W związku z tym informuję o przeprowadzce na nowy adres :) Mam nadzieję, że nowa odsłona mojego bloga przypadnie Wam do gustu i będzie bardziej spójna od tej. Tego bloga oczywiście nie usuwam, bo znajduje się na nim zbyt wiele przepisów.
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Przeprowadzka
Kochani, długo prowadzę tego bloga. Chyba aż za długo, bo poważnie się na nim zasiedziałam.
czwartek, 21 stycznia 2016
Krem z pieczarek
Nadal pozostaję w klimacie wege i nie zamierzam zrezygnować z miesięcznego postanowienia. Dziś przedstawiam przepis na pyszny krem z pieczarek, który robi się szybko i prosto, ale smak jest wykwintny.
Dzięki pieczarkom jest dość sycąca, ale nie jest przy tym ciężka. Polecam wszystkim fanom pieczarek, zup krem i tym, którzy do tej pory za nimi nie przepadali, bo to hit! :)
Na dno dużego garnka wlewamy trochę oleju. Wrzucamy cebulę i czekamy aż się zeszkli. Dorzucamy pieczarki i smażymy około 10 minut, aż pieczarki się zarumienią. Dodajemy masło i mieszamy aż się rozpuści. Wrzucamy ziemniaki i smażymy jeszcze chwilę. Zalewamy całość bulionem i gotujemy przez 15 minut.
Blendujemy zupę na gładki krem, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Można podawać ze śmietaną, natką pietruszki lub koperkiem.
Smacznego!
Dzięki pieczarkom jest dość sycąca, ale nie jest przy tym ciężka. Polecam wszystkim fanom pieczarek, zup krem i tym, którzy do tej pory za nimi nie przepadali, bo to hit! :)
Krem z pieczarek
Składniki:
- 800g pieczarek
- 1 litr bulionu warzywnego
- cebula
- 4 średnie ziemniaki
- łyżka masła
- olej do smażenia
- sól, pieprz
- śmietana do podania
Na dno dużego garnka wlewamy trochę oleju. Wrzucamy cebulę i czekamy aż się zeszkli. Dorzucamy pieczarki i smażymy około 10 minut, aż pieczarki się zarumienią. Dodajemy masło i mieszamy aż się rozpuści. Wrzucamy ziemniaki i smażymy jeszcze chwilę. Zalewamy całość bulionem i gotujemy przez 15 minut.
Blendujemy zupę na gładki krem, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Można podawać ze śmietaną, natką pietruszki lub koperkiem.
Smacznego!
niedziela, 17 stycznia 2016
Zostałam wege na 30 dni (albo dłużej) - kotlety z czerwonej fasoli(v)
W nowym roku często podejmujemy się różnych wyzwań, stawiamy sobie nowe cele i dokonujemy zmian w swoim życiu.
Ja po raz kolejny postanowiłam zostać wege na 30 dni. Pierwszy raz był jakieś 5 lat temu i dużo wniósł do mojej kuchni. Wróciłam wtedy do mięsa z czystego wygodnictwa - wszyscy w moim otoczeniu jedzą mięso, więc tak jest po prostu łatwiej.
Nie wiem, jak historia potoczy się tym razem. Może znów po 30 dniach skuszę się na kanapkę z szynką i wrócę do wszystkożerstwa. A może tym razem odstawię mięso na dłużej, albo nawet na zawsze?
Na razie nie stawiam sobie takich pytań, tylko wkraczam na nową ścieżkę, a co będzie, to będzie.
Wydarzenie organizowane jest przez "Viva! Akcja dla zwierząt" i ma na celu promocję weganizmu - ja nie zamierzam podejmować tak drastycznych kroków i rezygnuję tylko z mięsa (w tym ryb i owoców morza) i żelatyny. Jajka, mleko i miód pozostaną składnikiem mojej diety :)
Na pierwszy z 30 założonych bezmięsny obiadów zjadłam kotlety z czerwonej fasoli, z ziemniakami obficie posypanymi koperkiem i sporą porcją kapusty kiszonej.
Kotlety robi się bardzo prosto, łatwo się smaży, a smakują na prawdę świetnie :)
Ja po raz kolejny postanowiłam zostać wege na 30 dni. Pierwszy raz był jakieś 5 lat temu i dużo wniósł do mojej kuchni. Wróciłam wtedy do mięsa z czystego wygodnictwa - wszyscy w moim otoczeniu jedzą mięso, więc tak jest po prostu łatwiej.
Nie wiem, jak historia potoczy się tym razem. Może znów po 30 dniach skuszę się na kanapkę z szynką i wrócę do wszystkożerstwa. A może tym razem odstawię mięso na dłużej, albo nawet na zawsze?
Na razie nie stawiam sobie takich pytań, tylko wkraczam na nową ścieżkę, a co będzie, to będzie.
Wydarzenie organizowane jest przez "Viva! Akcja dla zwierząt" i ma na celu promocję weganizmu - ja nie zamierzam podejmować tak drastycznych kroków i rezygnuję tylko z mięsa (w tym ryb i owoców morza) i żelatyny. Jajka, mleko i miód pozostaną składnikiem mojej diety :)
Na pierwszy z 30 założonych bezmięsny obiadów zjadłam kotlety z czerwonej fasoli, z ziemniakami obficie posypanymi koperkiem i sporą porcją kapusty kiszonej.
