orzechami
Jak się czujecie w to przepiękne niedzielne popołudnie? Ja jestem pełna nadziei, że już niedługo będę mogła wsiąść na rower, pójść na spacer, odetchnąć świeżym powietrzem nie ryzykując przy tym zapalenia gardła czy innego przeziębienia :)
Póki co jeszcze jest chłodno, więc działający piecyk w kuchni może ją rozgrzewać nie sprawiając przy tym nikomu przykrości. Poza tym trzeba sobie jakoś zorganizować czas w oczekiwaniu na wiosnę, Narzeczonego, który w ten piękny weekend prawie nie opuszcza uczelni i poza tym warto leczyć wyrzuty sumienia, bo przecież "nie mogłam czytać tekstu, bo miałam kupę roboty w kuchni" - a, że sama ją sobie zadałam to nieistotne... :)
Te ciasteczka to drugi przepis ze srebrnej puszeczki kupionej na wyprzedaży (dla tych co nie pamiętają tutaj jest pierwszy wypróbowany przepis ) i kolejny całkiem niezły.
Na przyszłość jednak będę coś kombinować więcej, bo obtaczanie w białku się nie sprawdziło - trochę się przypaliły na spodzie, ale nie ma tragedii.
Przez ten czas siekamy orzechy i mieszamy je z cukrem. Bełtamy białko.
Wałek z ciasta kroimy na centymetrowe kawałki i formujemy z nich kuleczki. Obtaczamy je najpierw w białku a potem w orzechach z cukrem.
Układamy na blasze wyłożonej papierem i w każdej kulce robimy dziurkę, którą następnie wypełniamy dżemem.
Pieczemy 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni, na środkowym poziomie.
Smacznego!
Póki co jeszcze jest chłodno, więc działający piecyk w kuchni może ją rozgrzewać nie sprawiając przy tym nikomu przykrości. Poza tym trzeba sobie jakoś zorganizować czas w oczekiwaniu na wiosnę, Narzeczonego, który w ten piękny weekend prawie nie opuszcza uczelni i poza tym warto leczyć wyrzuty sumienia, bo przecież "nie mogłam czytać tekstu, bo miałam kupę roboty w kuchni" - a, że sama ją sobie zadałam to nieistotne... :)
Te ciasteczka to drugi przepis ze srebrnej puszeczki kupionej na wyprzedaży (dla tych co nie pamiętają tutaj jest pierwszy wypróbowany przepis ) i kolejny całkiem niezły.
Na przyszłość jednak będę coś kombinować więcej, bo obtaczanie w białku się nie sprawdziło - trochę się przypaliły na spodzie, ale nie ma tragedii.
Ciasteczka orzechowo - dżemowe
Potrzebujemy:
- 150g mąki
- 100g masła
- 1 żółtko
- 50g cukru
- 40g cukru
- 40g orzechów - w przepisie laskowe, ja miałam mieszankę laskowych, włoskich, nerkowców i migdałów w różnych proporcjach
- 1 białko
- ulubiony dżem
Przez ten czas siekamy orzechy i mieszamy je z cukrem. Bełtamy białko.
Wałek z ciasta kroimy na centymetrowe kawałki i formujemy z nich kuleczki. Obtaczamy je najpierw w białku a potem w orzechach z cukrem.
Układamy na blasze wyłożonej papierem i w każdej kulce robimy dziurkę, którą następnie wypełniamy dżemem.
Pieczemy 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni, na środkowym poziomie.
Smacznego!
piątek, 1 marca 2013
Najlepsze śniadanie aby uczcić wolny dzień
Ten tydzień mimo, że na uczelni teoretycznie spędziłam "tylko" trzy dni, absolutnie mnie wykończył i czuję jakby minął miesiąc...
Dlatego też nie mając siły iść na zakupy ani zbyt wielu składników pod ręką, postanowiłam nie wysilać się w kuchni, aczkolwiek chociaż jeden posiłek należał mi się "odświętny".
Dlatego też nie mając siły iść na zakupy ani zbyt wielu składników pod ręką, postanowiłam nie wysilać się w kuchni, aczkolwiek chociaż jeden posiłek należał mi się "odświętny".
Najlepsze śniadanie
- jajko na miękko
- grzanki z: szynką szwarcwaldzką, serem camembert, pomidorem i bazylią/polędwicą drobiową, serem żółtym, pomidorem i bazylią
- herbata: żurawina z granatem, yerba mate i guaraną
Subskrybuj:
Posty (Atom)