Kotlety robi się bardzo prosto, łatwo się smaży, a smakują na prawdę świetnie :)
Kotlety z czerwonej fasoli
Składniki:
- puszka czerwonej fasoli
- łyżka mielonego siemienia lnianego zalanego dwiema łyżkami wody (lub jajko)
- spora szczypta przyprawy do mielonego mięsa
- 2-3 łyżki mąki orkiszowej + trochę do obtoczenia kotletów
- olej do smażenia
Fasolę odsączamy z zalewy, blendujemy na w miarę gładką masę. Dodajemy siemię lniane, przyprawę i tyle mąki, żeby masa dawała się formować.
Lekko zwilżonymi dłońmi formujemy niewielkie kotlety, obtaczamy je w mące i smażymy na rozgrzanym oleju, aż będą rumiane z obu stron.
Smacznego!
piątek, 15 stycznia 2016
Bezglutenowe i bezjajeczne wytrawne pancakes
To śniadanie podbiło podniebienie mojego Narzeczonego, jak
mało co. Mam to szczęście, że nie jest bardzo wybredny i zjada wszystko co mu
przygotuję, ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz chwalił tak jakiekolwiek danie.
Chociaż placki są bardzo sycące, zjadł całą porcję i powiedział, że prosi o
takie śniadania częściej. Absolutnie mu się nie dziwię, bo te placki to hit!
Sycące, słodko-słone, z nutą chilli i ziół, łatwe do
przygotowania i bezproblemowe w smażeniu, mimo braku jajka. Można podawać je z
sosami, warzywami, prostą sałatką, lub w formie kanapkowej – z plasterkiem
szynki, czy sera. Ja podałam je z sałatką Caprese – było pysznie. J
Pancakes ciecierzycowe
Składniki na 2 porcje:
- szklanka mąki z ciecierzycy
- szklanka mleka
- łyżeczka sody oczyszczonej
- po pół łyżeczki papryki słodkiej, chilli, oregano i soli
- olej do smażenia
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy przy pomocy trzepaczki.
Smażymy niewielkie placuszki, z obu stron na rumiano – najlepiej na specjalnej,
małej patelni.
niedziela, 10 stycznia 2016
Szkockie placki Drop Scones
Uwielbiam mieć czas o poranku i zrobić sobie placki. Nie udaje mi się to zbyt często, ale mimo tego, przerobiłam już sporo przepisów. Dziś chcę pokazać Wam przepis na szkockie Drop Scones, który podpatrzyłam u Filozofii Smaku.
Są lekkie, puszyste i i idealnie komponują się z dżemem, lub owocami.
Najwygodniej jest smażyć je na specjalnej małej patelni do placków, ponieważ wtedy łatwiej jest uzyskać podobny rozmiar każdego placuszka.
Są lekkie, puszyste i i idealnie komponują się z dżemem, lub owocami.
Najwygodniej jest smażyć je na specjalnej małej patelni do placków, ponieważ wtedy łatwiej jest uzyskać podobny rozmiar każdego placuszka.
Drop Scones
Składniki:
- 1 szklanka mąki pełnoziarnistej orkiszowej
- pół szklanki mleka (u mnie bez laktozy)
- 1 jajko
- 1 łyżka oleju
- pół łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej
- 1,5 łyżki cukru
Wszystkie składniki dokładnie łączymy - najlepiej zrobić to trzepaczką, żeby nie było grudek. Odstawiamy ciasto na 15 minut żeby odpoczęło.
Na rozgrzaną patelnię wlewamy niewielkie porcje ciasta - smażymy placki z obu stron, aż będą rumiane.
Podajemy z dżemem, owocami, cukrem pudrem, lub tym, co macie pod ręką.
Smacznego!
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Proste chlebki naan
Pokazywałam Wam ostatnio przepisy na humus i pastę z
pieczonej papryki. Oczywiście można je zajadać przy pomocy świeżych warzyw, czy
nachosów, ale warto przygotować do nich
chlebki naan.
Przepis jest prosty i nie wymaga dużo pracy. Jedyny wysiłek
to szybkie zagniecenie ciasta, no i cierpliwe czekanie aż ciasto wyrośnie.
Efekt jest naprawdę dobry, zwłaszcza jeśli przygotujecie je
w ostatniej chwili i podacie jeszcze ciepłe. J
Chlebki naan
Składniki:
- 200g mąki (u mnie mieszanka orkiszowej jasnej i pełnoziarnistej)
- 150ml ciepłej wody
- Łyżeczka świeżych drożdży
- Łyżeczka cukru
- Łyżeczka oliwy
- Łyżeczka soli
Z drożdży, wody i cukru robimy zaczyn. Odstawiamy na 15
minut do spienienia. Dodajemy resztę składników i zagniatamy gładkie ciasto.
Odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 60 minut.
Wyrośnięte ciasto jeszcze raz szybko zagniatamy. Dzielimy na
8 części, z każdej robimy placek o grubości jednego centymetra. Układamy placki
na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego
do 180 stopni i pieczemy przez 7-10 minut, obracając je w połowie czasu
pieczenia.
Smacznego!
niedziela, 3 stycznia 2016
Hummus klasyczny
W końcu udało mi się przygotować klasyczny hummus, taki z tahiną, puszysty i kwaskowy w sam raz. Wcześniej robiłam różne wersje tej pasty, ale ta bez wątpienia jest najbliższa oryginałowi. Dodałam jedynie nieco mniej tahini niż w przepisie, ponieważ nie chciałam, żeby hummus był za gęsty i zbyt tłusty, ale i tak wyszło pysznie.
Hummus
Składniki:
- szklanka suchej ciecierzycy
- dwie łyżeczki sody oczyszczonej
- pół szklanki pasty tahini
- 3 łyżki soku z cytryny
- dwa ząbki czosnku
- sól do smaku
- lodowata woda
Ciecierzycę moczymy przez noc w wodzie z dodatkiem łyżeczki sody. Następnie płuczemy i gotujemy do miękkości, również po dodaniu do wody łyżeczki sody. Ciecierzyca musi po ugotowaniu musi mieć maślaną, wilgotną konsystencję.
Gdy przestygnie miksujemy ją z tahini i czosnkiem, oraz sokiem z cytryny. Stopniowo dolewamy bardzo zimną wodę, aż pasta uzyska pożądaną przez nas, delikatną konsystencję. Doprawiamy solą do smaku.
Przed podaniem możemy skropić hummus kilkoma kroplami oliwy i posypać odrobiną ostrej papryki.
Smacznego!
sobota, 2 stycznia 2016
Pasta z pieczonej papryki
Witam wszystkich w nowym roku. Mam nadzieję, że świetnie bawiliście się w Sylwestrową noc i planujecie jeszcze kilka imprez karnawałowych ponieważ mam dla Was przepis na pyszną pastę, która idealnie sprawdza się w roli imprezowej przekąski.
Do tej pasty idealnie pasują wszelkiego rodzaju orientalne chlebki, nachosy, czy paluszki grissini. Sama pasta nie jest trudna w wykonaniu, ale podbija większość podniebień. Na moim przyjęciu cieszyła się ogromnym wzięciem, więc szczerze polecam. :)
Do tej pasty idealnie pasują wszelkiego rodzaju orientalne chlebki, nachosy, czy paluszki grissini. Sama pasta nie jest trudna w wykonaniu, ale podbija większość podniebień. Na moim przyjęciu cieszyła się ogromnym wzięciem, więc szczerze polecam. :)
Pasta z pieczonej papryki
Składniki:
- 2 czerwone papryki
- 2 ząbki czosnku
- szczypta chilli
- szczypta soli
- chlust oliwy
- łyżeczka miodu
- łyżka soku z cytryny
- garść orzechów włoskich
- kromka pieczywa chrupkiego żytniego lub macy - pokruszona
Papryki przecinamy na pół, usuwamy gniazda nasienne. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 30 minut, aż skórka zacznie się przypalać.
Wkładamy gorące papryki do foliowego woreczka i odkładamy aż ostygną. Następnie obieramy je ze skórki i przekładamy do blendera wraz z orzechami, czosnkiem, miodem, sokiem z cytryny i pokruszonym chrupkim pieczywem. Blendujemy na w miarę gładką masę - mogą pozostać kawałeczki orzechów, żeby pasta zyskała różnorodność konsystencji. Dolewamy tyle oliwy, żeby pasta miała pożądaną gęstość, doprawiamy solą i chilli, dokładnie mieszamy.
Smacznego!
niedziela, 20 grudnia 2015
Śledzie z majerankiem
Po latach zajadania ryby po grecku, ryby w galarecie i
pierogów z kapustą, powoli przekonuję się do innych dań. Oczywiście tych
wymienionych powyżej nie może zabraknąć na moim stole, ale trzeba dorzucić coś
nowego, żeby nie było nudno.
W poprzednich postach pokazywałam Wam krem z buraków, który
może zastąpić tradycyjny barszcz, oraz babeczki, które sprawdzą się w
zastępstwie pierniczków. Teraz czas na śledzia – marynowanego z dodatkiem
aromatycznego majeranku i chrupiącej cebuli.
Śledź marynowany z majerankiem
Składniki:
- 150g śledzia typu matjas
- Jedna cebula
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżeczki majeranku suszonego
- Około 100ml oleju
Śledzie płuczemy pod bieżącą wodą. Przekładamy na deskę i
kroimy na kawałki „na jeden kęs”, wrzucamy do miski. Dodajemy cebulę pokrojoną
w piórka, posiekany czosnek i majeranek, mieszamy.
Do czystego, suchego słoika przekładamy naszego śledzia.
Zalewamy olejem, tak aby śledź był całkowicie zakryty.
Odstawiamy na co najmniej 3 dni, aby składniki się
przegryzły.
Smacznego!
środa, 16 grudnia 2015
Piernikowe babeczki
Jako dziecko uwielbiałam piec pierniczki. Wycinanie, wałkowanie, ozdabianie i ten zapach...
Teraz mój zapał nieco ostygł, ponieważ brakuje mi czasu na zabawę w pieczenie pierniczków, a nie mam jeszcze małego pomocnika, którego uszczęśliwiłoby to zajęcie.
Dlatego postanowiłam wypróbować przepis "zastępczy" i upiekłam szybkie babeczki o smaku pierniczków. Efekt przeszedł moje oczekiwania, dlatego szczerze polecam Wam je przygotować.
Teraz mój zapał nieco ostygł, ponieważ brakuje mi czasu na zabawę w pieczenie pierniczków, a nie mam jeszcze małego pomocnika, którego uszczęśliwiłoby to zajęcie.
Dlatego postanowiłam wypróbować przepis "zastępczy" i upiekłam szybkie babeczki o smaku pierniczków. Efekt przeszedł moje oczekiwania, dlatego szczerze polecam Wam je przygotować.
Babeczki piernikowe
Składniki:
- 200g mąki (u mnie jasna i ciemna orkiszowa)
- pół szklanki cukru
- pół szklanki miodu
- jajko
- szklanka maślanki
- łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżeczka sody oczyszczonej
- łyżka korzennej przyprawy do piernika
- jabłko
- 100g posiekanej mlecznej czekolady
W dużej misce łączymy suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i przyprawę do piernika. W osobnej misce łączymy maślankę, jajko, miód i jabłko starte na drobnych oczkach. Łączymy zawartość obu misek i dodajemy posiekaną czekoladę, mieszamy całość aż składniki się połączą.
Papilotki układamy na blasze i wypełniamy każdą ciastem do 2/3 wysokości. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy przez około 25 minut.
Gdy babeczki przestygną ozdabiamy je ulubioną polewą, lub lukrem, oraz posypkami, lub kandyzowaną skórką pomarańczową.
Smacznego!
niedziela, 13 grudnia 2015
Krem z pieczonych buraków
Tradycyjny barszcz to oczywiście świetna sprawa. Jednak jeśli Wam się znudzi możecie spróbować tego kremu z buraków.
Delikatna nuta pomarańczy i słodycz buraków to połączenie idealne. W sam raz na Wigilijną kolację, ale także na inne okazje, ponieważ buraki to, jak wiadomo, samo zdrowie. :)
Krem z pieczonych buraków
![]() |
Składniki:
- 3 upieczone buraki średniej wielkości
- cebula
- 2 ząbki czosnku
- pomarańcza
- sól, pieprz
- olej do smażenia
- 1 litr bulionu warzywnego
Buraki obieramy i kroimy w kostkę. Pomarańczę myjemy i parzymy skórkę.
Cebulę i czosnek siekamy, wrzucamy na rozgrzany olej i smażymy aż się zeszkli.
Dodajemy buraki, sok i skórkę startą z pomarańczy, zalewamy wszystko bulionem. Gotujemy pod przykryciem przez 10 minut.
Odstawiamy do wystygnięcia. Następnie miksujemy na gładką zupę, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Przed podaniem podgrzewamy. Podajemy z posiekaną natką pietruszki i kleksem śmietany.
Smacznego!
piątek, 11 grudnia 2015
"Kulki mocy" z daktyli
Każdy zna jakiegoś totalnego łasucha, który na widok słodyczy nie może się powstrzymać. Ja przynajmniej znam - to JA. Uwielbiam czekoladki, ciasteczka, żelki... no praktycznie wszystko co słodkie. Poranna kawa musi być uzupełniona jakimś smakołykiem i koniec.
Na szczęście nie trzeba jeść samych niezdrowych słodkości. Uwielbiam ciastka owsiane zrobione jedynie z płatków, banana i suszonej żurawiny - zero dodatkowego cukru, zero tłuszczu, zero mąki.
Teraz postanowiłam w końcu zrobić zdrowe trufle, które coraz częściej widuję na różnych stronach, określane mianem power bites - "kulek mocy".
Moja wersja składa się z zaledwie trzech składników i robi się błyskawicznie. To idealny pomysł na prezent dla kogoś, kto uwielbia czekoladę. Najlepiej nie mówić od razu, że są zdrowe, bo ludzie często reagują na to słowo alergicznie. Zdradzajcie ten sekret dopiero, jak poczęstowani znajomi przyznają, że są przepyszne :)
Następnym razem zrobię ich o wiele więcej, ale na razie zrobiłam próbną partię - 12 sztuk. Oczywiście jak chcecie więcej to mnóżcie składniki.
Kulki mocy - czekoladki z daktyli
Składniki (na 12 średnich kulek)
- 100g suszonych daktyli
- szklanka wiórków kokosowych + trochę do obtoczenia
- 2 czubate łyżeczki kakao
Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy do namoczenia, na co najmniej 2 godziny.
Gdy daktyle będą miękkie wylewamy wodę, odciskamy je z jej nadmiaru, który mogły wchłonąć i przekładamy nasze bakalie do naczynia, w którym można blendować.
Dodajemy wiórki kokosa i kakao, blendujemy wszystko na w miarę gładką masę LUB dodajemy połowę wiórków i miksujemy na gładko, a następnie dodajemy resztę i mieszamy łyżką/rękami, żeby czuć wiórki w zębach.
Masę dzielimy na 12 części, z każdej formujemy kulkę, którą następnie obtaczamy w wiórkach kokosowych.
Smacznego!
Etykiety:
bez cukru,
bez laktozy,
bezglutenowe,
czekolada,
daktyle,
desery,
dieta,
kakao,
kokos,
łatwe,
prezenty,
słodkie,
świąteczne,
wegańskie,
wegetariańskie,
wiórki kokosowe,
zdrowe
wtorek, 8 grudnia 2015
Kulebiak z kapustą
Nastał ten magiczny czas. Dni są coraz krótsze, reklamy zostały zdominowane przez Mikołaje, a w radiu zaczyna lecieć Last Christmas.
Oznacza to, że najwyższy czas odkurzyć przepisy Wigilijne, żeby w Święta nie dać plamy.
Ja próby rozpoczęłam od kulebiaka z kapustą. Uważam, że to świetne rozwiązanie, ponieważ w ferworze przygotowań niełatwo jest znaleźć wystarczającą ilość czasu do ulepienia dziesiątek pięknych pierogów.
Kulebiak robi się prościej a w smaku jest pyszny i świetnie komponuje się z barszczem. Polecam Wam ten przepis nie tylko od święta. :)
Oznacza to, że najwyższy czas odkurzyć przepisy Wigilijne, żeby w Święta nie dać plamy.
Ja próby rozpoczęłam od kulebiaka z kapustą. Uważam, że to świetne rozwiązanie, ponieważ w ferworze przygotowań niełatwo jest znaleźć wystarczającą ilość czasu do ulepienia dziesiątek pięknych pierogów.
Kulebiak robi się prościej a w smaku jest pyszny i świetnie komponuje się z barszczem. Polecam Wam ten przepis nie tylko od święta. :)
Kulebiak
Składniki na kapustę (zużyjemy jej tylko połowę, resztę polecam po prostu zjeść, albo zamrozić)
- kilogram kapusty kiszonej
- 4 suszone śliwki
- garść suszonych grzybów
- 2 liście laurowe
- 3 ziela angielskie
- 3 owoce jałowca
- 3 ziarna pieprzu
- łyżeczka kminku suszonego
Grzyby moczymy w szklance wody.
Kapustę płuczemy, żeby nie była za kwaśna. Przekładamy do garnka. Dodajemy grzyby, wraz z wodą, w której się moczyły, oraz śliwki i przyprawy. Dusimy na małym ogniu przez około 3 godziny.
Następnego dnia ponownie dusimy naszą kapustę przez ok. 2 godziny.
Ciasto:
- 300g mąki (u mnie razowa orkiszowa)
- 50g drożdży
- łyżka cukru
- szklanka ciepłego mleka (u mnie sojowe)
- szczypta soli
- 4 łyżki oleju
Z drożdży, cukru i połowy mleka robimy zaczyn. Odstawiamy na 15 minut, do spienienia.
Następnie dodajemy resztę mleka, sól, olej i stopniowo dodajemy mąkę. Zagniatamy gładkie ciasto i odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę.
Następnie ponownie szybko zagniatamy ciasto, żeby pozbyć się nadmiaru powietrza.
Kulebiak:
Ciasto rozwałkowujemy na gruby placek. Nakładamy około 500g farszu z kapusty wzdłuż dłuższego boku i zwijamy ciasto jak roladę.
Przekładamy na blachę wyłożoną papierem i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 minut.
Następnie wstawiamy kulebiak do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 30 minut, aż ciasto będzie złociste.
Smacznego!
Etykiety:
bez laktozy,
bez pszenicy,
bigos,
Boże Narodzenie,
drożdżowe,
kapusta,
kulebiak,
orkisz,
pełnoziarniste,
pieczone,
śliwki,
wegańskie,
wegetariańskie,
wigilia,
wypieki,
zimowe
wtorek, 1 grudnia 2015
Pasta ze słonecznika
Mam takie dziwne upodobania, że największą radość sprawia mi
przeglądanie blogów i książek z książkami wegańskimi. Wynika to chyba z faktu,
że weganie muszą wykazywać się największą kreatywnością w kuchni. Z
przygotowywaniem mięsnych potraw nie mam szczególnego problemu, bo robiłam je
miliony razy i wiem, „z czym to się je”. Kuchnia wegetariańska jest większym
wyzwaniem, ale nabiał zdecydowanie ułatwia sprawę, bo zawsze można skleić
warzywne kotlety jajkiem, a na kanapce położyć plaster sera.
Weganizm zaś odrzuca najpopularniejsze w naszej diecie
składniki, co znacznie utrudnia sprawę.
Nie oznacza to jednak, że JEST TRUDNY – wymaga po prostu
większej pomysłowości, eksperymentowania i korzystania z porad osób bardziej
doświadczonych.
Nie wymaga on drogich składników, bo przecież nie trzeba
objadać się tofu, serkami sojowymi i gotowymi produktami typu „pieczeń z
seitanu”.
Ostatnio zaczęłam trochę bawić się tą kuchnią i stąd cały
ten wstęp. Chodzi o to, że podobnie jak wiele znanych mi osób nie wyobrażałam
sobie życia bez nabiału, a dzięki tej paście dowiedziałam się, że twarożek
mleczny naprawdę da się zastąpić wersją roślinną.
Ta pasta jest przepyszna – lekko kwaskowa, z dodatkiem
sporej ilości szczypiorku i aromatycznego czosnku. Zajadałam się nią trzy dni i
poważnie smuci mnie fakt, że już się skończyła.
Pasta/”serek” ze słonecznika
Składniki:
- Szklanka słonecznika
- Ząbek czosnku
- Sok z połowy cytryny
- Pęczek szczypiorku
- Sól i pieprz do smaku
Słonecznik zalewamy wodą i odstawiamy na noc do lodówki.
Namoczony słonecznik odsączamy, łączymy z sokiem z cytryny i
ząbkiem czosnku i miksujemy na pastę. Jeśli będzie za bardzo grudkowata, to
podczas miksowania stopniowo dolewamy zimną wodę – ale ostrożnie, bo zależy
nam, żeby pasta pozostała gęsta.
Gdy otrzymamy już odpowiednią konsystencję dodajemy
szczypiorek i doprawiamy całość do smaku solą i pieprzem.
Smacznego!
czwartek, 26 listopada 2015
Pasztet z soczewicy z ogórkami (v/bg)
Czasami mam takie dni, że dałabym się pokroić za kawałek
dobrego pasztetu. Co ciekawe, takie napady dotyczą tylko tych bezmięsnych, bo
to one pozostawiają największe pole wyobraźni. Wczoraj miałam taki dzień i od
razu pobiegłam do sklepu po zieloną soczewicę, a następnie wzięłam się za
przygotowania.
Tak naprawdę nie jest to skomplikowany przepis. Roboty jest
tutaj na 10 minut, bo reszta robi się sama i tylko musicie zerkać na czas.
Przepis pochodzi z książki, która, jak na razie, wygrywa w
konkurencji „ile przepisów wykorzystała Olga” i pewnie tak pozostanie, bo kilka
kolejnych już czeka na wykonanie. Wiecie, jak to jest. Często książka wydaje
się wspaniała, a zawartość okazuje się słaba i książka trafia na półkę w kącie
mieszkania i nigdy z niej nic nie zostanie z niej ugotowane. W przypadku tej książki
wiedziałam, że na pewno nie są to pieniądze wydane bez sensu. Mowa tutaj o
niesamowitej Jadłonomii, która naprawdę jest „nie tylko dla wegan”, bo
mięsożercy też zajadają dania z jej przepisów i proszą o dokładki J
Pasztet z zielonej soczewicy z ogórkami
Składniki:
- 2 szklanki suchej soczewicy
- 1 szklanka suchej kaszy jaglanej
- Cebula
- Ząbek czosnku
- 3 ogórki kiszone
- 2 liście laurowe i ziela angielskie
- 3 łyżki sosu sojowego
- 100ml oleju + trochę do smażenia
·
Przyprawy: lubczyk, suszona natka, koperek,
tymianek, sól, pieprz – każdej po szczypcie
Kaszę i soczewicę gotujemy do miękkości. Odstawiamy do
przestudzenia.
Cebulę kroimy w kostkę, ząbek czosnku drobno siekamy. Na patelni
rozgrzewamy olej. Wrzucamy cebulę, ziele angielskie i liście laurowe. Dusimy na
wolnym ogniu, aż cebula się zeszkli. Wyjmujemy ziele i liście, dorzucamy
czosnek i smażymy jeszcze przez chwilę.
W dużej misce łączymy kaszę, soczewicę, smażoną cebulę z
czosnkiem, olej, sos sojowy i suszone zioła. Miksujemy na gładką masę.
Dodajemy ogórki kiszone pokrojone w kostkę (im drobniejsza,
tym pasztet mniej będzie się kruszył podczas krojenia). Mieszamy. Doprawiamy
solą i pieprzem do smaku.
Przekładamy pasztet do blaszki i wstawiamy do pieca
nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy 40-45 minut. Studzimy przez noc, a rano
rozpoczynamy konsumowanie J
Smacznego!
Etykiety:
bez jajek,
bez laktozy,
bezglutenowe,
kasza jaglana,
kolacja,
ogórki kiszone,
pasztet,
pieczone,
soczewica,
strączkowe,
śniadanie,
wegańskie,
wegetariańskie
piątek, 13 listopada 2015
Gulasz z żołądków drobiowych
Sama jestem zaskoczona, że się zdecydowałam na przygotowanie tego dania. Podroby to coś, co absolutnie mnie przeraża. Wątróbka to mój najgorszy koszmar z dzieciństwa, oprócz knedli z rozpaćkaną śliwką, brukselki i rozgotowanego szpinaku bez przypraw.
O ile do szpinaku się więcej niż przekonałam (kocham <3), brukselkę daję radę zjeść, a i knedla pewnie bym pochłonęła, jakby ktoś zadbał o sprężystość śliwki, to wątróbki nadal nie toleruję.
Trochę inaczej ma się sprawa z żołądkami - po prostu nigdy wcześniej ich nie jadłam i moje uprzedzenie wynikało ze strachu, i nieciekawych skojarzeń.
Ostatnio jednak oglądałam program, w którym powstało apetyczne danie z żołądków i postanowiłam dać im szansę. Z podejrzanego przepisu jednak nie skorzystałam i przygotowałam gulasz, wzbogacony o tarte warzywa, aby danie było bardziej pożywne.
Gulasz z żołądków
Składniki:
- 500g żołądków z kurczaka - dokładnie oczyszczonych
- 3 marchewki
- pietruszka
- 2 cebule
- sól, pieprz, ostra i słodka papryka
- olej do smażenia
Żołądki kroimy na mniejsze kawałki. Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce o grubych oczkach, a cebule kroimy w kostkę.
Na dnie garnka rozgrzewamy trochę oleju. Wrzucamy cebulę i smażymy aż się zeszkli. Dorzucamy żołądki i dokładnie obsmażamy z każdej strony. Zalewamy całość wodą, tak aby ledwo zakrywała zawartość garnka., dodajemy przyprawy.
Dusimy przez 30-40 minut.
Dorzucamy tarte warzywa i dusimy do miękkości żołądków - około 1,5 godziny.
Podajemy z ziemniakami, lub kaszą. Można także posypać całość siekaną natką pietruszki.
niedziela, 8 listopada 2015
Pełnoziarniste pancakes
Odkąd dostałam syrop klonowy cały czas myślałam o usmażeniu prawdziwych, amerykańskich penkejków.
Okazało się, że są dużo łatwiejsze w przygotowaniu od tradycyjnych naleśników, pysznie puchate, a jednocześnie chrupiące na brzegach. Podane z kawałeczkiem masła i chlustem syropu klonowego stanowią śniadanie, do którego chce się wracać.
Okazało się, że są dużo łatwiejsze w przygotowaniu od tradycyjnych naleśników, pysznie puchate, a jednocześnie chrupiące na brzegach. Podane z kawałeczkiem masła i chlustem syropu klonowego stanowią śniadanie, do którego chce się wracać.
Pancakes
Składniki na dwie porcje:
- szklanka mąki (u mnie pełnoziarnista orkiszowa)
- jajko
- 30g oleju
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- dwie płaskie łyżki cukru
- 3/4 szklanki mleka
W jednej misce łączymy mąkę, z proszkiem do pieczenia i cukrem. W osobnej mieszamy jajko, olej i mleko.
Łączymy zawartość obu misek i dokładnie mieszamy.
Smażymy niewielkie placuszki na suchej patelni, z obu stron, na złoty kolor.
Podajemy z masłem, syropem klonowym, lub innymi słodkimi dodatkami.
Smacznego!
piątek, 30 października 2015
Pieczona skorzonera/wężymord/salsefia
Jako pasjonatka kuchni, uwielbiam próbować nowości. Ostatnio w ręce trafiła mi skorzonera i, mimo zawrotnej ceny, postanowiłam, że czas najwyższy jej spróbować.
Dowiedziałam się, że oprócz tego, że jest to warzywo nietypowe, to jest także bardzo zdrowe - zawiera potas, sód, wapń, magnez, żelazo, fosfor i witaminy: E, C, B1 i B2. Co ciekawe, w przeszłości skorzonera była stosowana jako lekarstwo na jad żmij, stąd nazwa "wężymord".
Jeśli chodzi o przygotowanie czegoś z tego warzywa, to zwyczajne ugotowanie wydawało mi się nudne. Wykorzystanie skorzonery jako elementu złożonej potrawy mogłoby stłumić jej smak, a więc też odpadało, jak na pierwszy raz.
Postanowiłam więc ją upiec - i nie rozczarowałam się!
Jeśli chciałabym porównać do czegoś jej smak, to raczej bym poległa. Konsystencją przypomina bardzo zbite szparagi. W smaku - trochę jak ziemniak, trochę jak marchewka... No nie wiem... Musicie sami się przekonać :)
WAŻNE!!!
Zanim weźmiecie się za obieranie tego dziwacznego warzywa, zaopatrzcie się w rękawiczki. Wydziela lepką substancję, której bardzo trudno się pozbyć z dłoni.
Następnie wykładamy korzenie na blachę, skrapiamy oliwą i posypujemy solą.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy przez około 20 minut.
Smacznego!
Dowiedziałam się, że oprócz tego, że jest to warzywo nietypowe, to jest także bardzo zdrowe - zawiera potas, sód, wapń, magnez, żelazo, fosfor i witaminy: E, C, B1 i B2. Co ciekawe, w przeszłości skorzonera była stosowana jako lekarstwo na jad żmij, stąd nazwa "wężymord".
Jeśli chodzi o przygotowanie czegoś z tego warzywa, to zwyczajne ugotowanie wydawało mi się nudne. Wykorzystanie skorzonery jako elementu złożonej potrawy mogłoby stłumić jej smak, a więc też odpadało, jak na pierwszy raz.
Postanowiłam więc ją upiec - i nie rozczarowałam się!
Jeśli chciałabym porównać do czegoś jej smak, to raczej bym poległa. Konsystencją przypomina bardzo zbite szparagi. W smaku - trochę jak ziemniak, trochę jak marchewka... No nie wiem... Musicie sami się przekonać :)
WAŻNE!!!
Zanim weźmiecie się za obieranie tego dziwacznego warzywa, zaopatrzcie się w rękawiczki. Wydziela lepką substancję, której bardzo trudno się pozbyć z dłoni.
Pieczony wężymord - pieczona skorzonera
Składniki:
- skorzonera - ja miałam 200g
- łyżka octu, lub soku z cytryny
- sól
- oliwa
Następnie wykładamy korzenie na blachę, skrapiamy oliwą i posypujemy solą.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy przez około 20 minut.
Smacznego!
poniedziałek, 26 października 2015
Lekkie zrazy z kurczaka
Przerabianie dań tradycyjnych na nowe wersje, to jedna z tych rzeczy, które w kuchni sprawiają mi największą radość. Tym razem na warsztat wjechały zrazy, w wersji szybszej i chudszej.
Przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale na prawdę warto, ponieważ efekt smakowy wynagradza cały trud.
Przygotowanie zajmuje trochę czasu, ale na prawdę warto, ponieważ efekt smakowy wynagradza cały trud.
Zrazy z kurczaka
Składniki:
- pierś z kurczaka
- około 200g pieczarek
- cebula
- duży ogórek kiszony
- papryczka chili (opcjonalnie)
- pół pęczka natki pietruszki
- szklanka bulionu
- sól, pieprz do smaku
Pierś kroimy w chude plastry i rozklepujemy jak najcieniej, doprawiamy solą i pieprzem.
Pieczarki i cebulę siekamy w kostkę. Na odrobinie oleju szklimy cebulę, dorzucamy pieczarki i smażymy aż zmniejszą objętość. Jeżeli puszczą wodę, to zlewamy ją z patelni - zależy nam, aby pieczarki były suche. Siekamy papryczkę i natkę, dorzucamy do pieczarek. Smażymy jeszcze chwilę aby smaki się połączyły. Doprawiamy całość solą i pieprzem do smaku.
Ogórek kroimy w wąskie paski - mają mieć długość podobną do najszerszego miejsca każdego z plastrów kurczaka.
Na każdy plaster kurczaka nakładamy trochę farszu z pieczarek i po dwa paski ogórka. Zawijamy ciasno i spinami wykałaczkami.
Obsmażamy roladki z każdej strony, aż będą zrumienione.
Podsmażone zrazy przekładamy do garnka i zalewamy bulionem. Dusimy całość pod przykryciem, przez około 20 minut.
Smacznego!
piątek, 23 października 2015
Rozgrzewający Dahl (v)
Jesień przyszła niespodziewanie i wygląda na to, że się u nas zadomowiła. To jest ta pora roku, kiedy odnotowuję największy spadek nastroju i motywacji... Jedzenie w tym okresie musi być sycące, gorące i lekko pikantne. Koniec i kropka.
Ta zupa, to w zasadzie bardziej gęste danie jednogarnkowe. Dzięki sporej ilości strączków jest bardzo sycąca, a dzięki dodatkowi chili rozgrzewa i to mocno. Generalnie, spełnia wszystkie moje jesienne wymagania.
Przepis pochodzi z magazynu Be Active, ale delikatnie do zmodyfikowałam.
Natkę siekamy, cytryny dzielimy na ćwiartki.
Na dnie garnka rozgrzewamy dwie łyżki oleju, wrzucamy cebulę i czosnek, chwilę podsmażamy. Następnie dorzucamy marchewkę, soczewicę i curry, smażymy około 3 minut.
Dodajemy selera naciowego i 3 szklanki wody, oraz szczyptę soli. Gotujemy 15 minut. Następnie dodajemy pomidory i całość dusimy jeszcze 10 minut.
Gdy zupa lekko ostygnie miksujemy ją - ale niezbyt dokładnie, mają zostać kawałki warzyw.
Dodajemy ciecierzycę i całość ponownie podgrzewamy.
Zupę podajemy z natkę, szczyptą chili i skropioną sokiem z cytryny.
Smacznego!
P.S. Powoli przenoszę się na nową stronę, więc posty będą się pojawiały i tu, i tam. Zajrzyjcie! http://rozgardiaszkuchenny.wordpress.com
Ta zupa, to w zasadzie bardziej gęste danie jednogarnkowe. Dzięki sporej ilości strączków jest bardzo sycąca, a dzięki dodatkowi chili rozgrzewa i to mocno. Generalnie, spełnia wszystkie moje jesienne wymagania.
Przepis pochodzi z magazynu Be Active, ale delikatnie do zmodyfikowałam.
Dahl
Składniki:
- 100g czerwonej soczewicy
- puszka ciecierzycy
- 2 spore marchewki
- puszka krojonych pomidorów
- 2 średnie cebule
- 3 ząbki czosnku
- 3 łodygi selera naciowego
- curry i sól do smaku
- dwie cytryny
- pęczek natki pietruszki
- suszone chili
- olej do smażenia
Natkę siekamy, cytryny dzielimy na ćwiartki.
Na dnie garnka rozgrzewamy dwie łyżki oleju, wrzucamy cebulę i czosnek, chwilę podsmażamy. Następnie dorzucamy marchewkę, soczewicę i curry, smażymy około 3 minut.
Dodajemy selera naciowego i 3 szklanki wody, oraz szczyptę soli. Gotujemy 15 minut. Następnie dodajemy pomidory i całość dusimy jeszcze 10 minut.
Gdy zupa lekko ostygnie miksujemy ją - ale niezbyt dokładnie, mają zostać kawałki warzyw.
Dodajemy ciecierzycę i całość ponownie podgrzewamy.
Zupę podajemy z natkę, szczyptą chili i skropioną sokiem z cytryny.
Smacznego!
P.S. Powoli przenoszę się na nową stronę, więc posty będą się pojawiały i tu, i tam. Zajrzyjcie! http://rozgardiaszkuchenny.wordpress.com
Etykiety:
ciecierzyca,
cytryna,
jednogarnkowe,
jesienne smaki,
kuchnia orientalna,
marchewka,
natka,
pomidory,
rozgrzewające,
soczewica,
wegańskie,
wegetariańskie,
zupa
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























